IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aszmodai Horowitz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zgniły Chłopiec

avatar

Liczba postów : 20

PisanieTemat: Aszmodai Horowitz   Pią Lis 21, 2014 9:11 pm




Ma wiele twarzy, a co za tym idzie również i imion. Istne zbiorowisko osobliwości, jednych godnych wspomnienia a innych jeszcze niezasługujących na jakąkolwiek pamięć i cytowanie. Z nich wszystkich upodobał sobie szczególnie jedno, występujące co prawda w wielu wariantach, ale - Ashmodai, co zwykł prostować do Aszmodai. Etymologia imienia zdaje się nie pozostawiać suchej nitki na właścicielu, choć byłoby kłamstwem zaprzeczyć jej dopasowaniu; oficjalnie zwykł uciekać od etykietki nakładanej przez miano, przedstawiając się jeszcze inaczej - Retea. Retea Horowitz, dopełniając nazwiskiem.



Wywodzi się ze starej arystokracji - anielskiej wpierw, w następstwie buntu piekielnej. Jest demonem, choć próżno szukać po nim swądu siarki czy trzech głów; wystarczy jedna a dobrze zorientowana. 


Postać Specjalna


Jest stary jak świat, nie bez kozery wskazywano go jako wszechwinnego kuszenia Ewy w Rajskim Ogrodzie Eden. Miał w tym swój udział, oczywista.
Wytknij mu choćby mimochodem i pośrednio że jest stary - umarł w butach. Nienawidzi wzmianek odnośnie swojego wieku, łatwo zauważyć że temat ucina i jest mu nie na rękę precyzowanie "ilu wiosen sobie liczy". Nietrudno zgadnąć, że po prostu stracił rachubę.


Dawniej gdy świat był jeszcze całkiem młody, gdy wody pierwszy raz sięgnęły chciwie lądów, a człowiek był istotą (o dziwo) dalece bardziej upośledzoną niż obecnie, Asmodeusz związany był ściśle z hierarchią anielską. Należał do grona Serafów, pełnych miłości zastępów w Chórze Pierwszym. 
Sprawy przyjęły inny obrót zaraz po buncie, który zburzył porządek i harmonię stworzonego świata. Pełen dumy i gniewu (który stał się zresztą późniejszymi czasy grzechem kierującym nim przez wieki i epoki świata) stanął ramię w ramię z Lucyferem w buncie przeciwko jawnej krzywdzie i niesprawiedliwości jaka dotknęła skrzydlatych w związku ze stworzeniem pierwszego człowieka. Część zastępów uległa woli Stwórcy, tych zresztą Aszmodai z grymasem wspomina jako wyzutych z godności, charakterologicznych impotentów sfery niebieskiej. 

Strącony z podobnymi sobie odkrył, że oto rzecz się dokonała i świat począł się dzielić. Zrozumiał, że bunt był w pełni przewidziany i kontrolowany przez Boga, a oni są niczym więcej jak marionetkami w jego mnogich, dalekosiężnych dłoniach. Nadszedł więc czas, by zagnieździć się w sferze wyjętej spod jego praw i postanowień, miejscu, do którego światło jego słowa nie dotrze, a długie i chciwe ręce nie sięgną by posiadać i prostować ich ekwilibrystyczne, możliwie nie-anielskie postawy.
Był to burzliwy okres obejmujący żmudne i długie walki zarówno na przestrzeni militarnej jak i mównicy, kształtował się nowy ustrój, nowa społeczność i nowa hierarchia, w której nie było miejsca dla niezdecydowanych i słabych. Jedynie silni w duchu i ci, którzy zdążyli pogodzić się z nową rzeczywistością mieli prawo zabrania głosu w dyskusji, która dotyczyła wszystkich strąconych w Nicość; czy mamy prawo zaistnieć raz jeszcze?


Był pojętny, ponadto szybko zasymilował się z tym co nowe. Gładkim i ciętym językiem, erudycją oraz układnością z wyżej od siebie postawionymi utorował sobie drogę niemal na szczyt. Nietaktem było by tu pominąć dużą rolę samego Lucyfera, który pomny na ich zażyłość stawiał Asmodeusza zawsze najbliżej swego zepsutego serca. 
Choć nigdy nie splamił się niezdrowym popędem do władzy, sprawdził się jako Piekielny Hetman mający pieczę nad siłą militarną, a także jako honorowy członek Gwardii samego władcy.



 Największą wartość w jego życiu zawsze miała kontrola. Nie chodzi tu o pospolicie postrzeganą władzę, od tej trzyma się z daleka. Ceni sobie niezależność i świadomość, że jeśli zajdzie taka potrzeba ma szeroki wachlarz możliwości by skierować sprawy na korzystne dla siebie tory. 

Pieniędzy dorobił się z czasem, szybko znudziła go ich niestała i niewymierna wartość. Są w jego przypadku środkiem, a nie celem. 

Wiedza. Sporą część posiadł, wszakże miał na to przepastną ilość wolnego czasu. Po tym jak stracił zainteresowanie majątkiem uznał informację za o wiele bardziej cenną i sprawczą od mamony. Lubi być dobrze poinformowany, nieustannie dba by jego oczy i uszy, a najlepiej i zasięg docierały do środowisk najbardziej wpływowych i hermetycznych.



♆ Decyzyjność 
♆ Konstruktywność w działaniu
♆ Zachłanność w poznawaniu (dociekliwość, pragnienie dotarcia do sprawy ad fontes)
♆ Erudycja
♆ Lojalność
♆ Układność, zdolność do szybkiej asymilacji i wyczucie, dyskrecja
♆ Perfekcjonizm, dbałość o szczegóły



♆ Egotyzm
♆ Egoizm
♆ Mizantrop pierwszej wody
♆ Dystans i brak wiary w świat ludzki
♆ Bezpruderyjność
♆ Manipulator
♆ Lateralny 
♆ Arbitralny, despotyczny



♆ Interakcje międzyludzkie
♆ Chciwość
♆ Pamiętliwość
♆ Zwyczaj rozdrapywania starych ran
♆ Zazdrość (w aspekcie: ludzka zdolność do unikatowego przeżywania emocji, życie chwilą)
♆ Neurotyzm
♆ Duma



Czy przy kimś pokroju Asmodeusza można w ogóle mówić o charakterologicznej specyfice? Oczywiście warto podjąć próbę kategoryzowania jego kuriozów dla wygody, aczkolwiek zawsze zaistnieje podejrzenie, że jest to rzecz w jakimś stopniu nietrafiona i mijająca się z celem jak kurtyzana z przyzwoitością.
Niektórzy będą zdziwieni słysząc, że ktoś tak chciwy wszystkiego może lubować się w poprzestawaniu na małym i tym, co proste. Z wiekiem Retea docenił rzeczy niewydumane i nie przesadnie zawiłe - zmęczenie daje mu się we znaki, niejednokrotnie otarł się już o szaleństwo i dekadencję. 
Jedynie ludzie mają w sobie dość błogiej nieświadomości lub/i głupoty by wdawać się z nim w polemikę. Aszmodai wyprowadzony skutecznie z równowagi to przedsmak Armagedonu. Jednocześnie nie czuł się nigdy w obowiązku, by traktować rodzaj ludzki wyrozumiale, z taryfą ulgową. 

Nostalgiczno-melancholijny, tak można by go opisać na pierwszy rzut oka i będzie to bliskie prawdy. Rzadko kiedy manifestuje swoje zainteresowanie bądź wewnętrzne poruszenie, ale tym nielicznym którzy mieli rzadką okazję zwrócić na niego wówczas uwagę z pewnością nie umknęło, że ten stary malkontent przypomina poniekąd dziecko. Jeżeli może czegoś doświadczyć, o czymś się przekonać, obalić bądź dowieść teorii z którą mu akurat na rękę, będzie drążyć temat dopóki całkiem go nie wyzyska. 

Sumienie ma czyste, bo nieużywane. Nie rozpatruje swoich dokonań w kategoriach aksjologicznych dobra lub zła, inaczej odszedłby od zmysłów niechybnie. I na co to komu?
Ciężko przedrzeć się przez fortyfikacje jakie wzniósł w obronie własnej, ma wiele barier i na ogół odpycha od siebie potencjalnych zainteresowanych. Nie jest jednak powiedziane, że Retea nie potrafi otworzyć się na kogoś od początku do końca.

Lubi gromadzić dookoła siebie ludzi mających mu do zaoferowania coś więcej, i nawet jeśli częściej niż przyzwoitość nakazuje powtarza, że jego największą muzą jest ludzka głupota (ponieważ stanowi niewyczerpalne źródło z którego można eksploatować bez końca) - preferuje towarzystwo osób przynajmniej umiarkowanie inteligentnych. 

Jeśli dopuści potencjalnego samobójcę towarzysza dostatecznie blisko, pozwoli poznać się od innej strony. Prywatnie Horowitz jest osobą może i trochę cierpką w obejściu, ale dającą się koniec końców - lubić. Pytanie tylko, czy uda ci się podejść dostatecznie blisko?
Bywa nieznośnie uparty i irytująco wszechwiedzący. I nie ważne jest to, że wie naprawdę zaskakująco dużo, czasami zwyczajnie mógłby zamknąć się na chwilę lub przynajmniej zmienić ton. Potrafi wyprowadzić z równowagi na tysiąc sposobów, wiarygodnie udając że sam nie widzi powodu do złości. Najmniejszej.



BMI prawidłowe, choć alarmujące, że parę kilogramów mniej a osiągnie pułap niedożywienia. 58,5 kg/178 cm. 

Problematyka kwestii wyglądu Asmodeusza rozbija się o dwa aspekty jego osoby. Pierwszy, przyjęty na potrzeby zejścia pomiędzy ludzi nie powinien budzić kontrowersji i zdaniem samego demona jest skórą szytą na miarę. Zdążył przyzwyczaić się do specyficznego sposobu bycia w obcym dla siebie ludzkim ciele, co zabawne przesiąkł nim tak bardzo, że jest w stanie powiedzieć "posiadłem w pełni istotę człowieczeństwa". 
Zarówno w swej pierwotnej jak i przyswojonej postaci mierzy sobie niespełna metr osiemdziesiąt z niewielkimi wahaniami rzędu kilku centymetrów. Budową ciała przywołuje na myśl stworzenie z pogranicza groteski, drapieżna pajęczość w jego sylwetce może być spowodowana z lekka anorektycznym rysem. Wrażenie buduje koścista konstrukcja i wydłużone osobliwie kończyny, tak, że optycznie Asmodeusz wydaje się być wyższy niż w rzeczywistości.

Ma pociągłą twarz o nieco spiczastej brodzie i ostro zarysowanej, szczupłej szczęce. Pomimo pozornej ostrości rysów wszystko zdaje się posiadać harmonię i subtelność. Mimicznie na ogół przyjmuje wygodną blendę z pogranicza znudzenia i wymuszonej uprzejmości. Uśmiech Asmodeusza z pewnością nie jest czymś co człowiek zdrowy na ciele i umyśle pragnąłby ujrzeć, na ogół jest to wystudiowany, paskudny grymas; rzadziej spontaniczny odruch przyjemny dla oka. Blade i wąskie wargi są wykrojone szeroko, kapryśnie gotowe do kąśliwych i pewnych swych racji uwag. Nos wąski, zadarty i ani szczególnie duży ani mały. Stety niestety, Horowitz ma doskonały węch i bardzo wymagający pod względem olfaktorycznym gust.
Ciemne oczy to również pewna stała, niezmienna dla obu form. Spojrzenie mężczyzny porównać można do spojrzenia smoka obserwującego świat spod przymrużonych powiek. Ciężkie jak ołów i wiążące, gdy już zdecyduje się na kontakt wzrokowy. Niektórzy mawiają, że jest koszmarnie puste i bez wyrazu, jeszcze inni są zdania, że zawarto w nich cały wszechświat i jego tajemnice. Być może, być może...
Ponieważ miał taką fanaberię, ubezpieczył swoje dłonie dwadzieścia lat temu. Jest pianistą, więc to powinno być zrozumiałe.


Natura usposobiła go nieco inaczej, więc przypisana mu forma właściwa cechuje się swoistym bogactwem. Dumą i chlubą są rogi, lekko wywinięte i skierowane w tył, mocne i połyskliwe, o ciemnej barwie. W dotyku gładkie jak oszlifowany kamień, prawy ma odprysk przy nasadzie. 
W przeciwieństwie do postaci ludzkiej, we właściwej sobie posiada znamiona siły i niegdysiejszej potęgi. Nie przypomina już w niczym zmęczonego życiem, znudzonego mężczyzny a pełnego werwy demona z samego serca Szeolu. 
Skrzydeł nie posiada, ich strata i jej powód są sprawą intymną i wyłącznie osobistą, nikomu się z niej nie zwierza. Wiadomym jest, że na plecach nosi ogromną, promieniującą bólem od czasu do czasu bliznę, która napawa go obrzydzeniem niemalże panicznym.
Ogon zwykle spoczywa wygodnie owinięty wkoło bioder Horowitza, by nie plątał się pod nogami - byłaby to rzecz zwyczajnie problematyczna. Tak samo jak rogi ma głęboką obsydianową barwę, jest równie gładki i błyszczący. Cienki i zakończony ostrym, niewielkim grotem, długi na półtora łokcia - zwyczajnie niebezpieczny. Innymi słowy, nie stanowi wyłącznie o walorach estetycznych.



♆ Rozległe blizny na plecach, jedyne co pozostało z utraconych skrzydeł
♆ Rogi i ogon o głębokiej obsydianowej barwie
♆ Nienaturalnie długie, wyćwiczone od gry na pianinie palce
♆ Na palcu serdecznym prawej dłoni nosi sygnet wykonany z ilmenitu; jego zwieńczenie stanowi rzeźbiony kwiat chryzantemy



Najlepszą metodą rozwiązywania konfliktów jest dialog, ale z niektórymi dialogować należy za pomocą rewolweru.



♆ Doskonale gra na pianinie. To on skomponował utwór Mephisto Waltz.
♆ Jest ulubieńcem Lucyfera; pomimo stopnia zażyłości i nacisku ze strony przyjaciela, Asmodeusz nigdy się z nim nie przespał. Z czystej przekory.
♆ Posiada bardzo obiecującego kontrahenta, w perspektywach ma ucztę na jego duszy
♆ Ma słabość do herbaty, rozróżnia większość gatunków i nuty smakowe.
♆ Nienawidzi wina. Kompletnie nie rozumie jak ludzie mogą być w nim tak rozsmakowani.
♆ Fascynuje go instrument znany jako harmonika szklana. Podjął się próby nauki gry na nim, nie wychodziło mu to jednak dostatecznie dobrze więc w czasach gdy była modna, spełnił się jako mecenas bardziej zdolnych od siebie.
♆ Nienawidzi muzyki elektronicznej, przyprawia go o niesmak i zawroty głowy.
♆ Twierdzi, że Tomasz Morus jest idiotą. Nie omieszkał - powiedział mu to osobiście.
♆ Jest miłośnikiem sztuki, jego szczególną sympatią cieszy się Michelangelo Merisi da Caravaggio.
♆ Dziwnym zrządzeniem losu - traci wzrok.


Krótko po buncie zachłysnął się możliwościami jakie otworzyła przed nim niczym nie skrępowana swoboda. Chętnie przystąpił do duszenia w zarodku jakichkolwiek przesłanek o rewolucji i teorii spiskowych - podejrzewano go o gorliwą lojalność wobec będącego o stopień wyżej nad Asmodeuszem Lucyfera, ten zaś nie zaprzeczał, choć prawdę powiedziawszy rozlew krwi był mu całkiem w smak. Współczesnym sobie dał się spamiętać jako dowódca rozważny i mający niewiele wspólnego z miłosierdziem. Silną ręką trzymał za pysk wściekłe psy Otchłani, niejednokrotnie udowadniając że nie dla konwenansu przewodzi całym legionem. 

Świat ludzi zaczął go fascynować w epoce rozkwitu renesansu, o wiele częściej zapuszczał się wtedy w odmienny i barwny świat francuskiej bohemy, rozpustnej cyganerii i zepsuty stan kleru. Wtedy też odżył jako cynik, mizantrop i burzyciel starego ładu, wykładał herezję i wdawał się w polemikę ustami uczonych i artystów, których popychał w ówcześnie odpowiadające mu kierunki. We wszystkim co istotne i warte uwagi uczestniczył pośrednio, nieuchwytny historii spisanej ręką człowieka. 
Lucyfer niejednokrotnie powtarzał mu, że zgubna ciekawość kiedyś go zgubi; jest w tym racja, jednakże Horowitz uparcie wszystkiego musi wypróbować na własnej skórze. Nie inaczej było zresztą z jego jawnym i pełnym zatracenia romansem z muzyką. Odkrył skrzypce, potem pianino. Słuch miał doskonały, co pozwoliło mu opanować je do perfekcji, wiedział kiedy dźwięk pieścić a kiedy spaść ciężkim, bezlitosnym gradem. Jego kompozycje nie zostały spisane, Asmodeusz przechowuje je wciąż w swojej pamięci i od czasu do czasu, sentymentalnie do nich powraca. 
Serce złamane miał tylko jeden raz - zakochał się wówczas w szklanej harmonice, ta okazała się być niestety nie do opanowania. Bez wątpienia wymagała wirtuozerii, lecz na zaloty Horowitza pozostawała bezlitośnie głucha. Po długim czasie zgodził się adorować ją z daleka, został mecenasem kilku zdolniejszych od siebie i nadzorował ich postępy. W dobie popularności muzyki na harmonice mawiano, że jest instrumentem iście anielskim przez wzgląd na swój słodki, czysty dźwięk - być może dlatego nie chciała poddać się właśnie jemu. Faktem jest, że w całej swej bezsilnej wściekłości Retea przeklął ją podobno, a od tego czasu instrument zyskał miano również i demonicznego. Jak wykazały późniejsze badania bynajmniej nie chodzi tu o szatańskie błogosławieństwo, a o zawartość ołowiu w wytwarzanym wówczas szkle. Grający po wieloletnim romansie z owym kuriozum dostawał nerwicy i zapadał na ciężkie choroby, na co nie bez znaczenia pozostawała wibracja wydawana przez dźwięk, na dłuższy okres czasu bardzo drażniąca dla ludzkiego ucha.

Po tak długim czasie obcowania ze światem ludzkim nabrał do niego jeszcze gorętszej i serdecznej nienawiści, gdy przyszło mu poznać go całkiem od podszewki. Rzecz jasna nieliczne aspekty życia stricte ziemskiego przyswoił i poniekąd ceni, aczkolwiek w ostatecznym rozrachunku wciąż uważa człowieka za niższego sobie. Ta sama godność która od zarania dziejów nie pozwoliła mu pochylić głowy przed istotą tak w jego mniemaniu niedoskonałą, dziś wciąż nie pozwala mu na przyznanie, że ludzie może jednak są cokolwiek warci.

_________________

Do I look like a fuckin' Ophelia?


▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼▼
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Aszmodai Horowitz   Sob Lis 22, 2014 12:18 am

Zaakceptowano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Aszmodai Horowitz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Postaci :: Karty postaci-
Skocz do: