IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hawira białej wiedźmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 7:42 am

Lion widział co działo się z Alariciem. Wił się, skamlał, jęczył i prosił, a tej nocy panicz nie zamierzał mu niczego odmawiać.
Po długim, przeciągłym krzyku anioła jego nasienie wypełniło chciwe usta Liona. Zepsuty anioł połknął cały ten słono-gorzki smak, i oblizał się.
Alaric dyszał. Thesiger cofnął dłonie i wargi, i uśmiechnął się.
Wzrok anioła dalej był zamglony i niewyraźny.
- Grzeczny chłopiec. - szepnął Lion i pogłaskał go po włosach.
Thesiger był zadowolony z efektów swojej pracy. Pocałował Alarica w usta długo i namiętnie, rozbudzając żądzę na nowo. To miała być długa,  upojna noc.
- Zaraz znów będzie palić. - wyszeptał Lion i znów go pocałował - Dzisiaj pokażę ci, że to....
Powiódł bladą dłonią do członka chłopaka i dalej, aż do jego dziurki. Powoli i delikatnie, by go nie wystraszyć.
- ...nie musi wiązać się z bólem. Może być....niesamowicie przyjemne.
Mówiąc to, składał motyle pocałunki na wargach Alarica, jego policzkach i szyi, cały czas będąc ostrożnym.
- Nie bój się. Nie będzie bolało.
Lion mówił cicho, pieszczotliwie i czule. Jego palce głaskały wejście anioła, aż po chwili Thesiger cofnął je, obficie zwilżył śliną, i nieśpiesznie zaczął rozciągać Alarica. Powoli, by go nie przestraszyć.
- Rozluźnij się. - szepnął aniołowi do ucha i ponownie zaczął pieścić jego członka językiem. Męskość Nyxusa nie potrzebowała dużo czasu.
Jego chętne ciało, umęczone celibatem, z przyjemnością odpowiadało na zręczne zabiegi Liona. Trzęsło się jak w febrze, drżało, było rozgrzane, a policzki Alarica zarumienione.
Jeden delikatny palec powoli wsunął się do środka, ale zaraz wyszedł. Lion powtórzył ruch jeszcze dwa razy, rozciągając anioła. Był bardzo ciasny,  a Thesiger nie chciał dzisiaj znów go rozerwać. Nie taki był cel jego pieszczot. Dzisiejszej nocy to przede wszystkim Alaric miał odczuwać rozkosz, jego ciało miało zostać nauczone grzesznej przyjemności obcowania z innym chłopcem. Lion patrzył beznamiętnie na srebrną obrożę na szyi swojego niewolnika. Wiedział, jak ważna była dla niego i na co się porywał, stając w szranki z gorącą wiarą anioła. Czy aby na pewno gorącą? Lion nie chciał tego analizować. Wiedział tylko, że nigdy nie zdejmie błyszczącej obroży z jego szyi.
Alaric musi to zrobić sam.


Ostatnio zmieniony przez Lion dnia Czw Lis 27, 2014 2:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 10:54 am

Słodkie uczucie przyjemności przyćmiewało mu racjonalne myślenie. Nie mógł się uspokoić ani opanować całkowicie stracił nad tym kontrolę. Zamuczał cicho czując rękę panicza na swoich włosach i z chęcią przyłączył się do pocałunku choć z ciężkim oddechem.
Nie przeszkadzało mu już przyjemne gorąco bijące z jego ciała. Jak panicz dotknął jego wejścia zacisnął delikatnie usta. Dobrze pamiętał straszliwy ból związany z ostatnim stosunkiem i jakoś nie mógł uwierzyć, że może być to przyjemne ale nie protestował. Delikatne pocałunki zostawiały po sobie uczucie gorąca, palenia, jakby miały wypalić się na jego delikatne skórze.
Stresował się i obawiał, ze znów zaboli. Tak bardzo nie chciał czuć tego przeraźliwego bólu co ostatnio. Leczenie też nie było przyjemne ale na szczęście nie był przytomny więc nie odczuwał tego dyskomfortu. Tak bardzo nie chciał by ktokolwiek usłyszał jego jęków ale na pewno przebiły się przez cienkie ściany. Czując jak po dłuższym pieszczeniu jego wejścia panicz wsuwa w niego palec westchnął cicho czując pewien dyskomfort. Z początku trudno było mu się rozluźnić. Wiedział, że to miejsce nie służyło do takich rzeczy ale wraz z ponownym przyjemnym ciepłem na swoim członku w końcu się rozluźnił.
Czemu coś tak grzesznego było przyjemne? Nie mógł pojąć czemu tak bardzo się podniecał jednak wiedział, że długo tego nie zapomni, ba, ma świetną pamięć więc będzie to pamiętał doskonale.
Na rozciąganie jego wnętrze cicho jęczał dopóki nieprzyjemne uczucie nie zniknęło. Jego ciało znowu płonęło pożądaniem. Chciał czuć przyjemność, nie chciał jej sobie odmawiać szczególnie, że już i tak za późno. Musiał przyznać, że tym razem poległ choć nigdy mu się to nie zdarzyło. Zawsze walczył do samego końca, a to była jego pierwsza porażka. Tak bardzo wierzył Bogu, tak bardzo pragnął wybaczenia swoich czynów ale wiedział już, że nie dostanie od Niego żadnej odpowiedzi. Czemu został tu sam? On, anioł, który przestrzegał wszelkich zasad i norm, nie mogący zranić, dążący do pokoju został zostawiony sam sobie. Bezbronny i opuszczony. Czuł wielki smutek głęboko w sobie, że nikt mu nie pomógł, a nie był jedynym aniołem na ziemi. Nie chciał jednak o tym myśleć, jego umysł to odrzucał mówiąc, że będzie się martwił potem, że teraz ma się skupić na czymś innym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 2:37 pm

Lion zamruczał z zadowoleniem. Alaric powoli się rozluźniał. Jego ciało łaknęło przyjemności i Thesiger bytł tego doskonale świadomy.
- Zobaczysz, że będzie ci dobrze. Powiedziałem, że dzisiaj nie będzie bolało. - wyszeptał mu w usta, składając na nich czułe pocałunki i czując, że Alaric chętnie na nie odpowiada. Był młody i niedoświadczony, ale to tylko dodawało mu słodkiego uroku, od którego zmysły wiedźmy szalały.
Delikatnie go rozciągał, uważnie patrząc na reakcję zarówno jego ciała, jak i samego Alarica. W końcu sięgnął po lubrykant stojący na szafce nocnej. Wiedział, że musi użyć dużej jego ilości - anioł z pewnością będzie się spinał.
Żel pachniał upajająco, sam w sobie był doskonałym afrodyzjakiem. Działał na zmysły i cudownie rozgrzewał. Lion zwilżył nim obficie palce i ponownie przystąpił do przygotowywania Alarica do nadchodzącego stosunku. Jęki młodego anioła sprawiały, że erekcja Thesigera zdecydowanie budziła się do życia i domagała się uwagi.
Chłopak poczuł pod opuszkami, że wejście Nyxusa jest gotowe. Nie wiedział, czy on sam też - ale to miało okazać się w trakcie.
- Wejdę teraz w ciebie. Postaraj się nie stresować i nie spinać, dobrze? - wyszeptał Lion między pocałunkami - Jeśli będzie boleć, daj mi znać.
Z tymi słowami na miękkich, nabrzmiałych ustach uniósł nogi anioła, powoli opierając je na swoich ramionach. Wsunął w dziurkę ostrożnie jeden szczupły palec, połaskotał mały guzek w środku i się cofnął, by miejsce opuszka zajął sztywny członek.
Delikatnie i nieśpiesznie naparł na wejście Alarica, wsuwając sam koniuszek, cały mokry od lubrykantu. Obserwując reakcję chłopaka i czując, jak jego mięśnie się rozluźniają, wszedł głębiej. Główka penisa Liona zniknęła w ciepłym wnętrzu, ale nie posunął się dalej.
- Mogę...? - spytał, gotów się wycofać w każdej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 4:41 pm

Już mu było dobrze, więc nie potrafił sobie wyobrazić, że może być bardziej. Był całkowicie świadomy, że rano pewnie spali się ze wstydu. Nie mógł jednak odmówić swojej ciekawości, która nakazywała brnąć w to dalej.
Bał się, ale nie bólu, a swojej niewiedzy. Nie wiedział nic o seksie nawet tym najzwyklejszym, najczystszym. W sumie mógł spytać ojca, ale nigdy nie miał okazji. Ciągle zapracowany mało czasu spędzał z Alariciem, więc wyrósł na takiego, jakiego chciała go matka. Nie miał też wielu znajomych. Głównie przesiadywał sam w posiadłości i grał albo czytał.
Czując przyjemne ciepło rozluźniał się aż Lion nie napotkał większego oporu. Był spokojny i podniecony. Przyglądał się poczynaniom panicza, ale te go zawstydzały. Nie mógł zaprzeczyć, ze było to przyjemne. Podświadomie chłonął wszystko, co mu robił.
Na jego słowa zadrżał delikatnie nie wiedząc, czego się spodziewać i wzdychał w odpowiedzi na pocałunki. Dał unieść nogi i położyć je na jego ramionach. Strasznie zawstydzała go ta pozycja, bo wszystko dokładnie widział. Przymknął oczy odchylając głowę do tyłu i zaciskając ręce na pościeli.
Czując jak naciska palcem na coś w środku niego jęknął głośno ruszając biodrami niespokojnie.
Czuł jak w niego wchodzi, na szczęście, delikatnie i powoli, co dało Alaricowi czas na przyzwyczajenie się i zniwelowanie dyskomfortu. Czuł się dziwnie, nieswojo, ale zwalił to na swój brak doświadczenia. Zacisnął nieświadomie, ale delikatnie mięśnie wokół główki członka Liona i zerknął na niego.
-Tak… Możesz-odparł krótko gdyż jakiekolwiek słowa przychodziły mu z trudem. Nadal jego oddech był nierówny i płytki spowodowany gorącem jak i podnieceniem, które wzbudza w nim wiedźma.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 5:02 pm

- Jesteś dzielny. - powiedział Lion z uśmiechem i pogłaskał chłopaka po udzie, powoli wchodząc głębiej. Dbał, by nie sprawić mu niepotrzebnego bólu. Ból był ostatnim, co mogło mu się przydać.
- Poruszę się teraz, dobrze? - spytał, i nie czekając na odpowiedź, delikatnie pchnął. Z początku niemal niepewnie, a potem coraz mocniej, cały czas obserwując reakcje Alarica. Poruszał się w nim powoli i łagodnie.
Wkrótce cały członek zniknął w ciepłym, chętnym wnętrzu młodego anioła.
- Podoba ci się, prawda? - szepnął Lion i zaczął pieścić jedną ręką męskość Reshirama i jednocześnie delikatnie wchodzić w jego dziurkę. Wsuwał się i wysuwał na całą długość, drażnił wrażliwe miejsce ukryte w środku Alarica, miejsce, od którego traciło się zmysły.
Niestety, rozkosz wdzierała się też do do tej pory trzeźwego umysłu Liona Thesigera. Jęczał i przygryzał wargę, delikatnie się rumienił i drapał udo Alarica.
- A...laric... - wyjęczał, ale nie stracił kontroli. Nie mógł. Musiał zachować trzeźwość umysłu, i zająć się młodym aniołem. Członek wiedźmy miarowo uderzał w jego prostatę, sam Alaric drżał i się rumienił, a jego męskość pulsowała w dłoni Liona, nabrzmiała i zaczerwieniona.
Thesiger starał się nie wbijać paznokci w ciało anioła, ale nie mógł się powstrzymać. Zrobił mu kilka małych zadrapań. W końcu oderwał paznokcie od jego skóry i zaczął drapać siebie. Pięć głębokich zadr od prawego ramienia aż do lewego obojczyka. Miał krew i naskórek pod palcami.
- Nie...nie patrz... - wyrzęził. Nie chciał jeszcze dochodzić. Odwlekał orgazm ich obu ile się dało. Przerywał w kluczowych momentach, zarówno biodrami jak i dłonią dalej pieszczącą penisa Alarica.
Tracił powoli zmysły, ale chęć zaspokojenia anioła była silniejsza. Nie mógł poddać się fali przyjemności.
Nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 8:39 pm

Oczywiście, że był dzielny. Starał się jak mógł, a to, że czasem nie wychodziło to trudno. Nie odczuwał już bólu ale gdy Lion wchodził w niego głębiej czuł się dziwnie. Ani dobrze ani źle choć w pewien sposób przyjemnie go wypełniał. Było to dla niego nowe uczucie. Mruczał cicho przyzwyczajając się do jego członka.
-Mmhmm-jęknął z aprobatą wijąc się pod nim z rozkoszy za każdym razem jak trafiał w jego czuły punkt wewnątrz. Zalewało wtedy jego ciało wspaniałe uczucie doprowadzając go do istnego obłędu. Rękami szarpał pościel, a z jego ust poleciała strużka śliny, gdyż nie mógł zamknąć swojej słodkiej buźki. Dyszał i sapał z trudem łapiąc upragnione powietrze.
Przyjemne mrowienie drażniło też jego udo sprawiając, że znowu zbliżał się do słodkiego uniesienia, którego bardzo pragnął. Nie przeszkadzały mu nawet paznokcie Liona, które zostawiły na jego nieskazitelnej skórze ślady. Na swój sposób to również go podniecało, a poza tym i tak za niedługo nie będzie po nich śladu. Widział też jak Lion rani się zostawiając na swoim ciele krwawe szramy.
Patrzył w oczy wiedźmy podniecony, zafascynowany, spragniony i krzyczał gdy odwlekał ich uniesienie. To była istna tortura dla jego palącego ciała. Włosy kleiły mu się do skóry, a kropelki potu, mieniły się, od światła padającego z lampy.
-Proszę… Pozwól!-krzyknął do niego nie mogąc wytrzymać już nieznośnego ucisku w członku. Całe jego ciało drżało z ekscytacji pragnąc dać upust napięciu. Jednak Alaric długo nie wytrzymał doszedł z głośnym krzykiem drżąc spazmatycznie, wyginające swoje plecy w łuk ku górze i patrząc nieprzytomnym wzrokiem na panicza. Czuł się wspaniale, zmęczony ale odprężony, po prostu dobrze.
Opadł na łóżko próbując złapać oddech co przychodziło mu z wielkim trudem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 9:17 pm

Krzyki Liona i jego młodego kochanka złączyły się w jedno. Wiedźma doszedł, obficie wypełniając wnętrze anioła gorącym nasieniem. Cały drżał. Był wycieńczony.
Opadł obok Alarica, ciężko dysząc. Ostatkiem sił posłał chmarę motyli, by otworzyły okno.
- O-okryj się... - wychrypiał do niewolnika. Zimne powietrze wypełniło pomieszczenie, i Lion odetchnął z wyraźną ulgą. Jego płuca już szykowały się do zmasowanego ataku.
- Cudownie wyglądasz, kiedy dochodzisz. - szepnął do Alarica i sam wpakował się pod kołdrę. Leżeli w skotłowanej pościeli, z której unosił się zapach nasienia, ich ciał, a także lubrykantu.
Lion był zmęczony, ale zadowolony. Osiągnął swój cel - zadowolił Alarica. I to z fajerwerkami.
- Było ci przyjemnie, prawda? Teraz rozumiesz, czemu tutaj, na ziemi, tak bardzo lubimy to robić? - spytał cicho Thesiger - Alaricu... Jestem wiedźmą, aniołem ze znakiem diabła wypalonym na plecach. Zrobiłeś to ze mną. Należysz do mnie. Chcę, żebyś to zrozumiał. Mogę sprawić ci ból, ale też i niezmierzoną przyjemność. Wiem, że w twojej głowie będą się rodzić dziwne myśli. Chcę, żebyś zaakceptował to wszystko. Inaczej...oszalejesz.
Umilkł. Motyle wokół nich zarzęziły, a potem znikły w złotym pyle.
- Prześpij się trochę. Przyda ci się. Obudzę cię wcześniej, żebyś mógł się wykąpać. - powiedział Lion i ucałował czoło swojego niewolnika.
On sam nie spał jeszcze długo, patrząc się w czerwony materiał kotar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 9:59 pm

Czując jak wypełnia go swoim nasieniem jęknął cicho czując dreszcz na plecach. Podążył wzrokiem za opadającym obok niego Lionem i zgodnie z poleceniem z trudem okrył się kołdrą. Chłodne powietrze przyniosło mu wielką ulgę schładzając momentalnie jego rozgrzane ciało.
Nie przejmował się tym, że był brudny z nasienia i spocony. Był zbyt zmęczony by gdziekolwiek się ruszyć. Na jego słowa uśmiechnął się lekko rumieniąc się. Nadal nie potrafił jasno myśleć i raczej do rana się do nie zmieni. Jego wzrok nadal był przymglony ale wyrażający... Zadowolenie?
Słuchał go uważnie i na tyle trzeźwo ile mógł. Zaśmiał się lekko spuszczając wzrok i patrząc na pościel.
-Było mi przyjemnie… Nie rozumiem tego… Zgrzeszyłem z własnej woli i… Nie żałuję tego... Bóg mi tego nie wybaczy-powiedział cicho, szeptem zaciskając zęby. Z jego oczu poleciały łzy ale starał się to ukryć zakrywając poduszką. Nie czuł poczucia winy w związku z tym co zrobił. Zhańbił swoje ciało i duszę ale nie odczuwał niczego. Niczego już nie rozumiał, ten świat był szalony. Jak ludzie mogą żyć przytłoczeni tym wszystkim? Tego było tak dużo, a on i tak większości nie poznał. Zaakceptuje to ale się z tym nie pogodzi. Jak na razie było tego za dużo.
Okrył się mocniej kołdrą jak najmniej ruszając, bo odczuwał dyskomfort z powodu wypływającego z niego nasienia. Jego oddech był już spokojny i miarowy, ciało też wróciło do normalnej temperatury. Przymknął oczy ze zmęczenia, bo powieki i tak same się mu zamykały. Zamruczał sennie czując pocałunek w czoło. Zasnął niemal natychmiast oddając się w objęcia słodkim snom w duchu modląc się, by poranek nie nadszedł szybko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pią Lis 28, 2014 10:20 am

Lion zasnął dopiero nad ranem. Miał cudowną pustkę w głowie, nie śnił o niczym. Ciepło bijące od ciała młodego anioła przyjemnie grzało - pokój był lodowaty, ale dzięki otwartemu oknu płuca Thesigera były spokojne.
Obudził się po dwóch godzinach, zziębnięty i blady. Znów się odkopał z kołdry.
Powoli otworzył najpierw jedno ciemne oko, potem drugie, i uniósł się na poduszkach
Alaric spał.
Wyglądał ślicznie, z tymi jego białymi włosami rozsypanymi na pościeli, z miarowo unoszącą się klatką piersiową i rumianymi policzkami.
Lion uśmiechnął się, pogłaskal go po głowie i wygramolił się z łóżka. Spiął włosy, wziął co trzeba i ruszył do łazienki.
Gorący prysznic ogrzał wychłodzone ciało i zmył z niego poranną ospałość. Lion siedział pod strumieniem wody dopóki nie poczuł ucisku w klatce piersiowej.
Ubrał się pośpiesznie w halkę i kobiece majtki, i wyszedł. Ostatnie, czego mu brakowało, to atak kaszlu.
Przypomniał sobie nagle scenę w lochu i uśmiechnął się krzywo. Ból był warty efektu. Lion kochał to doznanie, ale niekoniecznie wtedy, gdy dochodziło z płuc. Był gotów jednak się poświęcić. Christina była bardzo użyteczna, nie tak popędliwa jak Rui. To, w połączeniu z jej stanowczością w działaniu i trzeźwym myśleniem, czyniło ją jednym z ulubionych służących wiedźmy.
- Alaricu, czas wstawać. - nachylił się nad nim i odgarnąl mu włosy z czoła - Idź i się wykąp, dobrze?
Lion wybrał ubranie i zaczął je na siebie wsuwać. By nie wołać służby, padło na sukienkę zapinaną z przodu, w kolorze jasnego granatu. Chłopak nie miał ubrań dopasowanych do jego płci - pasowały mu kobiece fatałaszki, w nich zresztą czuł się doskonale.
- Po śniadaniu wybieram się na przejażdżkę konną. Możesz mi towarzyszyć jeśli chcesz. - powiedział swoim beznamiętnym głosem.
Wiedźma uczesał jeszcze włosy w wysoki kucyk przewiązany białą wstążką i niskie obcasy. Przejrzał się w lustrze i zszedł na śniadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pią Lis 28, 2014 4:56 pm

Alaric spał jak zabity. Wyczerpany przyjemnymi zabawami w nocy spokojnie przespał resztę czasu. Nie śniło mu się nic konkretnego, a nawet, jeśli to nie pamiętał potem, co. To była jednak jedyna okazja by urwać się myślami od tego świata. Ulotna, krótka, ale zawsze coś.
Zbudził się dopiero, gdy poczuł ciepłe na czole odgarniające jego włosy. Mruknął cicho i otulił się kołdrą na chłód w pokoju. Nie chciało mu się wstawać. Łóżko było wygodne i ciepłe, a grawitacja nader silna. Zakopał się w kołdrze po sam nos i leniwie otworzył oczy. Pierwsze, co zauważył to Liona wybierającego sobie ubrania. Nadal nie kontaktował jeszcze ze światem i zaspany usiadł na łóżku ziewając i przeciągając się. Siedział tak chwilę aż wszystko do niego dotarło, co objawiło się rumieńcem na jego twarzy i ponownym ukryciu pod kołdrą.
Słysząc jak panicz wychodzi energicznie wstał z łóżka, co nie było dobrym pomysłem, bo nogi się pod nim ugięły i opadł na kolana. Czuł nieznośny ból w okolicach krzyża, który nie ułatwiaj mu chodzenia, a myślał, że rano wszystko będzie w porządku. Wstał z trudem i pozbierał swoje ciuchy z podłogi. Później pójdzie po czyste, bo przecież nie zamierza nago paradować po korytarzu. Założył bieliznę z trudem, bo czuł w sobie kleistą substancje powodującą duży dyskomfort. Przeszedł do swojego pokoju najciszej jak się dało i zrzucając wszystko na podłogę z siebie wpadł po prysznic.
Wodą włączył gorącą, bo w takiej uwielbiał się kąpać, poza tym był przemarznięty z powodu otwartego okna. Czując przyjemne, ściekające po nim ciepło oparł się ręką o ścianę zanurzając w strumieniu głowę. To przyjemnie go rozgrzało i wybudziło. Mył się starannie. Każdy centymetr swojego ciała nawet po kilka razy, to samo zrobił z włosami. Najtrudniej było pozbyć się nasienia z jego wnętrza. Bardzo nie chciał się tam dotykać, ale na tyle ile mógł to się umył.
Starannie wytarł się ręcznikiem, wysuszył włosy i wyczesał. Ubrał świeże ubrania stare wrzucając do kosza na brudne ciuchy i zszedł na dół. Oczywiście w jadalni zastał już wiedźmę. Trochę się spóźnił, ale nie mógł, nieumyty zejść do wszystkich. Usiadł na swoim miejscu wpatrując się kątem oka w panicza.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pią Lis 28, 2014 8:03 pm

Lion z absolutnym spokojem konsumował śniadanie - jajka na bekonie z warzywami. Kucharz popisał się bardziej niż zwykle. Jedzenie było pyszne. Chłopak nie miał pojęcia, co mężczyzna wyczaruje na obiad, ale po worach pod oczami ochmistrza i chichotach Christiny spodziewał się czegoś niesamowitego.
Przywitał się z Alariciem skinieniem głowy.
- Jak się spało? - zagadnął pomiędzy kęsem papryki i łykiem świeżego soku z cytryny. Porcja anioła nie zawierała tego ostatniego - zamiast kwaśnego napoju dostał herbatę.
Lion odgarnął za ucho zbłąkany kosmyk bladozielonych włosów.
- Ochmistrzu - zwrócił się do opiekuna domu - Każ Kirikowi osiodłać Equesa.
- Tak jest, paniczu. - mężczyzna skłonił się z szacunkiem, po czym spojrzał na Alarica - Czy pańskiemu gościowi również przygotować konia?
Lion rzucił młodemu aniołowi zagadkowe spojrzenie, namyślił się chwilę i przemówił.
- Myślę, że spokojny Raku będzie dobrym wyborem. - upił łyk bladego napoju - Będą do siebie pasować.
- Oczywiście.
Ochmistrz zniknął w chmarze złotych, migotliwych motyli.
Lion milczał przez chwilę, jakby się namyślał. Pił w skupieniu swój sok.
Byli w jadalni sami. Ani jeden motyl nie migotał.
- Alaricu. Jak się czujesz? - spytał, patrząc w te jego cudownie-nieludzkie oczy. Te oczy fascynowały Liona.
- Chcę, żebyś dzisiejszą noc spędził ze mną. - powiedział, przechylając wysoką szklankę raz w jedną, raz w drugą stronę - Jest jeszcze sporo rzeczy, których z przyjemnością cię nauczę.
Dokończył swój posiłek i otarł usta. Patrzył badawczo na Alarica jeszcze dłuższą chwilę i wstał.
- Będę czekał w stajni. Jeśli nie wiesz gdzie jest, zawołaj Ruia. Pojawi się, gdy tego zapragniesz. - rzekł - Wątpię, byś poza nim, Christiną i ochmistrzem kogoś już poznał. W tym domu pracuje dużo służących. Proszę, byś nie przeszkadzał Christinie, jest zajęta sprzątaniem biblioteki. Ochmistrz z pewnością ma swoją pracę do wykonania. - zakończył i obrócił się na pięcie. Ruszył w stronę holu. Odgłos jego obcasów odbijał się echem po domu.
Wyszedł na dwór. Świeże powietrze omiotło mu twarz i wdarło się pod halkę i sukienkę.
Przeszedł żwirową alejką wzdłuż domu i minął jedno z wejść do ogrodu, by kilka minut później znaleźć się w stajni.
Był to duży, drewniany budynek z przybudówką, w której mieszkał stajenny i koniuszy. Kirik, ten drugi, właśnie kończył siodłanie Equesa, wysokiego i potężnego konia fryzyjskiego.
- Paniczu!- rozpromienił się. Był wyższy od Liona, niemal anorektyczny, miał płomienne włosy i piegi na nosie. Nosił ogrodniczki i brązowe buty.
- Dzień dobry, Kiriku. - przywitał się Lion z chłodną rezerwą, ale chłopak się tym nie przejął.
- Eques ma dzisiaj dobry humor. - poklepał wielkiego karego ogiera po szyi. Miał rękę do zwierząt. Koń Thesigera miał temperament i nikt poza paniczem i koniuszym nie mógł liczyć na łagodne potraktowanie.
- Zaraz wyprowadzę Raku. - powiedział Kirik, przekazując wodze konia Lionowi. Panicz przywitał się ze zwierzęciem. Koń zarżał.
Mały, złoty motylek usiadł mu na chrapach i zaraz zniknął.
Raku był nieco niższym od Equesa siwkiem. Nie był tak potężny jak koń Liona, ani tak temperamentny. Spokojny i idealnie ułożony wałach był ozdobą stajni.
Lion pogłaskał Equesa po szyi i stanął obok, czekając na Alarica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sob Lis 29, 2014 11:23 am

Gdy podano mu śniadanie od razu zabrał się do jedzenia. Był bardzo głodny, a tylko w taki sposób mógł odzyskać energię. Zerkał na służbę nie wiedząc o co chodzi ale wolał nie wnikać w szczegóły. Słodka niewiedza jak najbardziej mu odpowiada.
-Hmm…. Dobrze….-odparł do Liona delektując się wysmażonym bekonem. Jak zawsze jedzenie było pyszne, przynajmniej na to nie mógł narzekać. Przysłuchiwał się rozmowie panicza i ochmistrza, a w jego oczach błysnęła iskierka zaciekawienia na słowo koń. Alaric kochał te potężne stworzenia, w swoim domu, w stajni, miał pięknego konia, którym się zajmował codziennie dopóki nie dostał zadania. Był ciekaw czy za nim tęskni.
Ucieszyła jak Lion powiedział, że będzie mógł dosiąść konia. Już druga dobra rzecz dzisiaj. Same superlatywy. Dzień nie zapowiadał się taki zły. Na pytanie panicza zerknął w jego oczy i zamyślił się. Na jego twarzy pojawiły się rumieńce na wspomnienie nocy ale lekko potrząsnął głową odganiając je.
-Dobrze, a ty wiedźmo?-odparł prosto upijając łyk herbaty. Nadal czuł się nieswojo w jego otoczeniu. Cała jednak pozytywna aura dnia runęła na kolejne słowa Thesingera. Zacisnął mocniej zęby.
-Ale.. Ja nie chce się uczyć… Proszę.. Zostaw mnie-odparł cicho, jakby do siebie, spuszczając głowę. Nie chciał więcej grzeszyć, a spędzanie czasu w sypialni Liona z pewnością się z tym wiązało. Nie chciał więcej tracić nad sobą panowania z powodu pożądania. To było nie godne jego osoby, by tak się dawać omamić. Gdy panicz wstał kiwnął tylko głową i odprowadził go wzrokiem zbitego psa.
Dokończył śniadanie i wstał od stołu. Co prawda mijali stajnię, bo słyszał rżenie koni ale nie wiedział gdzie ona się znajduje. Przeszedł do holu i chcąc nie chcąc musiał poprosić kogoś o pomoc.
-…Rui? Mógłbyś mi pokazać gdzie jest stajnia?-spytał niepewnie czując się dziwnie mówiąc po prostu w przestrzeń. Przez chwilę rozglądał się aż w końcu podszedł do okna by za nie wyjrzeć. Tak bardzo chciałby polatać… Białowłosy uwielbiał czuć wiatr w skrzydłach. Czuł się wtedy wolny. Mimochodem dotknął srebrnej obróżki czując pewien smutek w sercu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sob Lis 29, 2014 1:56 pm

- Mógłbym.
Za plecami Alarica zawirowała i zacharkotała chmara złotych owadów, by po chwili stać się Ruiem.
Sam Rui, niższy nieco od młodego anioła, patrzył na gościa swojego panicza z ledwie skrywaną urazą.
- Panie. - skłonił się sztywno chłopak. Po chwili wyprostował się i wbił w Alarica swoje szare oczy.
- Proszę za mną. - rzucił i ruszył w stronę drzwi. Obaj milczeli krótki moment, aż Rui z powrotem się odezwał, porzucając całą otoczkę szacunku.
- Widziałem twoją twarz. - powiedział cicho - Nie próbuj sprzeciwiać się białej wiedźmie. Powrót do lochów to najlepsze, co by cię spotkało.
Wyszli z willi. Lokaj pociągnął anioła w lewo, wzdłuż ściany.
- Ostatnia noc była... No cóż, nie wiem czy bardziej ci zazdroszczę, czy jest mi cię żal. - powiedział z lekkim uśmiechem - Posłuszeństwo wobec panicza Liona to najlepsze wyjście w twoim przypadku. I nie prowokuj go. - dodał ściszonym głosem - Może nie zgwałci cię znów. Przynajmniej na razie...
Zza rogu wyłoniła się stajnia. Wiedźma już czekał. Rudy Kirik trzymał za uzdę siwka.
- Rui! - rozpromienił się koniuszy. Lokaj spłonął rumieńcem.
- C-cześć, Kiriku. - wymamrotał.
Lion zdążył już dosiąść Equesa po damsku. Długą sukienkę ułożył w odpowiedni sposób, by się nie plątała. On - niski i drobny wyglądał słabo w porównaniu z ogromnym fryzem. Biła od nich jednak dziwna jedność.
Poklepał konia po szyi. Eques zarżał z zadowoleniem.
- Pojedziemy do lasu. - powiedział Lion - Kiriku, otwórz bramę.
Rudzielec skłonił się, i posłyłając Ruiowi uśmiech, pobiegł do bramy.
- Rui. - panicz skręcił konia - Wracaj do pracy. Chcę cię wolnego po południu.
Chłopak wykonał ukłon, nie bez drżenia, i zniknął. Lion spiął konia i ruszył.



[zt ---> las]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Gru 10, 2014 2:09 am

Prychnął tylko cicho patrząc za nim. Jakże było mu przykro z powodu, że go denerwował. Nie. Stanowczo nie było. Nie liczył się z opinią nikogo poza własną, rodziny i Ojca.
Ruszył za Lionem nie chcąc dostać bury za to, że zostaje w tyle. Nie obchodziło go też życie panicza. Ani jego rodzina, ani to co teraz robi. Alaric długo by nie wytrzymał sam, bez kogokolwiek. Mimo wszystko pragnął nikłego cienia towarzystwa. Tej sporadycznej, nawet kilkusłownej wymianie poglądów. Nie był przyzwyczajony do życia w samotności. W domu ciągle ktoś się nim interesował. To przychodziły anielice podziwiać jego oczy, to anioły, by się z nim zmierzyć. Odmawiał, co prawda, ale był zadowolony ze stanu rzeczy. Wszystko poszło się rypać z powierzonym mu zadaniem. Już wiedział czemu wahał się je przyjąć, ale chciał zaimponować Ojcu swoją osobą i chyba przecenił swoje możliwości.
Gdy dogonił wiedźmę zerknął na kapliczkę. Uśmiechnął się delikatnie ciesząc się, ze natrafił na jakikolwiek znak obecności osób wierzących. Tyle mu wystarczyło.
Zbliżając się do posiadłości zmrużył tylko oczy i zadrżał na mocniejszy powiew wiatru. Nie chciał tam wracać, ale nie obmyślił jeszcze skutecznego planu ucieczki no i nie chciał ryzykować życia Raku. Zwierzę nie było niczemu winne, a mogło zostać ranne gdyby próbował uciec.
Gdy w końcu pojawili się w stajni Alaric zszedł z konia i poklepał konia z czułym uśmiechem. Był naprawdę wspaniałym wierzchowcem co tylko ukuło go w serce na wspomnienie swojego ogiera, którego zostawił w stajni.
Odprowadził Raku do Kiriku, który lepiej wiedział gdzie biały ma swoje miejsce. Nie chciał mu też wchodzić w drogę. W końcu to była jego praca, opieka nad końmi. Zerknął jeszcze na zegarek na ścianie w stodole i westchnął. W sumie za chwilę zbliżała się pora obiadowa wiec nie zdąży się przed nim niczym zająć.
Zerknął tylko na Liona i ruszył do budynku. Zanim jednak zszedł na obiad poszedł się odświeżyć co zajęło mu parę minut i po chwili był już na dole w jadalni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pią Gru 12, 2014 12:21 pm

Lion jadł w skupieniu. Lubił jeść, a zwłaszcza lubił dania przygotowane przez swojego kucharza. Mężczyzna był utalentowany, czego panicz od dawna doświadczał na swoich kubkach smakowych.
Milczał. Niespecjalnie chciał coś mówić, a do zagajenia rozmowy nie był chętny. Podejrzewał, że Alaric również nie garnie się do konwersacji ze swoim oprawcą.
Lion omiatał młodego anioła zagadkowym spojrzeniem. Tak, Alaric z pewnością był przystojny i Thesiger lubił na niego patrzeć, a zwłaszcza w te nieziemskie oczy o czarnych białkach.
- Będę w lochach. Niech nikt mi nie przeszkadza. - rzekł panicz swoim bezpłciowym głosem. Ochmistrz skłonił się i Lion wstał.
- Do zobaczenia na kolacji. - rzucił do Alarica i wyszedł z jadalni w akompaniamencie charakterystycznego dźwięku obcasów.
Lion radził sobie z takimi butami lepiej niż niejedna kobieta, podobnie było z wszelakimi zabiegami pielęgnacyjnymi. Panicz zawsze musiał wyglądać dokładnie tak, jak sam tego chciał.
Zszedł do podziemi, lecz zamiast wejść do holu z celami, z którego dobiegał charkot, rzężenie i szloch, skręcił, by wejść do pokoju, od którego wyposażenia każdy normalny człowiek dostałby ciarek.
Klatki wentylacyjne i małe okna zapewniały obieg świeżego powietrza, niezbędnego dla Liona, kiedy ten w nim przebywał.
Chłopak powiódł wzrokiem po narzędziach i dziwnych urządzeniach, i usiadł na ogromnym łożu.
Przyszedł Rui.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Gru 24, 2014 12:22 am

Nie odzywał się zbędnie podczas posiłku. Nie miał zwyczajnie ochoty na rozmowę. Nie mógł się pogodzić z faktem, ze był tak blisko wolności, a jednak tak daleko. To było naprawdę udręką dla niego, który tak jej poszukuje.
Słysząc jak Lion kończy jeść i słysząc jego słowa podniósł wzrok na jego osobę. Nie wiedział co będzie robił w lochach, ale nie chciał nawet o tym myśleć. Wolał się nie zastanawiać nad rzeczami, które niepotrzebnie zaprzątają jego głowę.
Odprowadził panicza wzrokiem i dokończył swój posiłek. Podziękował za niego i odszedł od stołu kierując się do swojego pokoju. Nie miał ochoty na granie na instrumentach, a na czytanie był zbyt rozkojarzony. Usiadł więc na parapecie okna i otworzył je. Rozpostarł swoje skrzydła opierając się o framugę okien i wyglądając przez nie gdzieś przed siebie. Nie miał konkretnego miejsca zahaczenia. Chciał po prostu przez chwilę pomyśleć i skupić się na czymś innym.
W końcu zasnął tak śniąc o swoim domu. Tak zdecydowanie chciał tam kiedyś wrócić. Do swojej posiadłości, do swojego pokoju, do rodziny i do świętego spokoju. Wiedział, że tutaj nie czeka go nic dobrego.
Obudził się godzinę przed kolacją. Nie był zbyt szczęśliwy szybkim upływem czasu ale cóż poradzić. Na pewno nie stanie na zawołanie w miejscu, bo Alaric tak chce. Zamknął okno i potrząsnął skrzydłami po czym je schował. Musiał je od czasu do czasu prostować skoro każde jego wybycie z rezydencji byłoby surowo karane. Poprawił starannie włosy i odświeżył się szybko po czym zszedł do jadalni poczekać na panicza.
Nie wiedział co ten robił przez tyle czasu, ale starał sobie tym nie zaprzątać głowy. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła i dobrze o tym wiedział. Lepiej żyć w błogiej niewiedzy niż być brutalnie obarczonym faktami. Usiadł na krześle przy stole i przymknął oczy opierając głowę o rękę. Westchnął cicho delektując się ostatnimi minutami wolnego czasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Gru 30, 2014 2:52 pm

Ochmistrz dziękował panu Bogu, że lochy są tak dobrze izolowane, a dźwięki z nich dochodzące - skutecznie tłumione. Pracował właśnie nad bardzo ważnymi papierami i chyba by się pochlastał, gdyby musiał słuchać krzyków i płaczu Ruia.
A chłopak z pewnością wył, z tego co mówiła Christabella - młodsza siostra Christiny. Zadaniem tej ostatniej było doprowadzenie chłopca do porządku i stanu względnej używaności. Zdecydowanie było co doprowadzać, ponieważ Rui miał złamaną rękę, zgruchotany staw łokciowy, popękane żebra, z czego trzy dodatkowo połamane, skręconą kostkę i zmiażdżoną lewą stopę. Nie wyyglądał jednak na udręczonego - wręcz przeciwnie, miał zamglony wzrok i co rusz się oblizywał. Christabella stwierdziła, że nie ma dla niego ratunku. Ochmistrz odparł, że ratunku nie ma dla nikogo, kto raz przekroczył bramy posiadłości Liona. Dziewczyna pokiwała głową.
Umiejętności leczące Christiny były całkiem przyzwoite jak na służącą pana Thesiger, i ochmistrz miał szczerą nadzieję, że uda jej się postawić chłopca na nogi, zwłaszcza, że ten był bliski spotkania Sądu Szczegółowego. Siedziała nad nim dobrych kilka godzin, aż w końcu zasnął twardym snem, tak bardzo mu teraz potrzebnym.



Lion tymczasem wziął długą, relaksującą kąpiel. Zmył z siebie ślady niemoralnych praktyk, jednak na to, że cały był poznaczony paznokciami kochanka nie mógł nic poradzić. Z westchnieniem ubrał świeże ubrania, notując, że zostało mu tylko kilka czystych sukienek. Będzie musiał powiedzieć o tym ochmistrzowi.
Zszedł na kolację. Alaric już tam czekał, śliczny i zamyślony. Lion lubił na niego patrzeć. Był to zdecydowanie przyjemny widok.
Czy przyjemniejszy od słodkich krzyków Ruia, tego nie wiedział.
Zajął swoje miejsce i zagryzł cytrynę. Podano do stołu.
- Jak minęło popołudnie? - zagadnął towarzysko Alarica. Nie było sensu opowiadać, jak minął ten czas Lionowi - zwłaszcza, że wszyscy w posiadłości wiedzieli, co robił. Młody anioł z pewnością też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Gru 30, 2014 10:12 pm

Oh Alaric doskonale się domyślał co działo się po tym jak stracił Liona i Ruia z oczu przy bramie do lochów. Współczuł chłopakowi, ale doskonale wiedział, ze nie chciałby znaleźć się na jego miejscu. Skoro on sam chciał tego i nie próbował tego zmienić nie ingerował w jego wolę. W ogóle najlepiej by było gdyby po prostu nic nie czuł, ale to niemożliwe.
Cieszył się, że nie widział chłopaka po tym wszystkim. Wiedział, że panicz jest potworem i nie musiał sobie tego uświadamiać. Plotki jednak szybko obiegły rezydencję. Nie chciał by trafiły do jego uszu, ale powiedzmy, że przez przypadek usłyszał. W pierwszym odruchu poleciałby pomóc uleczyć chłopaka, ale raz, nie wiedział gdzie jest, dwa, nie chciał się narażać. Jedyne więc co zrobił to po prostu wmawiał sobie, że wszystko jest dobrze. Ledwo co się zdrzemnął, a docierają do niego takie wiadomości.
Gdy podano do stołu zabrał się za jedzenie. Nie pytał o nic i względnie wydawał się spokojny. Dopiero słysząc słowa wiedźmy przeniósł wzrok na niego. Czy obawiał się Liona? Tak. Z całą pewnością wolałby nie mieć z nim do czynienia w swoim życiu, a jako, ze jest na niego skazany, bo sam się wpakował w sumie w to gówno, wolał mieć z nim jak najmniej do czynienia.
-Całkiem przyjemnie. Uciąłem sobie krótką drzemkę.-powiedział spokojnym tonem dokańczając swój posiłek. Wypił też trunek jaki został podany. Kuchnie stanowczo polubił choć przepadał bardziej za słodkimi rzeczami. Miał nadzieję, że kiedyś będzie mógł znowu coś upiec. Wolał mieć zajęte myśli i ogólnie być zajętym niż nie robić nic, ale nie narzekał. Będzie musiał w końcu poprosić o jakieś książki, by umilać sobie wolny czas, ale to potem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Sty 06, 2015 2:58 pm

Lion przeszył na wylot spojrzeniem młodego anioła. Bystre ciemnoniebieskie oczy nie wyrażały jednak żadnej głębszej emocji.
Dokończył swój posiłek i cytrynę, dopił sok i otarł lekko nabrzmiałe, kuszące usta serwetką. Miały przyjemny, różowawy odcień, i były wykrojone ręką mistrza. Panicz był piękny, piękny i zwodniczy, i doskonale o tym wiedział.
Wstał z gracją, posłał ochmistrzowi uśmiech, od którego ten rozluźnił halsztuk, i odwrócił się.
- Będę czekał w moich pokojach. – powiedział cicho Alaricowi i ruszył korytarzem. Stukot obcasów niósł się po posiadłości, i to Lionowi przypomniało, jak ten sam stukot rozbrzmiewał w miejscu, w którym się urodził i wychował.
Westchnął. Nie było sensu tego wspominać. Do domu rodzinnego nie miał wstępu. Może nawet miał siostrę lub brata. Tego nie wiedział.
Oblizał się okropnie.
Wszedł do sypialni i uchylił okno. Poprawił zasłony i firankę, wygładził narzutę na ogromnym łożu i zzuł buty. Jeden zagubiony, błyszczący na złoto motyl powiedział mu, że młody anioł już idzie. Owad zarzęził w ekstazie i zniknął.
W końcu Alaric zapukał i po zaproszeniu wszedł. Wyglądał tak…tak niewinnie, buntowniczo i zarazem pociągająco. Cudowna mieszanka, która przeszła dreszczem przez plecy Liona.
- Nie denerwuj się. Usiądź. – poprosił, wskazując na łóżko i tak jak poprzednio, zaczął od masażu spiętego karku anioła. Miał gładką skórę. I pachniała jakoś tak przyjemnie…
Musnął ją przelotnie miękkimi wargami.
- Podobało ci się poprzednio, prawda? - wyszeptał mu do ucha, owiewając go ciepłym oddechem - Dzisiaj też ci się spodoba. Uwielbiam patrzeć jak dochodzisz.
Złamię cię.
Przesunął wprawne dłonie na plecy i dalej masował. W końcu złapał go delikatnie za kark.
- Zdejmij koszulę.
Odrzucił biały materiał w bok, położył anioła na brzuchu, by usiąść na jego pośladkach (narząd w majtkach Liona drgnął, na szczęście zanim chłopak usiadł) i powtórzyć całą kłamliwą ceremonię. Dotykał jego nagiej skóry, chuchał przy uszach i masował kark, starał się rozluźnić jego koszmarnie spięte mięśnie tak, by było mu zbyt przyjemnie na bunt.
Ścisnął go lekko kolanami i ucałował kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Sty 07, 2015 1:23 am

Widząc jak panicz kończy swój posiłek nagle poczuł w sobie rosnące poczucie niepokoju. Obawiał się tego co ma nastąpić w pokojach panicza. Oczywiście, że się obawiał. Nie chciał tam iść i gdyby to od niego zależało zamknąłby się w pokoju i nie wychodził stamtąd przez najbliższy czas czyli całe życie, ale Alaric był dziwną istotą i nie mógł wręcz usiedzieć w miejscu. Gdy był nerwowy musiał to rozchodzić albo po prostu się czymś zająć.
Na słowa Liona lekko zadrżał co dało się akurat zobaczyć. Przez dłuższą chwile siedział przy stole wpatrując się w jakiś punkt przed sobą, wiedział jednak, że nie może pozwolić paniczowi długo czekać. Nie chciał by spotkała go kara. Wspomnienia pierwszej "nocy" nadal były świeże.
Ruszył się w końcu dziękując za posiłek i ruszył powoli po schodach. Czy się bał? Tak. Komnaty panicza kojarzyły mu się tylko z jednym i wcale się z tego nie cieszył. Zapukał do drzwi i słysząc odpowiedź wszedł. Widząc znowu te łóżko przypomniało mu się wszystko z ostatniej nocy aż jego oddech zadrżał i zdradzał zdenerwowanie. Podszedł jednak do łóżka i usiadł na jego skraju. W jego oczach było widać tą niepewność i pewien lęk. Nie chciał tego tak bardzo, że gdyby nie to, że głos uwiązł mu w gardle krzyknąłby... Ale nie potrafił.
Czując sprawne ręce wiedźmy na swoim karku zmrużył oczy zagryzając dolną wargę. Tak bardzo nie chciał by ten go dotykał w ten sposób. Tak delikatnie, że jego ciało drżało. Czując muśnięcie delikatnie lekko uciekł przed wargami Liona.
-N... nie!-powiedział hardo choć zdawał sobie sprawę z tego, że kłamie. Nie przyzna się do czegoś takiego. Na kolejne słowa tylko zarumienił się, ale ze wstydu i rozgoryczenia. Był pewien, że teraz wiedząc co go czeka będzie mógł w pewien sposób zanegować te "nie" przyjemne odczucia.
Starał się nie reagować na dotyk i z pewnym ociąganiem ściągnął swoją koszulę. Z lekkim przerażeniem położył się na brzuchu kładąc głowę na boku, by widzieć co wiedźma wyprawia. Widząc jak siada na nim zacisnął ręce na pościeli. Wręcz wgryzł się w poduszkę odwracając głowę i wpatrując się w przestrzeń przed siebie. Nie chciał wydać żadnego dźwięku, bo wiedział, ze tylko by się tym zdradził choć naprawdę ciężko mu było znieść te wszystkie pieszczoty. Poczuł jak znowu wraca do niego te dziwne uczucie z wczoraj. Podniecenie i wcale, a wcale mu się to nie podobało. Cichy jęk stłumiony przez poduszkę wyrwał się z jego ust czując pocałunek i to jak ściska go Lion. Zamknął oczy drżąc delikatnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pią Sty 30, 2015 6:51 pm

Lion uśmiechnął się lekko i wsunął za ucho zbłąkany kosmyk miętowych włosów. Skóra Alarica była gładka i miękka, i chłopak z prawdziwą przyjemnością jej dotykał.
Uciskał delikatnie mięśnie Alarica i czuł, jak pod jego opuszkami powoli się rozluźniają. Jęk anioła przyjemnie odbił się echem w umyśle oprawcy.
- Alaricu, chciałbym, żebyś teraz pozwolił mi się pocałować. - wyszeptał Lion i czule, nieśpiesznie nakłonił młodego anioła do zmiany pozycji. Przesunął palcem po jego miękkich, kuszących wargach, po czym nakrył je swoimi.
Całował powoli, bez zbędnego pośpiechu. Nie chciał przestraszyć kochanka, to by mu się na nic nie zdało.
Thesiger głaskał kciukiem dłoń anioła, nieustannie podtrzymując namiętną ceremonię pocałunku. Wsuwał język do wnętrza ust Alarica w grzesznym geście, niejako zmuszając go do odpowiedzi.Lion był wprawny w tym fachu. Zbyt wprawny.
Dłonie powoli przesunął po jego klatce piersiowej, gładząc tę cudowną skórę. Lion używał na swojej skórze kosmetyków, ale Alaric ich nie potrzebował. To fascynowało chłopca w sukience.
Pocałunek nadal trwał. Lion błądził zwinnymi palcami po ciele więźnia, aż w końcu dotarł do lekkiego wybrzuszenia w kroczu chłopaka. Delikatnie go dotykał, zmuszając Alarica do skupienia się na dwóch punktach jego ciała.
- Nie dotykałeś się nigdy sam, prawda? - zaczął powoli, mrukliwie i chrapliwie Thesiger - Dzisiaj nauczę cię jak to robić. To jedna z przyjemniejszych czynności w życiu i choć nie zastąpi regularnego seksu, jest miłym dodatkiem.
Z tymi słowami uśmiechnął się lekko i oderwał się od jego warg, by zdjąć mu spodnie i usadowić się między jego nogami. Zębami pozbawił go bielizny. Dłonią przejechał po członku anioła, masując go i pobudzając.
- Nie spinaj się. - skarcił Alarica Lion - Postaraj się nie spinać i czerpać przyjemność.
Liznął słony koniuszek nabrzmiałej już męskości, po czym całą wziął w swoje chętne usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   

Powrót do góry Go down
 
Hawira białej wiedźmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Biały Jeździec
» Limited Edition- rysowane avatary za free!
» Jak popularne jest twoje nazwisko?
» SPRZEDAJE ŹREBAKI ( PRZECZYTAJ )
» Zwierzaki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna :: Dzielnica willowa-
Skocz do: