IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar "Red Lambs"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sirius

avatar

Liczba postów : 13

PisanieTemat: Bar "Red Lambs"   Pon Paź 27, 2014 11:27 pm



Red Lambs, jest to bar, w mniej uczęszczanej części, dzielnicy handlowej. Idąc ulicą, na której na pewno nie chciałbyś się znaleźć po zmroku i samotnie, dostrzegasz specyficzny szyld i czerwone, solidne drzwi na podwyższeniu z trzech kamiennych stopni. Podchodząc bliżej, orientujesz się, że na szyldzie stoją dwie, bliźniacze, neonowo czerwone owce z wlepionymi w ciebie żółtymi ślepiami i szerokimi uśmiechami. Niemal słyszysz już ten ich nierealny chichot, ale to tylko żart twojego umysłu, bowiem one milczą...
Wchodząc do środka, przez te czerwone wrota, znajdujesz jednak nie strip club, jakby się można było spodziewać, po dość ciemnych szybach i charakterze samego wejścia. Okazuje się, że jest to całkiem 'normalny' bar. Chociaż, czy w każdym barze spotkamy przedstawicieli właściwie każdej z ras, rozmawiających i chlejących wspólnie, niczym szlachta polska na każdym pospolitym ruszeniu? Nie sądzę. Załatwiane tu są lewe interesy. Narkotyki, zakłady, nielegalny biznes kwitnie.
Pomieszczenie jest dość ciemne, oświetlane przez niepocieszające czerwone żarówki, tak zwane żartobliwie 'red lamps', kpiąc z nazwy lokalu... Całe pomieszczenie ma kształt sporych rozmiarów litery ''U". Na jednym końcu odnajdujemy dobrze wyposażony bar, ze specjałami, które zadowolą nawet mieszkańców takich miejsc jak samo piekło i niebo. W przeciwnym końcu lokalu znajdują się wejścia do łazienek, które utrzymane są w ciemnym klimacie całego baru. Czarne kafelki, słabe oświetlenie. Chociaż porządek jest utrzymywany jak trzeba. Nieliczni zadają sobie pytanie, kto to wszystko sprząta. Pewnie nie chcieliby wiedzieć. Na środku lokalu rozmieszczone jest podwyższenie, które pewnie w czasach świetności baru, służyło za scenę, obecnie porozstawiano tam trzy stoły do bilardu i stoliki dla osób, zainteresowanych grą. Przy barze stoi przedpotopowa szafa grająca. Muzyka wydobywa się jednak z głośników, poukrywanych w ścianach i raczej przy suficie. Stoliki porozstawiane są raczej przy ścianach. Nie są porozdzielane, ale hałas, który zwykle panuje w tym miejscu robi wystarczającą kurtynę prywatności.




***

W barze jak co wieczór był hałas. Jacyś zagorzali fani gry w bilard, wyjątkowo głośno debatowali o swojej rozgrywce. Padły nawet słowa, których Sirius nie rozpoznawał z brzmienia i tonu. Spodziewał się jednak, że jest to język piekielny. Nie zrozumiał nawet pół słowa, ale z tonu można się było domyślić, że nic przyjemnego i kulturalnego to nie było. Chłopak siedział, ze swoim laptopem przy jednym ze stolików, w kącie wcale nie tak daleko od baru, ale na tyle, żeby mu nikt przez ramię nie zaglądał. Czemu tu? Darmowe Wi-fi. Ot, co. Był umówiony z osobą, która miała dostarczyć mu kilka wierszy kodu, do nowego oprogramowania wirusowego, nad którym od pewnego czasu siedział. Otrzymał je już jakiś czas temu i teraz w samotności przeglądał zawartość. Miał już na dziś wolne, mógł sobie pozwolić na chwilę odpoczynku przy whiskey z lodem. Na dworze zaczynała się ta pora roku, na którą wszyscy narzekali, tak więc większość fanów dobrego alkoholu siedziała w barze. Ledwo było słychać muzykę, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Właściwie w całości pochłonięty był czytaniem. Odpalił kolejnego papierosa. Już dawno rozegrał z barmanem wojnę o to, że w tym jednym miejscu wolno mu palić. Wygrał ją, nawet posiadał popielniczkę zarezerwowaną dla siebie. Tak mu się poszczęściło. Kelnerka, która bardzo wyraźnie nie przepadała za swoją pracą, cóż jej się dziwić, kiedy 3/4 zmiany musiała znosić natrętne demony i innych porąbańców gwiżdżących na jej cycki i łapiących ją za tyłek, podeszła i postawiła mu przed nosem butelkę, którą sobie zamówił. Po co miał ją wołać na każdą dolewkę do szklanki, od razu zażyczył sobie flaszkę. Nie przychodził tu ze znajomymi, tylko do 'pracy', tak więc jak zwykle siedział sam. Zajęty kodami, tylko raz na jakiś czas zerkał na całe pomieszczenie, wracając do 'realnego' świata, w którym były gorsze zagrożenia, niż błąd w kodzie. Nauczył się, że sporadycznie przelatująca szklanka, bardzo nieprzyjemnie potrafi rozciąć skroń, stąd należy chociaż 20% swojej uwagi nadal poświęcać światu zewnętrznemu, zwłaszcza w tym miejscu. Podniósł papieros do ust i zaciągnął się dymem, wypuszczając go już po chwili. Znów spojrzał w ekran laptopa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ravil Wronoff

avatar

Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Bar "Red Lambs"   Pią Lis 28, 2014 12:03 am

'Ile można...?' pomyślał sobie stojąc przed oknem i paląc spokojnie papierosa. Przyglądał się każdemu kto przechodził 5 pięter pod nim. Już od jakiegoś czasu mieszkał w tym zgnuśniałym mieście, i na prawdę nie chętnie wychodził z mieszkania. Nawyk po więzieniu -cela, spacerniak, cela. I tyle tego było, i, że niby teraz ma być lepiej ? Niby tak, bo w końcu jest wolny i może robić co chce. Ale cóż z tego, jak nie chce mu się nic, jak nic nie przykuwa jego uwagi. Nawet oni, wyglądają jak stado zidiociałych mrówek które nie ma co robić z życiem. Chrząknął spluwając zaraz po wyrzuceniu peta. 'pora wyjść stary' mruknął pod nosem widząc jak została mu ostatnia fajka. Nienawidził tych momentów, mamy XXI wiek i czy k*rwa nikt do cholery jeszcze nie wymyślił bezdennych paczek ?Stanął przed lustrem i spojrzał na siebie, widział tylko poczochrane włosy które jak zawsze zakrywały jego oczy. Nie ma co się ociągać, sięgnął po pierwszą lepszą koszulkę, ostatnią fajkę schował za ucho a wychodząc  od razu wziął swą ramonę.
Trzasnął drzwiami, nawet nie zamknął bo co można było ukraść ? NIC.
Ruszył przed siebie. Nie wiedział gdzie co tu jest, no oprócz sklepu w którym czasem zdarza mu się coś kupować. Było już późno więc zbyt wielu ludzi się tu nie kręciło, ta pustka był odczuwalna. Może to z winy mrozu, sam czuł jak zimno otula jego płuca  a wydychane powietrze zamienia się w mgłę.  Idąc tak coś mrugnęło mu przed oczami, czerwony odblask. Jak każdy zna naturę człowieka, jest ona ciekawska, i w tym on nie był inny. Szedł ciężkim krokiem  w stronę światła, aż ujrzał szyld. Bar...tego mu brakowało. Jakiś porządny alkohol, a nie tanie podróbki ze sklepu pod blokiem. Bez wahania wszedł do baru, w skupieniu szedł w stronę barka. W więzieniu takich dóbr nie było, więc nie szczędził sobie i kupił jedno z mocniejszych piw. Cóż, był fanem akurat  tego trunku.
Czekając na zamówienie rozglądał się po sali, tyle tu było ludzi...i pewnie nie tylko ludzi, nie przepadał za tłokiem na ale cóż...Szukał za miejscem gdzie będzie mógł w spokoju wypić trunek ale chyba szybko takiego nie znajdzie. Aż do pewnego momentu gdy zauważył skupioną twarz, oświetloną od laptopa. Jak on nienawidził tych nowych gówien, jakieś telefony, komputery. Siedział sam, i popalał papierosa. Rzucił kase barmanowi i wziął w łapę alkohol. Szedł prosto do stolika przy którym siedział młodzian, nie miał zamiaru się pytać czy wolne. Zwyczajnie posadził swoje umięśnione dupsko i w spokoju napił się piwa, a jak piwo to i fajka. Wyciągnął zza ucha ostatnią i bluzgnął pod nosem, bo k*rwa zapomniał przecież kupić nowej paczki. A walić to. Odpalił ją i wypuścił dym z płuc. Z pewnością to dobre miejsce, bo tylko ten stolik posiadał popielniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius

avatar

Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Bar "Red Lambs"   Pią Lis 28, 2014 1:32 pm

Jego niezmącony niczym, jak do tej pory, spokój w końcu dobiegał ku końcowi. Już podczas krótkiego przeskoku wzrokiem po sali zarejestrował, że ktoś mu się przygląda. A w sumie nie tyle jemu, co jego stolikowi. Nie był idiotą, w swoim zawodzie musiał potrafić ocenić coś takiego szybko. Póki co jednak miał ważniejszą rzecz na głowie, więc dał sobie spokój z szukaniem szczotki, albo miotły na tego, który już zmierzał w tym kierunku. Kod miał błąd, musiał to poprawić. Zaciągnął się fajką, która już po chwili zakończyła swój żywot w popielniczce i powoli wypuścił dym z ust, skacząc skupionym wzrokiem po ekranie. No. Poprawione. Teraz pora na tego, który postanowił się przysiąść. Sirius sięgnął po flaszkę whiskey i dopełnił szklankę. W międzyczasie ruchu przyjrzał się kolesiowi na przeciwko. Ocenił krótko. Postawny. Typ co to z nim się raczej nie zaczyna. Jeśli Dragon teraz wysunie do niego z argumentem, że to jego stolik, że sobie go sam wywalczył, to będą mieć starcie charakterów. A gość i tak już wyglądał jakby się wyrwał z kryminału, albo miał zamiar do niego wcisnąć. Podsumowując, niedbałym ruchem przesunął tylko popielniczkę bardziej na środek.  Facet nie wyglądał mu na demona, chociaż kto go tam wiedział. Istoty nie stąd potrafiły przybrać dowolną twarz. O ile nie zamierzał go zaczepiać, o tyle Sirius nie zamierzał odpowiadać. Swoje oceniające spojrzenie zdjął w końcu z faceta z piwem, po czym z czystego odruchu odpalił następnego papierosa. Nie mógł się bez nich obejść. Przechylił głowę na lewo i prawo, rozluźniając mięśnie karku i strzelił kostkami u dłoni, powracając do pisania na klawiaturze. Biedna kelnerka, kilka stolików dalej, właśnie padała ofiarą napastowania pijanych demonów. Piszczała, krzyczała. Barman nie reagował, nie mógł nic zrobić, a Sirius miał to gdzieś. Nie jego interes, niech się martwi kto inny. Zerknął tylko przelotnie w tamtą stronę, kiedy błysnęło mu trochę nagości ze strony kobiety. Przeciętna. Zmrużył oczy i wrócił do wierszy kodu. Świat schodził na psy, a wytrzymywali w nim tylko ci, co potrafili pilnować własnego nosa. Zaciągnął się dymem i wypuścił go powoli na ekran laptopa. Wszystko było ok, do momentu, kiedy w połowie pusta butelka nie postanowiła przelecieć prawie połowy sali, niemal sieknąć gościa z piwem i w efekcie rozbić się o ścianę nad głową Siriusa. Szkło go nie zraniło. O nie. Szkocka natomiast zalała go i jego sprzęt. Poderwał się na równe nogi i szybko zamknął laptop
- Kurwa!
Odłączył kabel, wypiął baterię i miał nadzieję, że wnętrza mu nie zaleje, bo nie chciałby stracić tych danych, które już poprawił inaczej ostatnia godzina roboty poszła w pizdu. Ściągnął mokrą bluzę przez głowę, pozostając w samym podkoszulku i na to narzucił kurtkę. Bluzę i laptop wpakował do torby wraz z kablem. Westchnął opadając na wolne krzesło przy stoliku, bo ławka na której siedział pod ścianą została zalana. Wystarczyło mu już szkód. Dokończył whiskey w szklance a mokrego peta wrzucił do popielniczki. Miał naprawdę dość tych jebanych demonów. Anioł nie były lepsze, palcem nawet nie kiwały. Brama panoszyła się coraz mocniej. Syf kwitnie. Skrzywił się do kostek lodu w naczyniu które obracał w dłoni i starał się nie myśleć o tym, jak chujowo musi teraz wyglądać. Wolał jednak nie dotykać włosów czuł bowiem ściekającą mu jeszcze po karku szkocką. Wypije tę flaszkę do końca i pójdzie zaleje głowę zimną wodą, może to mu pomoże na nerwy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Red Lambs"   

Powrót do góry Go down
 
Bar "Red Lambs"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Dzielnica handlowa-
Skocz do: