IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Galeria sztuki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lost

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Galeria sztuki   Czw Lis 27, 2014 1:08 am



***


Zwykle w galeriach sztuki prezentowane są obrazy, ale tym razem w przestronnym wnętrzu odbywało się coś, co w niczym nie przypominało wernisażu. Salę wypełniały niewielkie okrągłe stoliki, a przy każdym stały nie więcej niż trzy krzesła. Gdzieś z przodu na niewielkiej przestrzeni ustawiono instrumenty, więc najprawdopodobniej miał się odbyć jakiś koncert. Jednak nie dla setek, a kameralnie i zdecydowanie z klasą. Wnętrze wypełniali wyszykowani na galowo ludzie, a ich przyciszone rozmowy i śmiechy zlewały się w jeden, nieprzyjemny, drażniący szum.
Co robiły tu Lost, prócz prezentowania ogółowi swojej idealnej sylwetki wciśniętej w smoking? Oczywiście nudził się. Były czasami takie dni w jego wieczności, kiedy wszystko wydawało mu się bez sensu. Wciąż te same twarze i te same głosy. Obdarta z emocji, pozbawiona sensu rzeczywistość. Mdliło go od tego i nawet nie miał ochoty na słodycze, które jego najlepszy cukiernik próbował mu dziś wcisnąć. A to już znaczyło, że przyszedł "Ten czas." W taki sposób znajomi Beliara określali dni w których demon robił naprawdę dziwne, często niebezpieczne rzeczy. Na szczęście dopiero się zaczynało, więc jeszcze nie zdążył sięgnąć po destrukcyjne środki. Naiwnie sądził, że jeśli wybierze się na wydarzenie na jakim nie był od lat, poczuje przypływ świeżości. Nic bardziej mylnego. Poczuł tylko większe znudzenie, które zmuszało umysł do wzmożonej pracy polegającej na szukaniu silniejszych, nowszych doznań. Na razie jednak nic prócz powolnie rosnącej agresji nie miało zamiaru wypełnić jego myśli.
Z klasą starodawnego dżentelmena odmówił towarzystwa rozszczebiotanym kobietom, które znały go z widzenia. Najmniej teraz potrzeba mu było piskliwych głosów i powłóczystych spojrzeń. Kobieca delikatność i naiwność mierziła go od wieków. Dawno już nie miał okazji spędzić nocy w towarzystwie jakiejkolwiek posiadaczki biustu. Nie tęsknił za tym.
Siedząc na jednym z krzeseł, wsparł policzek na dłoni, łokieć zaś oparł o blat. Znudzone spojrzenie wlepiał we wciąż pustą, zaimprowizowaną scenę. W drugiej dłoni trzymał smukły kieliszek wypełniony szampanem. Nie wziął nawet łyka. Miał nadzieję, że może muzyka... Z zamyślań wyrwał go widok znajomej twarzy, która mignęła mu między bezosobowymi jednostkami. Miał do nich pamięć, więc to właściwie nic nadzwyczajnego, ale ta jedna twarz należała do osoby na którą trzeba zwrócić uwagę. Gaap, jeden z niewiernych, podobnych Beliarowi. Nie spodziewał się zastać go tu, czyżby lubił jazz? A właściwie, czy sam Beliar lubił jazz? Zmrużył oczy. Wodził znudzonym spojrzeniem za znajomą sylwetką, ciekaw, czy mężczyzna w ogóle zauważy go w tym kolorowym tłumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nex
Prawa Ręka Lidera
avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Pią Lis 28, 2014 6:09 pm

- Liam! Na miłość boską jak ty wyglądasz?! – Usłyszał znajomy płaczliwy głos za swoimi plecami. Właściwie nie musiał się nawet obracać, bo i bez tego doskonale wiedział cóż za zjawiskowa istota usiłuje zrozumieć, dlaczego nie ubrał się jak reszta gości. Dlaczego założył czarne jeansy, wyciągniętą ciemną bawełnianą koszulę poplamioną zapewne smarem na końcach rękawów i niedbale zarzuconą czarną kamizelkę, również gdzieniegdzie ubrudzoną czymś pochodzącego z jego warsztatu. Tak naprawdę tylko ktoś, kto faktycznie zacząłby mu się przyglądać mógłby cokolwiek dojrzeć, ponieważ ciemne barwy ubioru skutecznie maskowały fakt, że demon albo nie posiada szafy i jego wszelkie odzienie wala się po zakładzie, albo nie zwraca uwagi na to w czym reperuje zepsuta mechanizmy i już wszystkie ubrania posiadają ten nietypowy rodzaj oznaczenia olejami, smarami czy innymi specyfikami.
- Louise, maleńka obiecałem Ci, że przyjdę. Nikt nic nie wspominał o stroju wyjściowym. – Uśmiechnął się z ewidentną drwiną w głosie, kiedy raczył odwrócić się w kierunku naprawdę pięknej kobiety. Nigdy specjalnie nie przywiązywał wagi do tego jak wyglądał chyba, że faktycznie zamierzał wprawić kogoś w zakłopotanie, ponieważ tak kończyły się jego przebieranki w smokingi czy garnitury. A on, jako ten dobroduszny i niezwykle dbający o dobro inny istot mężczyzna wolał unikać wpędzania kogokolwiek w wyżej wymieniony, raczej niepożądany, stan.
- Teraz wybacz mi najdroższa, ale obowiązki wzywają. – Pożegnał ją łobuzerskim uśmiechem, który w połączeniu z zawadiacko puszczonym okiem był mieszanką zabójczą, ale kobieta zdążyła przyzwyczaić się do jego nieco aroganckiej postawy i tego typu działania już nie działały na nią tak jak na samym początku. Doskonale też wiedziała, że wcale nie zamierza pracować czy choćby udawać, że szuka kolejnych wartościowych artystów do swojej małej kolekcji, jako mecenas. Nie, on szukał zabawy. Rozrywki prostej, acz skomplikowanej czegoś, co sprawi, że przestanie mu się tak przeraźliwie nudzić.
Bankiet tudzież impreza dla pospołu aspirującego do miana nowoczesnej arystokracji zapowiadał się naprawdę nieźle. I choć na początku miał pewne wątpliwości to, kiedy udało mu się odgadnąć czyje ślepia tak czujnie obserwują jego osobę, uśmiechnął się podstępnie i znikł w całkiem sporym tłumie rozchichotanych dziewcząt. Specjalnie umknął ciekawskim oczom wiodących przez cały ten czas za jego sylwetką. Umknął zaledwie na chwilę, tylko po to, by zajść znajomego demona od tyłu, zjawić się tak jak mają w zwyczaju podstępne kreatury, niepostrzeżenie.
- Beliar, przyjacielu. Cóż te wszystkie nieszczęśliwe panny Ci zrobiły, że tak umyślnie robisz im wielką krzywdę? – Stanął tuż przy nim, spoglądając w kierunku sporej grupy młodych sikorek przebranych w najmodniejsze suknie, które co i rusz niby ukradkiem zerkały właśnie na nich. – Nie dość, że przychodzisz tu wciśnięty w świetnie skrojony smoking, to na domiar złego nie chcesz żadnej posiąść, choćby na jedną noc. Jesteś okrutny. – Pokręcił głową w geście wyraźnej dezaprobaty jego zachowaniem i położył mu po przyjacielsku dłoń na ramieniu. Choć nie znali się zbyt dobrze i często mijali się podczas tych wszystkich stuleci, to obydwoje czuli, że mają podobne podejście do życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lost

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Pią Lis 28, 2014 7:46 pm

Zwrócenie na siebie uwagi demona nie było zamiarem samym w sobie. Lost po prostu zaczął wypełniać czymś bezproduktywny czas. Skoro się przyglądał, dostrzegł spojrzenie Gaapa i beliarowa ciekawość została zaspokojona. Zauważył, świetnie. Już miał zamiar uśmiechnąć się leniwie w odpowiedzi na spojrzenie i właściwie zrobił to, ale wtedy sylwetka upadłego zniknęła mu w tłumie. Zmrużył oczy. Doskonale wiedział czego może się spodziewać, więc już po chwili tak jak zakładał, wyczuł w powietrzu charakterystyczną, nie pasującą do tego miejsca woń smaru i metalu. Kontrast. Wykrzywił wargi w cynicznym uśmiechu. Łamanie reguł i kpienie z zasad zawsze sprawiało na nim dobre wrażenie. Pewnie dlatego lubił towarzystwo podobnych sobie.
Nawet się nie obrócił, kiedy usłyszał znajomy głos pełen nieukrywanej ironii. Przecież nikt nie nazywał Beliara przyjacielem na poważnie. To jak przyznawanie się do krwawej zbrodni.
- Umyślne robienie krzywdy to jedna z wielu rzeczy w których jestem dobry. - Odparł swobodnie, mimowolnie spoglądając na grupkę o której była mowa. Och, mógł zrobić im zdecydowanie gorsze rzeczy gdyby nie to, że krwawe tortury trąciły myszką. - Poza tym nie sądzę by któraś  z nich zaspokoiła żądzę demona. To tak jak dać spragnionemu naparstek wody. - Parsknął i odstawił pełny kieliszek na stolik. Uniósł głowę kierując rozbawione spojrzenie na mężczyznę. Otaksował go bezczelnie, ale to na twarzy, a dokładniej na oczach zatrzymał swój wzrok.
- Ty za to, wprowadzasz do wnętrza powiew prawdziwej męskości.  Aż dziwię się, że te wypachnione damy nie mdleją na twój widok. Tym bardziej, że przyciągasz wzrok i to bardziej niż ja ze swoimi drobnymi upiększeniami. - Na potwierdzenie słów poruszył niemrawo widmowymi skrzydłami. Na nikim nie zrobiło to większego wrażenia, za to kobiety pozornie zdające się wykazywać oburzenie, co i raz zerkały an umorusanego smarem mężczyznę bardziej z zafascynowaniem niż niechęcią. Beliara zawsze to zastanawiało. W ludziach jest tyle sprzeczności, a ludzkie kobiety to nierozwiązywalna zagadka. - Przyszedłeś posłuchać muzyki, czy masz tu jakąś sprawę? - Wskazał dłonią krzesło po drugiej stronie stolika, zachęcając mężczyznę do zajęcia miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nex
Prawa Ręka Lidera
avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Nie Lis 30, 2014 5:45 pm

Miał to nietypowe wrażenie, że rozumieliby się bez słów, tak jakby w jednej chwili znalazł pokrewną sobie duszę. Był tylko jeden problem – demony z natury nie posiadały duszy a to rodziło wiele problemów natury etycznej, ontologicznej i właściwie każdej innej, którą z łatwością dałoby się pod to podczepić przy użyciu właściwych argumentów.
- Zastanawiające jest to, że ludzie właściwie chcą być dręczeni. Czy ich naturalna skłonność do cierpienia nie jest momentami fascynująca? – W przeciwieństwie do sobie podobnych był zdania, że ludzie posiadali w sobie coś intrygującego, być może nie było tego wiele i w większości wydawali się raczej wstrętnym robactwem, którego wolał nie dotykać, niemniej jednak bywały momenty, że go fascynowali.
- Zaspokojony demon, prawdziwy oksymoron. Czyżbyś chciał czegoś niemożliwego, Beliaru? Nie wiesz, że sięganie po zakazane z reguły źle się kończy? – Uśmiechnął się lubieżnie w jego kierunku w momencie akceptacji zaproszenia nachylił się nad nim, tak by spojrzeć w przenikliwe ślepia tej parszywej istoty i niewinnie usiąść tuż koło niego. Tak, doskonale do siebie pasowali. Ci którzy nie wiedzieli kim jest Gaap z pewnością zastanawiali się co ten nieodpowiednio ubrany mężczyzna robi na tym bankiecie i jakim cudem udało mu się dostać do ich zamkniętego, ekskluzywnego arystokratycznego półświatka? Przecież robili wszystko byleby nikt niepowołany nie wtargnął tutaj i nie zabrał ich wątpliwego blasku.
- Widzisz już dawno zdążyłem się przekonać, że żadna kobieta, czy to ludzka, przeklęta czy błogosławiona, nie potrafi skupić mojego zainteresowania dłużej niż na jedną noc. Są słabe, irytujące, nie są wyzwaniem. Gdy raz ulegną takie już zostają. – Na krótko przybrał minę kogoś, kto nadmiernie cierpi z jakiegoś ważnego powodu, ale niedługo po tym roześmiał się dźwięcznie i zaczepił przechodzącego kelnera, żeby zabrać mu jeden z kieliszków.
- Zabwane, że kiedy zupełnie nie interesuje Cię zdanie innych, nie masz najmniejszej ochoty być w centrum uwagi i właściwie jest Ci wszystko jedno, to właśnie wtedy masz wrażenie, że wszystkie oczy patrzą akurat na Ciebie. – Znów przybrał minę kogoś, kto faktycznie przejmuje się taką błahostką, choć w rzeczywistości Gaap był osobą, której wszystko było obojętne i naprawdę nie interesowało go zdanie innych. – Byłem na tyle nierozważny, że pewnego razu zgodziłem się przyjść na ten bankiet, tylko po to by pewna urocza dama dała mi święty spokój. Nauczyła się, kiedy powinna mi przeszkadzać i zaczęła drążyć temat. Zaskakujące jest to, że mimo mojej całej złośliwości jestem piekielnie słownym demonem. Chyba z tego powodu nigdy nie chcieli, żebym zajmował się podpisywaniem cyrografów. – Puścił mu oczko i upił łyk całkiem dobrego szampana. Przez myśl przeszło mu, że chyba za dużo gada i jest to wysoce niestosowne w stosunku do towarzysza, ale kiedy ponownie przeniósł wzrok na demona, momentalnie mu przeszło. Beliar był takim typem osoby, że jeżeli cokolwiek by mu przeszkadzało, to z pewnością powiedziałby o tym i nie pieprzyłby się w konwenanse.
- Wyglądasz na znudzonego. Nie bawi Cię ten nadmuchany, sztuczny przepych? Bo już wiem, że w na wyraz arogancki sposób skutecznie ukradłem Cię wszystkim zainteresowanym pannom. – Tu pojawił się na jego ustach iście diabelny uśmiech wyjątkowo zadowolonego z siebie demona, takiego który podpisał przynajmniej kilkanaście cyrografów jednego dnia i tym razem nie dostanie porządnego opierdolu za źle wykonaną robotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lost

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Nie Lis 30, 2014 9:52 pm

Nieoczekiwana gadatliwość przypadkowego kompana faktycznie go nie mierziła. Lubił dyskutować byle tylko partner i przedmiot dyskusji był wart poświęcenia mu czasu. Teraz i tak miał niewiele do roboty, a skoro mógł choć trochę wypełnić nudę, nie kręcił nosem. Obserwował mężczyznę z cynicznym uśmiechem, ale ten przecież niemal na stałe był wpisany w jego oblicze, więc nie należało odbierać go negatywnie. Ot, taki jego urok. Słuchał z uprzejmym zaciekawieniem człowieka przyjemnie zaskoczonego erudycją rozmówcy, a to już nadawało mu nieco łagodności. Tej sympatycznej, prawdziwej łagodności pozbawionej podszewki nieszczerości. Beliar zdał sobie sprawę, że rzadko mieli okazję rozmawiać w tak niezobowiązujących okolicznościach i zastanawiał się dlaczego właściwie tak było? Od stuleci ich ścieżki się przecinały. Możliwe, że brak wiary w znalezienie kogoś godnego poświęcenia mu chwili uwagi, skutecznie odbierała im przyjemność jaka mogła przyjść z... bliższego poznania.
- Niby lubią być dręczeni, ale spróbuj zabrać im wolność. Wtedy nagle wyrastają im skrzydła nietykalności. - Odparł, po raz drugi nawiązując do swojego niezrozumienia względem ludzkiej zmienności. Rzeczywiście gdy spojrzeć na tę cechę z perspektywy kogoś, kto nie musiał się z ludźmi użerać na co dzień, mogło okazać się to bardzo ciekawe i godne zgłębienia. Beliar niestety zbyt dobrze poznał tę niestałość żeby zamiast wkurzać, ciekawiła go. Słysząc komentarz odnośnie zakazanych owoców, prychnął i to w ten najmniej przyjemny sposób. - Nigdy nie żałowałem sięgnięcia po wszystko, czego mi zakazywano. Wyszedłem na tym idealnie i wciąż nie boję się pragnąć pozornie nieosiągalnego. Co jest wspanialszego od ciągłego przekraczania granic? - Powiódł spojrzeniem za mężczyzną odpowiadając na bezczelny uśmiech długim, leniwym spojrzeniem. Beliar zawsze wyglądał na nieco flegmatycznego, ale w ten szlachetny, dostojny sposób. Lubił wykorzystywać tę pozę tylko po to by czasem zaskoczyć gwałtownością. Na razie jednak doskonale odgrywał znudzonego szlachcica. Może nawet nie będzie miał okazji pokazania drugiego oblicza? - Biorąc pod uwagę nasze rozmemłanie i brak ukierunkowania gdy jeszcze mogliśmy szczycić się bielą na skrzydłach, nie dziwię się, że wielu upadłych zaczęło gustować w męskiej sile. Kobiety... - Urwał w połowie, by nieoczekiwanie, z gracją podnieść się z krzesła i pochwycić rękę przechodzącej obok młodej brunetki ubranej w długą, czerwoną suknię. Uniósł jej drobną dłoń do swoich ust składając na delikatnej skórze subtelny pocałunek. Złapał jej spojrzenie w sidła swoich zimnych, hipnotyzujących oczu - ...Kobiety są takie delikatne. - Wyszeptał, tak jakby wyznawał jej gorące uczucie, a nie dokończał zaczęte wcześniej zdanie. Widząc zamierzony efekt onieśmielenia, uśmiechnął się szelmowsko i lekko skinął jej głową. Dziewczyna spąsowiała ubierając swoje oblicze w kolor swej sukni, nabrała powietrze i wypuściła je ze świstem. Beliar tym czasem po prostu wycofał się, choć nie oderwał od niej oczu dopóki onieśmielona nie zniknęła w tłumie. Złudny, łagodny uśmiech ozdobił mu wargi. W zestawieniu z zimnym, nieludzkim spojrzeniem wyglądał iście diabelsko. Usiadł i zerknął krzywo na swojego towarzysza.
- Są też piekielnie głupie. Masz rację, to zbyt łatwe. Wszystko jest zbyt łatwe... - Zamarudził nieprofesjonalnie. Sięgnął po kieliszek i upił skąpy łyk utkwiwszy wzrok w pstrokatej hałastrze wychuchanych dam oraz dżentelmenów na wyrost. - Nieprzejmowanie się jest tym, co każdy demon musi umieć robić do perfekcji. Jeśli przez ten czas zacząłbym skupiać się na słowach ludzi, chyba musiałbym błagać o wybaczenie bo tu, na ziemi, wśród tego motłochu, nawet demon może oszaleć. Poza tym, nie sądzisz, że staliśmy się zbyt... ludzcy? Niby nimi gardzę, ale tylko tu mają to, co tak uwielbiam... przypuśćmy słodycze. I jest impas. - Zaśmiał się dyskretnie. - Co do słowności, to taka piękna cecha. - Westchnął teatralnie rozmarzony, a w praktyce ta rozmowa naprawdę zaczęła go bawić. To było na tyle przyjemne, że dał się jej porwać i sam pozwolił słowom płynąć swobodnie. - Kobiety ją uwielbiają, ale po stokroć bardziej kochają kłamstwa. Z resztą! Kto nie lubi słodyczy kłamstw i słodyczy w ogóle? - Spojrzał badawczo na Gaapa jakby czekał na potwierdzenie swych słów, ale właściwie nie dał mu odpowiedzieć. Obrócił w palcach kieliszek i podjął na nowo - I tak, nudzę się przeraźliwie. Spójrz na nich. Nie mają nic do zaoferowania. Nic, czego już bym nie posmakował. - Wykonał oszczędny ruch dłonią trzymającą kieliszek, a po chwili obrócił się nieco w stronę mężczyzny chcąc spojrzeć mu w oczy. Zrobił to, przy okazji dublując z niesamowitą wprawą uśmiech Gaapa. Teraz obaj wyglądali jakby knuli coś niegodziwego. - Ty natomiast masz do zaoferowania coś więcej prócz bezczelności spojrzenia i lubieżności uśmiechów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nex
Prawa Ręka Lidera
avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Sob Gru 06, 2014 7:44 pm

Przyglądał się w zadumie, w jaki sposób demon obchodził się z dziewczyną. Zastanawiał się co powodowało, że byli tacy okrutni w stosunku do ludzi, bo Ci tak właściwie to nic takiego im nie zrobili. A jednak ciągnęło ich gatunek do uprzykrzania życia bożym pupilkom. Z wielką wprawą doprowadzali kolejne osoby do zaprzedania swojej duszy, rozpaczy i wreszcie upadku czy rychłej śmierci. Podczas tych rozważań zawsze dochodził do wniosku, że mimo wszystko jest raczej marnym demonem, ponieważ nigdy szczególnie nie lubował się w konkretnych okrucieństwach popełnionych ludzkości. Interesowały go subtelne akty agresji, pewne manipulacje i swego rodzaju oszustwa zakamuflowane czymś zupełnie innym.
- Ja. – Rzucił nagle wyrwany ze swoich wielce filozoficznych rozważań na temat własnej natury. – Nie przepadam za słodyczami. – Ale nie bardzo przejął się, że nie zgadza się z mężczyzną w tak ważnej kwestii jak ludzie łakocie. – Mam jednak wrażenie, że moja opinia nie jest jakoś szczególnie istotna zwarzywszy na fakt, że powszechnie wiadomo, że mi jest wszystko obojętne. – Wyłowił wreszcie spojrzenie mężczyzny, z powrotem skupiając jego uwagę na swojej osobie a nie wcześniej wypatrzonej i zaczepionej dziewczynie. Sam nie wiedział czy bardziej nie spodobał mu się fakt, że byle niewiasta była w stanie pochwycić uwagę demona, czy że zwyczajnie przestał się nim interesować przez ułamek sekundy. Milczał dłuższą chwilę spoglądając w nieokreślonym kierunku, jakby usiłował przedrzeć się wzrokiem przez tłum ludzkich ciał w celu dosięgnięcia końca sali. W rzeczywistości zastanawiał się nad pewną kwestią, tak o po prostu. Właściwie zdawał sobie sprawę z tego, że demon wcale nie stracił nim zainteresowania a jego mimowolne niezadowolenie wynikało z niebezpiecznej tendencji do zbyt szybkiego oszacowania wartości Losta.
- Ja? Nie. Skąd masz taki niedorzeczny pomysł, że mógłbym mieć cokolwiek do zaoferowania? To złudna nadzieja, mój przyjacielu. – Wypowiadał te dwa ostatnie słowa z taką wrażliwością i czułością jakby faktycznie zwracał się do swojego wiernego kompana, na którym może polegać. Słowa te, choć absurdalnie brzmiące w odniesieniu do Beliara pasowały do niego zaskakująco dobrze, co Gaap zdążył już zauważyć i ku własnej uciesze tytułować go w ten wymyślny sposób przy każdej okazji. Robił to nie tyle z przekory wpisanej w ich demoniczną naturę, ale własnej ochoty spowodowanej pewną przewrotnością charakteru.
Wstał niespodziewanie w tym samym czasie rozbrzmiała muzyka zachęcając gości do tańca. Miał niesamowite wyczucie czasu stąd też uśmiechał się tak podejrzanie pod nosem, kiedy sugestywnie wyciągnął swą dłoń w kierunku demona. Nie zamierzał jednak czekać aż ten zrozumie aluzję i (być może mimo jego woli) pociągnął go w kierunku parkietu. Z niezwykłą lekkością i gracją porwał mężczyznę w wyrafinowany walc. Nie spodziewał się, że zagrają tu tak wytworną muzykę, ale tym lepiej dla nich. Nie chciał bowiem wyciągać Losta do jakiegoś mało adekwatnego tańca. Równie zaskakującym mogła być sama wprawa demona w tańcu, bo o ile sam wygląd Gaapa nie wskazywał na jakiekolwiek konotacje jego osoby z tańcem, o tyle szło mu nadzwyczaj dobrze i wiele osób było zaskoczonych już nie tylko samym widokiem dwóch mężczyzn, jak samym ich tańcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lost

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Nie Gru 07, 2014 1:23 pm

- Jak można nie lubić słodyczy? - Pokręcił głową szczerze zdumiony, ale próżno było szukać w jego słowach powagi. Drugiej wypowiedzi swego nietypowego towarzysza nie zrozumiał, jednak nie zdążył wypowiedzieć na głos wątpliwości. W uszach zagrał mu miękki dźwięk słów, które tak do niego nie pasowały. Mój przyjacielu... Uśmiechnął się pod nosem wyczuwając, że ta cała rozmowa ma drugie dno, a Gaap zwyczajnie się z nim droczy. Uroczo. Czy mógł go zaskoczyć w jakikolwiek sposób? Takie droczenie nie było przecież czymś niezwykłym.
Na udawane zdumienie demona zareagował od razu.
- Masz o sobie aż tak małe mniemanie? Nie umniejszaj sobie. - Odparł złośliwie, a gdy zobaczył wyciągniętą dłoń, spojrzał mężczyźnie w oczy i prychnął. - Poważnie?
Beliar tańczył, och, robił to doskonale, ale tak jak w łóżku wolał męską drapieżność, tak w tańcu zdecydowanie bardziej odpowiadała mu kobieca kruchość.
Ledwie zdążył odstawić na stolik smukły kieliszek gdy został poderwany z krzesła. Nie przywykł do takiej siły. Jego podświadomość zamruczała zadowolona. No dobrze, musiał przyznać, że poczuł to przyjemne i tak uwielbione zaciekawienie. Czemu się dziwił? Od wieków nie fascynował go żaden człowiek, chyba więc tylko upadli mieli tę moc, by nakłonić znudzonego Beliara do jakiegokolwiek zaangażowania.
Uśmiechając się leniwie, zupełnie jakby nie stało się nic nadzwyczajnego, wsparł dłoń o partnera. Bez oporów przywarł do niego biodrami i pozwolił mu w tańcu prowadzić, przyjmując kobiecą rolę.
Zatopił spojrzenie przeraźliwie niebieskich oczu w jego twarzy kontemplując jej rysy. Nie pamiętał by choć raz mieli okazję znaleźć się tak blisko siebie, dlatego pozwolił sobie na czerpanie przyjemności z tej niecodziennej możliwości. Celowo dłużej zatrzymał spojrzenie na jego wargach... Długie palce zacisnęły się na silnym ramieniu Gaapa i Beliar zamruczał gardłowo, uśmiechając się bezczelnie. Nie brakło szczypty złośliwości, ale musiał przyznać, że siła demona była miłą odmianą od tego, co zwykł czuć w tańcu.
Zdecydowanie zbyt śmiało odpowiadał na zmniejszony między ich ciałami dystans. Robił to świadomie, ewidnetnie bawiac się tą sytuacją i czerpiąc z niej jak najwięcej przyjemności. A ludzie i ich spojrzenia? To przecież część gry. Beliar patrzył na Gaapa z taką mocą, jakby poza nim nie było w sali nikogo, jakby byli tu sami, a muzyka grała tylko dla nich. Po kilku krokach złośliwy uśmiech ustąpił miejsca dziwnej łagodności i szczypcie powagi. Nieoczekiwanie cyniczny demon zdał się być przejętym całą tą sytuacją. Zdawał się... Oczywiście, że tak. To także była część gry.
Gdy muzyka ucichła z wyraźnym ociąganiem odsunął się od mężczyzny by oszczędnym ukłonem podziękować mu za taniec.
- Jest pan doskonałym tancerzem, Seymour. - Szepnął, więc wcale nie musiał zostać usłyszanym. Wyprostował się, na powrót przywracając swemu obliczu typową maskę cynizmu. Uśmiechnął się kącikiem ust. - Przyznaj, że to była próba przekazania mi swojej oferty. - Rozbawiony dwuznacznością własnych słów znów spojrzał mężczyźnie w oczy, tym razem spojrzeniem rzucając mu wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nex
Prawa Ręka Lidera
avatar

Liczba postów : 5

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Wto Gru 09, 2014 5:47 pm

- Skądże znowu. Zawsze staram się być najprawdziwszy jaki tylko potrafię i tak żeby nikt nie mógł mi zarzucić fałszowania rzeczywistości. Nie chciałbym, żeby ktokolwiek odniósł mylne wrażenie odnośnie mojej jakże leniwej egzystencji, a w szczególności ty, Beliarze. Jesteś takim sympatycznym demonem, że moje serce krwawiłoby na samą myśl, że mógłbym Cię w jakikolwiek sposób oszukać. – Uśmiechnął się doń w ten przeuroczy, wręcz niewinny sposób jakby naprawdę był tak cnotliwy a jego serce krystalicznie czyste, istny nieoszlifowany diament. To nie tak, że oczekiwał owacji na stojąco i gdyby rzeczywiście je otrzymał z pewnością wyszedłby lub zwyczajnie szczerze się roześmiał. Nie szukał poklasku czy sławy a stołek zastępcy kurczowo trzymał w swoich szponach tylko, dlatego że lubił drażnić samego lidera. Nie do końca rozumiał, jakie mechanizmy nim kierowały, ale za każdym razem, gdy Nadir się irytował, purpurowiał i przybierał barwę dojrzałego pomidora, jednocześnie czuł się niezwykle zrelaksowany i usatysfakcjonowany. Tylko teraz gdy spoglądał na zamkniętą w swoich ramionach sylwetkę Losta miał wrażenie, że akurat jego wcale nie zechciałby równie okrutnie dręczyć jak ich szanownego kolegę. Bo o ile sama gra konwencja, słowem i wszystkim innym wydawała się być jak najbardziej na miejscu, tak impertynencka próba wpędzenia go do grobu nie podobała mu się już tak bardzo.
- Gdybyś tylko był niewiastą z pewnością każdy mógłby mi zazdrościć tego jednego tańca. – Tendencyjnie ucałował jego dłoń, muskając rozgrzany od ciała biały materiał. – O! Gdybym mógł być tylko rękawiczką, co tę dłoń kryje! - Wyszeptał cicho, acz na tyle głośno, by mężczyzna mógł to usłyszeć. W tym samym czasie przesunął usta nieco wyżej, specjalnie ukradkiem wkradając się zaledwie na chwilę pod śnieżnobiały mankiet koszuli, ledwie muskając czerwienią warg jasną skórę demona.
- Shakespear. Tylko dla niego warto zejść na ziemię. Lubisz poezję, dramaty? A może powinienem inaczej zadać pytanie – czy znajdzie się cokolwiek co zdoła zadowolić twe wybredne podniebienie? Zdajesz się być jak bohater powieści Huysmansa. – Dawniej zastanawiał się nad istotą jaką był Lost. Wydawało mu się, że jest strasznie nadęty, próżny i nie da się go zadowolić, że jedynie narzeka, właściwie na wszystko i choć sam nic szczególnego nie robi, to oczekuje od innych, że będą go zabawiać.[/b] – Przejdźmy się. – Zdecydował, tak, zdecydował. Sugestywnie wysunął swoje ramię jakoby demon miałby ochotę czy potrzebę dalszej zabawy konwencją i wsparcia się na nim niczym dobrze wychowana dama.
- Myślę, że sam wiesz najlepiej. Zakładam, że jesteś na tyle godnym przeciwnikiem, że nie muszę Ci nic tłumaczyć, nie mylę się, prawda? – Posłał mu całkiem przyjemny uśmiech kogoś, kto wyraźnie jest zadowolony ze swojego obecnego położenia i wcale nie zamierza go zmieniać. Zwłaszcza teraz, kiedy opuścili zatłoczoną salę bankietową i wyszli na spacer – wprost na mało uczęszczaną ulicę, przy której znajdowała się nowoczesna galeria sztuki. Skręcili w lewo wchodząc na pobliską alejkę schludnie zaprojektowaną przez jakiegoś architekta krajobrazu, mającego najwyraźniej „wizję” na dotąd nieznany zakątek miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lost

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   Wto Gru 09, 2014 10:24 pm

Jak jeszcze sam taniec nie był tak dziwaczny jak mogło się zdawać, tak już pocałunek wydał się Beliarowi idiotyczny. Uśmiechał się kpiąco i w chwili kiedy Gaap dotknął ustami ciepłej skóry, (choć było to całkiem przyjemne) gwałtownie i bardzo zwinnie wyswobodził dłoń zakleszczając palce na podbródku mężczyzny. Dlatego waśnie kolejne słowa Gaapa były nieco niewyraźne. Uścisk Beliara był dość silny by pokazać, że taka parodia nie wpasowuje się w jego oczekiwania. Choć gest jasno świadczył o niezadowoleniu, to w nieludzkich oczach wciąż igrało rozbawienie.
- Ale nią nie jestem i biorąc pod uwagę to, o czym wcześniej rozmawialiśmy, mógłbym uznać ten gest za niewybredny sposób ugodzenia w moją godność. - Iskrzące spojrzenie stało się zimne, ale tym razem to głos mylił swoim lekkim tonem. Oczywiście nie miałby tyle mocy, gdyby Beliar nie dodał do niego kilka kropelek jadu. No i trąciło to hipokryzją, wszak demon na początku zdawał się nie mieć nic przeciwko odgrywaniu roli kuszącej niewiasty. Niestety Beliarowi nie przeszkadzała łatka hipokryty. Robił rzeczy, które sprawiały mu przyjemność, a jeśli w połowie jakaś rzecz przestawała ją sprawiać, to bez uprzedzenia potrafił zareagować niechęcią. Kapryśność - jedna z jego wyraźniejszych cech.
Kilkoro ludzi zerkało na nich z niepokojem, ale mało kto decydował się wchodzić w drogę demonowi. Może po Gaapie nie było widać rasowej przynależności, ale Beliar ze swoimi widmowymi skrzydłami nie mógł się ukrywać. Może to lepiej, dzięki temu nie musiał tłumaczyć się w niewygodnych sytuacjach. Przysunął twarz mężczyzny do siebie, ignorując nieprzychylne, oburzone szepty.
- Być może coś by się znalazło, ale udawanie zachwyconej twoimi gierkami niewiasty jakoś mnie nie bawi. - Puścił i odruchowo poprawił swoją marynarkę. Spojrzał na swego kompana z typową dla siebie wyższością i jakby... większą dozą dystansu? Tak naprawdę nie był zły czy oburzony. Był raczej nieco zbity z tropu, a choć nie lubił tego uczucia, to niosło ze sobą coś więcej prócz dyskomfortu. Niosło zaciekawienie. To oczywiście uwielbiał ponad wszystko.
- Tak... - zamruczał wracając do typowego, leniwego tonu - Przejdźmy się. Odstawiliśmy tutaj piękną szopkę i jutro zapewne będziemy na językach tego motłochu. - Niedbale machnął dłonią i odwrócił się z zamiarem wyjścia. - Zastanów się czy chcesz mieć we mnie przyjaciela czy przeciwnika, bo to bardzo istotne. - Rzucił przez ramię uśmiechając się szelmowsko. Oczywiście zachował teraz bardzo przyzwoitą odległość. Nie miałby nic przeciwko bliskości Gaapa gdyby nie zasiał w nim ziarna niepewności. Niepewność! Och, uwielbiał ją. Kolejny słodki kontrast. Czuł się coraz bardziej zaintrygowany i chyba właśnie to zachęciło go do towarzyszenia temu demonowi.
Zapewne wyglądali dość nietypowo samemu prezentując kontrast choćby w ubiorze, ale chyba ani jeden ani drugi się tym nie przejmował. W mroku rozjaśnianym jedynie przez uliczne latarnie i neony, oblicza demonów zyskiwały więcej niepokojącej drapieżności.
- Dlaczego właściwie tak interesuje cię zaspokajanie moich potrzeb? Czyżbyś minął się z powołaniem? Może powinieneś przejść przez Bramę, by spełnić się jako niewolnik? - Podjął nagle, jak gdyby nigdy nic powracając do tematu sprzed wyjścia. Spojrzał na Gaapa darując mu kolejny z kpiących uśmiechów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Galeria sztuki   

Powrót do góry Go down
 
Galeria sztuki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Galeria ~Raezil~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Miejsca rozrywki i kultury-
Skocz do: