IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Las    Sob Lis 29, 2014 9:00 pm



~ Las jaki jest każdy widzi. Wiele drzew wszelakich gatunków daje schronienia leśnej zwierzynie. Jest to jedne z czystszych miejsc, nie dotkniętych ręką człowieka. Nie ma tu nawet śladu jego działalności. Niektóre z drze wywyższają się ponad wszystkie - te stu wiekowe, potężne drzewa stanowią fundament tego miejsca. Idealne miejsce by odpocząć z dala od miejskiego zgiełku albo zakopać czyjeś zwłoki by nikt ich nie znalazł.~





_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Sob Lis 29, 2014 9:42 pm

Jak tylko Rui się pojawił odszedł od okna by skierować się ku niemu. Nie podobało mu się to, ze nazwał go Panem. Nie był niczyim Panem, a już na pewno nie nikogo w tym domu ale przemilczał komentarz woląc się nie wypowiadać, w końcu wypełniają rozkazy Liona.
Ruszył za nim w ciszy rozmyślając na dzisiejszym dniem. Nie chciał znowu trafić do sypialni panicza. Nie chciał i tyle. Gdy Rui się odezwał przełamując cisze skierował swój wzrok na niego słuchając jego słów. Na razie i tak nic nie planował. Nie miał jak cokolwiek wykombinować. Bał się wiedźmy, nie chciał też trafić do lochów ale wizja wspólnego spędzania nocy jakoś budziła w nim bunt.
Na jego słowa o wczorajszej nocy twarz Alarica pokrył lekki rumieniec. Nie chciał by ktokolwiek słyszał co tam się działo ale domyślał się, ze jego jęki raczej opuściły cztery ściany sypialni.
-Nie ma czego mi zazdrościć. Nie chciałem tego. To grzech i to jeden z cięższych-odparł cicho, beznamiętnie do chłopaka. Wiedział jakie relacje go łączyły z wiedźmą, a i zwierzać mu się nie zamierza. Gwałt już jeden przeżył, ba, to nie trudne ale zawsze zostaje mu opcja śmierci. Postanowił, że nie da się wykorzystywać i prędzej czy później Lionowi ubędzie jednego kochanka. Musiał tylko się przygotować, a to trochę zajmie choć ma nadzieję, że nie za długo.
Widząc stajnie lekko się rozweselił. Może choć na chwilę zapomni o tym wszystkim i się zrelaksuje. Przywitał się skinieniem głowy i podszedł do konia, którego przygotował mu Kirik, nowa osoba. Pogłaskał Raku spokojnie po szyi i dosiadł. Odprowadził rudego chłopaka wzrokiem do bramy i zerknął na wiedźmę. Miał nadzieję, że skoro zajmie się Rui’em to mu da spokój. Ile razy można się z kimś kochać? Na pewno jest jakiś cholerny limit.
Ruszył za Lionem udając się w kierunku lasu. Raku sprawował się doskonale. Był spokojny, a to odpowiadało białowłosemu. Zawsze preferował łagodną jazdę i tylko czasami cwałował by poczuć ten ogrom przestrzeni.
Gdy dotarli do lasu zwolnił konia rozglądając się po okolicy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Nie Lis 30, 2014 2:57 pm

Lion lubił Equesa. Był to koń na tyle temperamentny, że nigdy nie było z nim nudno, i na tyle posłuszny Lionowi, że ten nie bał się go dosiadać.
Zwierzę było potężne, ale nie musiał się specjalnie wysilać, by je okiełznać. Koń jakby czytał mu w myślach.
Kiedy Alaric do niego dołączył, panicz posłał mu zagadkowe spojrzenie.
- Wiem, że nie podoba ci się pomysł spędzenia ze mną kolejnej nocy. Aż tak boli cię, że wiłeś się pode mną z rozkoszy? - spytał cicho i bezpłciowo Lion - Boli cię, że zgrzeszyłeś, mimo że sam prosiłeś mnie, bym pozwolił ci dojść?
Panicz zachichotał dźwięcznie, hipnotyzująco, i spojrzał na Alarica z rozbawieniem.
- Chociaż, nie przeczę, jesteś całkiem słodki, kiedy dochodzisz. Chciałbym widzieć cię w tym stanie częściej.
Lion był świadom wyrazu twarzy Alarica kiedy ten zastanawiał się nad limitem sprawności chłopaka, i to go bawiło.
- Z chęcią udowodnię ci dzisiaj, ile stosunków pod rząd moje ciało jest w stanie znieść. - zaśmiał się perliście - Zapewniam cię, że jest całkiem sprawne.
Lion był seksoholikiem i doskonale o tym wiedział. Czy anioł tego chce czy nie chce, będzie częścią nałogu swojego panicza. Thesiger z przyjemnością myślał o kolejnej nocy sam na sam z Alariciem, z jego cudownie niedoświadczonym ciałem, jego ciasnym wejściem i rumieńcami na policzkach.
- Z czasem wszystko zrozumiesz. - rzekł Lion z uśmiechem - Uwierz mi. Zrozumiesz. Wszyscy zaczynają rozumieć po jakimś czasie.
Jeszcze będziesz błagał, bym cię rżnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 1:33 am

Nie podobała mu się ta rozmowa. Zmierzała na tory, których Alaric nie lubił. Nie chciał spędzać z nim nocy, nie chciał wić się z rozkoszy, nie chciał grzeszyć, nie w ten sposób.
-Tak, boli mnie to. Nawet nie wiesz jak bardzo.-odparł do niego z nieukrywaną złością w głosie. Mimo, że Reshiram zazwyczaj panował nad swoimi emocjami ostatnio był strasznie rozchwiany. Powodem był oczywiście Lion ale ten to na pewno wie.
Kolejne słowa wręcz ugodziły go przez co jęknął w duchu przymykając oczy.
-Nie, dziękuję... Obejdzie się bez demonstracji.-starał się mówić spokojnie z lekkim rozbawieniem ale w połowie głos mu zadrżał zdradzając niepokój. Białowłosy naprawdę nie chciał się dowiadywać jak ciało panicza jest wytrzymałe pod tym względem.
W jego głowie cały czas błądziło echo wczorajszej nocy i to nie dawało mu spokoju. Zmuszał się wręcz by myśleć o czymś innym, chociażby recytował w myślach psalmy, cokolwiek, ale związane z Bogiem. W głębi duszy liczył na odpuszczenie jego grzechów, a jak nie spróbuje zwrócić się z tym do swojego ojca.
Nie zamierzał rozumieć. Nie zamierzał dać mu się podejść i omamić. Póki wierzy nie podda się i w końcu wyzwoli. Tak sobie postanowił i chciał dążyć do tego celu jednakże musiał być cierpliwy. Musiał wyczuć moment, w którym będzie mógł spróbować uciec albo zginie próbując. Innej opcji dla siebie nie widzi.
Pogłaskał delikatnie Rau po szyi. Nie podobał mu się ten las z powodu wspomnień ze swojej ucieczki. Nie były one pod żadnym względem pozytywne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 2:54 pm

Lion dokładnie słyszał drżenie w głosie Alarica, które nieustająco go bawiło.
- Przyzwyczaisz się. Ból bywa niesamowicie przyjemny. - rzekł, chichocząc. Pamiętał zamglone oczy młodego anioła, niemo proszące o więcej, pamiętał jego nabrzmiałe od pocałunków usta i gładkie, drżące z rozkoszy ciało. Jego rumieńce na mlecznych policzkach i słodki głos.
- Porzuć myśli o ucieczce. - powiedzi,mał Lion wstrzymując konia i odwracając się - Mojej posiadłości nie opuści nawet twoje martwe ciało. Zgnije w lochu, ogryzione z mięsa i tkanek, tak jak ciała twoich poprzedników. Zdziwiłbyś się co głodny człowiek jest w stanie zjeść, by nie umrzeć.
Uśmiechnął się czarująco i cmoknął czule na Equesa. Zwierzę zarżało i ruszyło wolnym, równym krokiem.
- Demonstracja byłaby bardzo dobra dla ciebie, który starasz się odpędzić tę wizję. - zamyślił się Thesiger - Jesteś bardzo uparty, mówił ci to ktoś?
Lion też był uparty. Uparty w swym okrucieństwie i chorych popędach, w całym swym istnieniu.
Wystarczająco uparty, by sprzeniewierzyć się Bogu Ojcu i żyć, żyć pełnie i po swojemu, zgodnie z tym, co było jego życzeniem.
Pogłaskał Equesa po szyi. Koń wydał z siebie zadowolony pomruk.
Skręcili w prawo, w szeroki trakt. Ziemia chrzęściła pod kopytami, przypominając rzężenie motyli Liona, dźwięk ze wszech miar obrzydliwy i wywołujący torsje.
- Jak ci się podoba w moim domu? Służba jest dla ciebie miła? - zagadnął towarzysko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 7:09 pm

Parsknął cicho mrużąc oczy.
-Nie zamierzam się przyzwyczajać.-odparł z całkowicie pewnym głosem. Nie mógł sobie wyobrazić by ból był przyjemny. Po prostu jak negatywne uczucie może powodować przyjemność? Chyba tylko u potworów, a nim Alaric nie jest.
Przysłuchiwał się pobieżnie jego słowom. Nie przestraszyła go wizja, że jego ciało miało by zostać zbezczeszczone. Gdyby umarł powłoka by się nie liczyła. Była mu całkowicie obojętna. Z prochu powstałeś w proch się obrócisz, a w jaki sposób to go to nie interesowało. Był aniołem. Po śmierci i tak by się odrodził. Nie skomentował więc tego i skierował swój wzrok na korony drzew.
Nie minęła chwila, a zaśmiał się ironicznie patrząc na wiedźmę.
-Kiedyś… Może… Nie pamiętam… Musiało mało mnie to obchodzić-westchnął cicho poprawiając się w siodle. Kiedyś coś tam usłyszał ale nie obchodziła go zbytnio opinia innych. Czasami inne anioły mu dokuczały ze względu na jego oczy czy dziwne włosy ale uważał to za wyróżnienie, a nie przekleństwo. Reshiram miał całkiem duże mniemanie o sobie i raczej mu to prędko nie minie., a uparty był… Jak się na coś uprze to w końcu, prędzej czy później, i tak to zrobi.
Na jego pytanie zamyślił się. Nie znał za bardzo służby wiec nie mógł się zbytnio wypowiedzieć, a mili byli, bo obawiają się panicza. Sam w sobie dom nie był zły ale atmosfera to inna sprawa. Nie czuł się tu dobrze i to było raczej oczywiste.
-Mało się widuje ze służbą i doskonale wiesz, że nie czuję się dobrze w twojej posiadłości. Sam w sobie dom nie jest zły.-skwitował beznamiętnie próbując słuchać się w szum liści ignorując wszelkie nieprzyjemne odgłosy otoczenia. Nie czuł się wolny, czuł się jak typowy niewolnik tylko nie miał kajdanów i łańcuchów, no i nie przesiadywał w lochu chociaż tam przynajmniej nikt by go nie dotknął, a jakby chcieli gorzko by pożałowali. Nie da się dotykać brudnym łapskom zniewolonych i złamanych ludzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 7:40 pm

Lion utkwił wzrok w punkcie pomiędzy uszami konia i westchnął.
- Popracuj nad mimiką twarzy. Mogę czytać z ciebie jak z otwartej księgi. - rzucił przyjacielsko po chwili Thesiger - Chociaż nie, nie pracuj. Uwielbiam twoją twarz taką jaką jest.
Chłopak przeciągnął się i nagle zaswędziała go blizna na plecach. Dziwnie się wyginając, spróbował się podrapać.
- Cholerny ojciec. - wymamrotał - Swędzi...
Drapał się tak chwilę, aż w końcu poczuł ulgę i westchnął. Znak mu nie przeszkadzał, ale czasem właśnie swędział. Albo piekł.
- Zawsze mało obchodzą cię słowa innych? Pycha to wielki grzech. - zachichotał Lion - A wiesz chyba, że na czym jak na czym, ale na grzechach to wiedźma się zna?
I posłał mu rozbawione spojrzenie.
- Jesteś bardziej zepsuty niż ci się wydaje. - rzekł z perwersyjnym uśmieszkiem - Jak podgnite jabłko. Tak, to dobre porównanie...
I zamyślił się, by zaraz zachichotać.
- Już wiem, kogo mi przypomniałeś! Jesteś jak mój ojciec. - klasnął w dłonie i się uśmiechnął - Tak, z tym swoim uporem i buntem na twarzy jesteś zupełnie jak lord Thesiger.
Lion nie czuł się w żaden sposób związany z ojcem, a temat jego rodziny był po prostu nudny.
- Tak, jesteś zdecydowanie jak on.
To ojciec wypalił mu znak diabła na plecach. Wykazał się swoim głęboko skrywanym zepsuciem. Zadrą. Zadrą, którą chłopak czuł na swojej skórze, kiedy paliła i nie chciała się goić. Zadrą dumy, którą uraził Lion. Grzechem, który palił duszę jego ojca od środka.
I który palił duszę Alarica w ten sam zdradliwy sposób, popychając ją prosto w ramiona Lucyfera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 8:14 pm

Prychnął cicho, wręcz niemo na jego sugestię. Nie miał zamiaru niczego ukrywać no chyba, że paru spraw… Ale o tym nikt nie musi wiedzieć. Widząc jak drapie miejsce, w którym była blizna zmrużył nieco oczy. Taka blizna na pewno dawała się we znaki ale na szczęście nie groziło nic takiego Alaricowi.
-To nie jest pycha tylko uznanie własnej wartości-odparł wpatrując się w wiedźmę. On i jakikolwiek grzech z listy głównych? Raczej by mu Bóg powiedział gdyby zanadto obnosił się pychą, a nauczył się wiele razy, by uważać na słowa innych i mieć własne zdanie. Nie miało to nic wspólnego z pychą. Przynajmniej tak sądził. Ale ponoć własnych grzechów się nie widzi.
-Uważaj na swoje słowa….-warknął delikatnie ale jednak do Liona. Nikt nie będzie go obrażał, a już na pewno mówił, że jego dusza jest skalana. Była czysta do czasu aż spotkał tego tu potwora. To niewybaczalne co z nim robił ale Bóg wiedział o wszystkim i na pewno wie o jego sytuacji. Może to próba wiary jaką ma przetrwać? Jak Hiob…? Kto wie…
-Nie wiem kim był twój ojciec i nie zamierzam w to wnikać ale nie porównuj mnie do osoby, której nie znam i nie mogę ocenić-odparł chłodno do panicza lekko poganiając Raku, bo zostawali w tyle.
Alaric sam nie chciał rozmawiać o swojej rodzinie. Był to według niego nudny temat i w żaden sposób nieciekawy.
Urodził się, wychował i tak o to jest. Nic nadzwyczajnego poza może wyróżnieniem przez Boga i na tym się kończy. Nie był wspaniały jak Jego rodzina od strony ojca.
Archanioły zajmujące ważne i godne poszanowania pozycje. On poza tym, że był Cherubem nie miał większych zajęć, po prostu był i egzystował ale Alaricowi to nie przeszkadzało. Zajmował się wtedy swoim wierzchowcem albo leniuchował. Czasami czytywał też książki albo najzwyczajniej w świecie marzył.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 8:37 pm

- Bardzo cienka jest granica. - wyszeptał Lion, dotykając złotego motylka, który usiadł mu na palcu - Zaprawdę bardzo cienka...
Owad zarzęził i się rozpadł. Thesiger spojrzał z bólem na złote okruchy na swoich opuszkach.
- Mój ojciec jest... aniołem. - podsumował Lion - Poddanym Bogu Ojcu i miłosiernym. Ale... - zaśmiał się i spojrzał z obłędem w niesamowite oczy Alarica - ...kiedy wypalał mi znak diabła, wyglądał jak sam książę piekieł.
Młodego Thesigera bawiło to niesamowicie, bo ojciec, chcąc go ukarać i napiętnować przed Bogiem, tylko dał dowód, jak bardzo pełny pychy był.
- Pycha to piękny grzech. - rzekł Lion, głaszcząc czule konia - Taki... pasujący do aniołów, nie sądzisz? Wszyscy jesteśmy pyszni. Cudownie to oddaje nasze jestestwo. Zbyt pyszni, by zwrócić się do ludzi, zbyt zazdrośni, by pozwolić ludziom czerpać miłości Bożej w całości...
Lion wybuchnął śmiechem. Czystym, perlistym i dziewczęcym. Alaric był idealnym aniołem. Cudownym. Takim, którego wiedźma sam chciał zaciągnąć przed oblicze własnej hipokryzji.
- Jestem piekielnie szczęśliwy, że się zgubiłem w tym lochu. Znalazłem ciebie. - uśmiechnął się Lion - Można by pomyśleć... Że Bóg Ojciec mi cię zesłał. To byłby zaiste...idealny podarunek.
Alaric był tu sam, na łasce wypranego z człowieczeństwa anioła, bezlitosnej wiedźmy - w istocie dar w tej samej mierze okrutny, co cudowny.
- I pomyśleć, że miałem Ojca Jedynego za zblazowanego hipokrytę bez czci i godności. - zaśmiał się Lion - Nie sądzisz? Pasowałoby to do niego... Oj pasowało...
Wiedźma zaśmiał się znów i popędził konia do kłusa, a potem do galopu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Pon Gru 01, 2014 9:37 pm

Tak cienka granica jest ale Alaric był pewien, ze jej nie przekroczył. Nikomu się nie przechwalał tym kim jest ani nikogo z góry nie traktował. Raczej starał się unikać innych aniołów. Białowłosy bywał naprawdę skryty i niekiedy przesiadywał całe dnie w samotności ot tak.
-To twój ojciec się musiał ucieszyć mając ciebie w rodzinie.-odparł szeptem do siebie kierując wzrok w bok. On by nie mógł sobie wybaczyć gdyby Jego ojciec go wygnał. Mimo wszystko rodzina znaczyła wiele dla młodego anioła. Nie spędzał z rodzicami wiele czasu. Ojca prawie w ogóle nie widywał, matka była surowa ale dobra z niej nauczycielka.
-Aniołowie są wybrani przez Boga. Tylko one i wybrani ludzie mogą przebywać w raju, a co za tym idzie człowiek człowiekowi nie równy i sami sądzą o swoim losie. Ja nie musiałem się nimi zajmować. Od tego są stróżowie.-rzucił tak mimochodem mając jednak nadzieję, ze Lion go nie słucha. Niezbyt wierzył w ludzi jako te na wzór Boga stworzone. Tyle cierpienia i bólu ile zadają sobie nawzajem jest nie do pomyślenia, a są najukochańszymi stworzeniami Ojca… Niezbyt pasowało to Alaricowi ale nie śmiał się sprzeciwiać.
-Może tak, a może nie… Tylko Bóg zna odpowiedź i Metatron ale raczej Oni nie podzielą się tymi informacjami.-powiedział z nutką rozgoryczenia w głosie. Metatron rzadko z kimkolwiek rozmawiał, a jak już to kompletnie nie szło go zrozumieć. Reshiram podejrzewał, że za dużo przebywał w otoczeniu Pana i trochę go to wypaczyło na świat.
-Nie obrażaj Ojca w ten sposób. On wie co robi.-Mam taką nadzieję. W głebi ducha anioł modlił się o ratunek. Nie chciał spędzić z wiedźmą wieczności co mogłoby źle odbić się na jego duszy.
Zmusił Raku do podążenia za nimi. Alaric był dosyć lekki więc raczej koń nie czuł jego ciężaru na sobie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Wto Gru 02, 2014 2:30 pm

- Stary papa nigdy nie wie co robi. - mruknął pogardliwie Lion.
Niewiele go obchodził fakt, że został wygnany z domu rodzinnego. Nigdy nie był do niego specjalnie przywiązany. No, może do posłusznej i cichej służby, która okazywała się być wyjątkowo głośna w jego łóżku.
Eques dosłownie unosił się nad ziemią. Lion uwielbiał ten stan, kiedy czuł, że nic nie waży, a jego bujne włosy są rozwiewane przez zimny wiatr. Chłód pędu wdzierał się bezlitośnie pod sukienkę, halkę i do stanika.
Koń z gracją przeskoczył powalone drzewo i wyhamował, czekając na Raku.
- Cii, kochanie. - powiedział Lion do Equesa. Zwierzę zastrzygło uszami i zarżało.
Thesiger spojrzał na konia dobrotliwym wzrokiem, a potem na Alarica.
- Okrutne. - zachichotał - Czyż Biblia i Bóg Ojciec nie naucza o nieskończonym miłosierdziu? Czyżby biedny, skalany grzechem człowiek nie zasługiwał na wybaczenie i wieczne szczęście w Raju?
Uśmiechnął się na wpół pogardliwie, na wpół pytająco.
- Nie bój się, z czasem wszystko wyda ci się jasne, a ja przestanę być niegodnym życia potworem. - rzekł ciepło Lion. Ciepło i łagodnie. - Ten świat to cudowne miejsce. Pokochasz je. Ze wszystkimi grzechami i cudami. Pokochasz je wszystkim tym, co zostanie z twojego serca, i boski Raj wyda ci się nieskończenie brudny i zawszony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Las    Czw Gru 04, 2014 8:31 pm

Alaric nie czuł nigdy głębszego uczucia niż przyjaźń. Matki nie darzył miłością, a szacunkiem. Nie wiedział czemu ale nie potrafił jej pokochać, tak samo jak ojca. Widywał go tak rzadko, że śmiało mógł stwierdzić, że go nie zna. Czasami tylko wymienił z nim słowa dwa i na tym się kończyło. Ach ta niewdzięczna praca…
Zignorował słowa Liona i popędził konia za nim. Nie chciał go forsować więc nie starał się dogonić panicza i jego rumaka. Raku był dobrym koniem, nie znał jego możliwości ani tego co może od niego wymagać. Po chwili dogonili jednak wiedźmę co poskutkowała uśmiechem na twarzy anioła i pogłaskaniem zwierzęcia po jego grzywie.
-Dał im wolną wolę, a oni go zawiedli. Odpowiadają sami za siebie na tym świecie. Za swoje czyny także. Przez wzgląd na nie są sądzeni.-westchnął cicho ale sam nie rozumiał po co Bóg zostawił swoje twory same sobie. Pokus jest zbyt wiele. Nieliczni dotrwają do osiągnięcia raju. To smutne i tragiczne ale jakże prawdziwe.
-Wątpię, by tak się stało. Zawsze będę dążył do upragnionego raju. Tam mam rodzinę i przyjaciół. Nie mogę pozwolić sobie upaść.-powiedział chłodno mierząc spojrzeniem panicza. Nie zamierzał poddawać się po tym wszystkim co go spotkało. Raj zawsze pozostanie dla niego domem, do którego z chęcią będzie chciał wrócić.
Spokój, beztroska, wolność… To wszystko czego pragnął albo może aż? Nie wiedział, ze tutaj będzie to takie ciężkie do osiągnięcia. Dlaczego nie mógł trafić na zwykłego człowieka? Wtedy jego misja poszła by gładko. Ludzie z reguły były łatwowierni przez co padali ofiarami pokusy szatanów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Las    Sob Gru 06, 2014 2:01 pm

Lion milczał. Ojcem i matką gardził, i tylko spędzał długie godziny przed obrazem Boga w bibliotece. Milczał i tylko się patrzył. Gładził płótno i zdobione ramy, i wzdychał.
- Rodzina? Przyjaciele, hm? - szepnął z rozbawieniem Lion i poklepał konia po szyi.
- Zamilcz już. - rzekł po chwili chłopak i rozmasował skronie - Czuję się jakbym znów musiał słuchać sentymentalnej paplaniny ojca.
Popędził Equesa do uspokajającego kłusa i westchnął.
Lion był sam i dobrze o tym wiedział. Czy mu to przeszkadzało? Nie. Dopóki miał swoje książki, wszyscy mogli rozpaść się w pył, a jego by to nie obeszło.
Jego osobowość, wyprana z wyższych emocji i ludzkich odruchów, w gruncie rzeczy zasługiwała na litość. Lion Thesiger, ani mężczyzna, ani kobieta, zawieszony gdzieś w próżni pomiędzy tymi dwoma, zagubiony we własnej głowie i opętany obłędem. Kontrast pomiędzy jego jasnymi ubraniami i miętowymi włosami, między jego jasną skórą i hipnotyzującymi oczami, a przeżartą rzężącym robactwem duszą, emanował kłamstwem.
Skręcili w kolejną dróżkę, i jechali w milczeniu. Lion poprawił rękawiczki.
Nagle Eques zatrzymał się. Trafili na kapliczkę. Chłopak omiótł ją chłodnym spojrzeniem.
- Tutejszy kościół jest naprawdę ładny. Zabiorę cię tam kiedyś. - rzekł Lion i zacmokał.
Resztę wycieczki Thesiger milczał, co jakiś czas tylko głaskając konia. Wraz ze zbliżającą się porą obiadu skierowali się z powrotem do wiecznego więzienia Alarica, do posiadłości panicza Thesiger.


[zt x2 ---> dom Liona]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las    

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Tereny zielone-
Skocz do: