IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biuro Lidera.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 4:32 pm

Zdjęcie i opis gabinetu będą, jeśli ktoś z minimalnym poczuciem estetyki to tu wlepi.


***

Dzień chylił się ku zachodowi, sprawy administracyjne skończone, wszystko jak zwykle, pod koniec dnia, dopięte na ostatni guzik i gotowe na następny poranek. Nadir przeciągnął się w fotelu i opadł ciężko na oparcie... Wsunął papierosa między wargi i zaczął odwijać rękawy czarnej koszuli. Odpalił fajkę i wziął się za zapinanie srebrnych, inkrustowanych spinek do mankietów, a gdy już to zrobił, wstał i zarzucił na ramiona idealnie skrojoną marynarkę, która wraz z jego perfekcyjną sylwetką robiła wrażenie. Jeszcze tylko podszedł do barku, by nalać sobie mocnego, głębiańskiego alkoholu i już miał iść do swojej komnaty, gdy w gabinecie rozległo się pukanie do drzwi. Zatrzymał się w pół kroku i zmarszczył brwi, spojrzał na zegarek. Za późno... Zdecydowanie. Zaklął pod nosem siarczyście i rzucił oschłe 'wejść'. Oparł się tyłem o swoje biurko i z fajką w ustach, drinkiem w jednej dłoni i drugą w kieszeni czekał,  kto i w jakim celu ogranicza mu możliwość odpoczynku.

Drzwi uchyliły się i do środka z największą skruchą wsunął się jeden ze strażników. Wymamrotał coś nieskładnie o jakimś niewolniku i tyle wystarczyło Nadirowi, żeby zorientować się w sytuacji. Przez natłok pracy wyleciało mu z głowy to, że to właśnie dziś miał spodziewać się niewolnika... I to zdaje się, że nie byle jakiego. Rozkazał wprowadzenie więźnia, a potem bez chwili zastanowienia wyjął swój Jericho i z zimną krwią zaserwował strażnikowi kulkę między oczy. Zacisnął zęby. Jak zwykle to działanie, jak każde inne, było w  pełni uzasadnione. Strażnik przyzwyczajony do procedur, wprowadziwszy niewolnika, kopniakiem pod kolana sprowadził go do parteru - Taki rozkaz nie padł...

- Rozkuj go, zabieraj to cuchnące truchło i spierdalaj. - Mruknął do drugiego strażnika, który w niemalże panice zdjął z nadgarstków klęczącego mężczyzny kajdanki, z trudem pozbierał broczącego krwią kolegę i wyszedł. Nadir skrzywił się na poplamiony juchą dywan, ale szybko wrócił swoim lodowatym spojrzeniem do twarzy niewolnika.

- Wstań. - rozkazał krótko i nie przestawał przewiercać jego całkiem ładną buźkę spojrzeniem, które powodowało ciarki na plecach. Upił łyk alkoholu i dopiero teraz schował broń do kabury z tyłu paska. Obszedł go dookoła. - Nazywam się Nadir van Hellem i od dzisiaj należysz do mnie... Bloodwings... - powiedział niskim, ochrypniętym głosem, który tylko potęgował ciarki na plecach powodowane przez jego psychopatycznie spokojny wzrok.


Ostatnio zmieniony przez Nadir van Hellem dnia Wto Gru 02, 2014 6:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 5:41 pm

Kiedy już znalazł się w budynku Stowarzyszenia, ani na moment nie opuszczał go lekki niepokój. Nie wiedział do końca czym był spowodowany, ale jego szósty zmysł najwyraźniej miał mu coś do zakomunikowania. Nic jednak nie mógł zmienić w swojej obecnej sytuacji - został sprzedany, a teraz właśnie prowadzono go do jego nowego pana. Procedura jak zwykle, nic czego by nie znał - w końcu nie pierwszy raz mu się to przytrafiało. Jedynie strażnicy zdawali się jakby lekko... spięci, zdenerwowani? Po wielu latach walk potrafił to wyczuć, a oni nawet szczególnie się z tym nie kryli.
W końcu doprowadzono go pod jedne z wielu drzwi. Po zapowiedzeniu się wprowadzili go do środka. Pierwsze co do niego dotarło to wszechobecny zapach dymu. Zdążył jeszcze rzucić okiem na mężczyznę opierającego się o biurko, po czym poczuł uderzenie i posłusznie opadł na kolana. Potem wydarzyło się coś, czego w życiu by się nie spodziewał. Drgnął i przymknął lekko oczy, gdy Nadir wystrzelił. Szczerze nienawidził tego dźwięku. Podskórnie przeczuwał, że kiedyś właśnie przy akompaniamencie huku wystrzału zakończy własny żywot - często widział to w przypadku innych niewolników, zazwyczaj tych z którymi wygrał na arenie. Tym razem jednak kulka nie była przeznaczona dla niego. Z lekkim niedowierzaniem obserwował, jak ciało strażnika pada na ziemię, plamiąc krwią drogi dywan. Nie przejął się jego śmiercią, za dużo już jej widział. Bardziej przeraziło go to, że został zabity praktycznie bez powodu. Nie wyglądał mu na niewolnika. A skoro jego nowy pan tak traktuje wolnych ludzi, to jaki los czeka jego samego? Tak, właśnie tak - nie obeszło go, że obca mu osoba właśnie wyzionęła ducha. Od dawna własna skóra była mu droższa od cudzej.
Szczęknęły rozpinane kajdanki, bezwładne ciało zaszurało o podłogę, trzasnęły zamykane drzwi. Na wyraźny rozkaz Fern podniósł się i skierował spojrzenie nieco w bok od Nadira. Nie śmiał mu się przyglądać, wielu z Panów tego nie lubiło. Nie wiedział, czego spodziewać się po swoim aktualnym właścicielu, wolał więc nie ryzykować, dopóki ten nie poinformuje go o panujących zasadach. Jedyne, na co zwrócił uwagę, to wzrost stojącego przed nim mężczyzny - aby spojrzeć mu w twarz, Fern musiałby unieść lekko głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 8:23 pm

Gdy chłopak nic nie powiedział, nie zareagował inaczej niż tylko unikaniem jego spojrzenia, Nadir już wiedział, że ich współpraca będzie owocna. Zgasił papierosa w srebrnej popielniczce stojącej na biurku, o które ponownie się oparł, krzyżując ręce na piersi. Zlustrował jego sylwetkę i musiał sam przed sobą przyznać, że był zadowolony z tego co widział, mimo że ciało niewolnika przykrywały ubrania.

- Spójrz na mnie, Fern. - powiedział z premedytacją, doskonale wiedząc jak trudne jest patrzenie mu w oczy, bo ich lodowate spojrzenie przeszywająco onieśmielało, a nawet przerażało. Zupełnie zrelaksowany wpatrywał się w twarz chłopaka, a wyraz jego twarzy pozostawał beznamiętny. Upił kolejny łyk, którym opróżnił kryształową szklankę, odstawił ją na blat. Uśmiechnął się samym kącikiem ust i podszedł do niego. Spojrzał na niego z góry i dotknął jego policzka wierzchem dłoni.

- Popatrz mi w oczy. - Kontynuował, a był to swego rodzaju test. Miał wielu niewolników i wielu odesłał na tamten gorszy świat, z satysfakcją i bez cienia wyrzutów sumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 9:06 pm

Na moment w pokoju zapadła cisza. Fern stał nadal w tym samym miejscu, nie poruszywszy się nawet na centymetr i czekał na to, co nadejdzie. Nie był przestraszony czy spięty. Jak na razie wszystko zdawało się iść w miarę dobrze - i oby ta tendencja się utrzymała. W końcu nie ma nic gorszego niż skucha na samym starcie.
Gdy padło kolejne polecenie, bez chwili zwłoki uniósł wzrok. Jeżeli Nadir spodziewał się, że w tym momencie zacznie strzelać oczami na boki i się rumienić, to grubo się mylił. Fakt, że spojrzenie Nadira było raczej ciężkie do zniesienia na dłuższą metę - przeraźliwie zimne, twarde, oddawało bezwzględność i pewność siebie właściciela. Zapewne wywołałoby gęsią skórkę i drgawki u kogoś słabszego od Ferna. On jednak z natury był twardy, a życie jeszcze umocniło w nim tę cechę. Dlatego mimo wciąż odczuwanego niepokoju, udało mu się wytrzymać przeszywający wzrok demona. Jednocześnie nadarzyła się okazja, aby mógł dokładniej przyjrzeć się swojemu nowemu właścicielowi. I trzeba przyznać, że jego prezencja zrobiła na nim wrażenie. Wielokrotnie miał do czynienia z wysoko postawionymi osobami, ale aura która emanowała od pana van Hellema sprawiała, że zdawał się być kwintesencją despotycznej władzy. Chyba pierwszy raz w życiu Fern poczuł się... mały. Straszne uczucie.
Z trudem powstrzymał się od drgnięcia, gdy chłodna dłoń dotknęła jego twarzy. Jego jedyną reakcją było ledwo zauważalne zmarszczenie brwi i odruchowe spuszczenie oczu. Nie był w stanie nad tym zapanować i to go trochę martwiło. Nadir oddziaływał na niego mocniej niż mieszaniec mógł przypuszczać. Szczególnie gdy stał tak blisko Fern czuł się przytłoczony jego osobą. Najchętniej w tym momencie zrobiłby krok lub dwa do tyłu, ale zdawał sobie sprawę, że to byłby potworny błąd. Poza tym jeśli teraz ucieknie, później nie będzie już w stanie tego powstrzymać - i to może być początek jego końca.
Gdy jego pan powtórzył polecenie, zawahał się. Pierwszy raz od dawna. A potem zacisnął zęby i gwałtownie uniósł głowę, spoglądając mu w oczy - zgodnie z życzeniem. Ciemnogranatowe tęczówki na moment zapłonęły ogniem, a skrzydła mimowolnie się zmaterializowały - w połowie rozłożone, ogromne, tak czarne że zdawały się pochłaniać światło. Na moment zniknął Fern, a pojawił się Yatagarasu - taki, jakim wrogowie widzieli go, kiedy stał na piasku areny. Ta chwila wystarczyła, aby przełamał własną krótką słabość niewolnika - a problem z patrzeniem Nadirowi w oczy skończył się definitywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 9:44 pm

Doskonale wiedział jak działa na podwładnych i niewolników. Wszystko to dzieje się nie bez powodu, gdyż potrafił wzbudzać szacunek na wiele sposobów, nie tylko posyłając komuś kulkę między oczy. Był liderem potężnej organizacji, która działała wyjątkowo prężnie pod jego panowaniem, a to samo w sobie świadczy o jego zaangażowaniu i umiejętności podporządkowania sobie hordy instynktownie działających kreatur.

Skrzydła... To czego nie lubił w stopniu równym miłości do władzy. Zmrużył oczy i przechylił głowę na bok. Postanowił zignorować ten mały incydent, swoim spojrzeniem i mimiką dając do zrozumienia Fernowi, że nie przepada za atrybutami rasowości. Sam teraźniejszym wyglądem nie przypominał tego, kim był w rzeczywistości... Bo po co...? Uśmiechnął się paskudnie i obszedł go, by finalnie zatrzymać się za nim. Odgarnął włosy z jego szyi.

- Dostąpiłeś niebywałego zaszczytu, Bloodwings... - Mruknął mu do ucha niskim, ochrypniętym głosem nachyliwszy się nieco nad nim. - Unikniesz zimnej celi i akompaniamentu rozdzierającego krzyku towarzyszy z podziemi... Jeśli tylko zasłużysz. - Powiedział i uśmiechnął się do swoich myśli. Nie dotknął go, dłonie wciąż spoczywały w kieszeniach jego eleganckich spodni, jednak pozwolił sobie na muśnięcie jego szyi ustami, przy okazji nacieszenia nozdrzy jego zapachem. A pachniał wybornie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 10:14 pm

To zmrużenie oczu wystarczyło, aby Fern w pełnym stopniu zdał sobie sprawę, że się zagalopował. Szybko zerknął w tył, dostrzegając własne skrzydła w pełnej krasie. Ćwierć sekundy później zniknęły, jakby nigdy ich tam nie było. - Przepraszam. - odezwał się po raz pierwszy w obecności Nadira, jednocześnie opuszczając wzrok. Czy żałował swojego zachowania? W tej chwili nie, wiedział że było mu to potrzebne. Jednocześnie jednak bardzo chciał uniknąć kary za bezczelność.
Gdy lider go dotknął, nie zdołał powstrzymać już drgnięcia. Z prostego powodu - po swoim wyczynie po prostu spodziewał się kary, która przychodziła zwykle naturalnie za najmniejsze nawet oznaki buntu czy własnego zdania. To co przed chwilą odstawił niewątpliwie się do tego zaliczało.
- Postaram się, panie. - odparł, wysłuchawszy słów swojego właściciela. Opuścił głowę. Nie był jednak w stanie całkowicie się rozluźnić, wciąż spodziewał się, że jednak oberwie. Po prostu zawsze dotąd tak było. Czując delikatne muśnięcie ust na szyi, przymknął lekko oczy i spojrzał w bok. Nadir mógł z nim robić co tylko zechce. Wybryk podobny temu przed chwilą nie ma prawa się już powtórzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 11:27 pm

Jego reakcja usatysfakcjonowała Nadira niezależnie od tego jaka była jej geneza. Raz jeszcze zaciągnął się jego zapachem i oblizał usta, czego chłopak prawdopodobnie nie mógł zauważyć. Uśmiechnął się paskudnie i znów okrążył go, żeby oprzeć się o biurko przed nim. Patrzył na niego swoimi niemalże białymi tęczówkami, a pewność siebie bijąca z tego spojrzenia mogła onieśmielać.

- Rozbierz się... Do bielizny. - Powiedział niskim, nieco przyciszonym głosem. Chciał go sobie obejrzeć w pełnej krasie, a zapowiadało się, że nie będzie niepocieszony. Z tylnej kieszeni spodni wyjął zdobioną, srebrną papierośnicę i filtr jednego z papierosów wsunął między wargi. Odpalił i zaciągnął się gęstym dymem, który chwile trzymał w płucach, by w końcu wypuścić go powoli. Nawet na sekundę nie spuścił wzroku z Ferna, lustrował jego sylwetkę badawczo, z nutką despotycznej sugestii, że teraz chłopak należy już tylko do Nadira. Do czasu, kiedy nie popełni błędu, który z pewnością wyśle go do Otchłani. Patrzył i czekał na przedstawienie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Wto Gru 02, 2014 11:56 pm

Utkwił wzrok w linię, utworzoną przez podstawę biblioteczki i podłogę. Nie oderwał spojrzenia od wybranego punktu nawet, gdy usłyszał kroki Nadira, kiedy ten okrążał go w drodze powrotnej do biurka. Stał całkowicie nieruchomo, nadal z opuszczoną głową, czekając na... cokolwiek. Nie wiedział co go czeka, ale jego pan chyba nie był szczególnie zły. Nie zamierzał jednak robić sobie za wiele złudnych nadziei. Odkładaną w czasie karę też już kiedyś przeżył.
Kiedy padł kolejny rozkaz, Fern kiwnął lekko głową, a jego ręce momentalnie powędrowały do szala okręconego wokół szyi. Złapał za miękki materiał i pociągnął, pozwalając aby gładko przesunął mu się po karku. Jego palce natrafiły na ukrytą pod nim twardą klamerkę od obroży, ale zaraz cofnęły się. Obroży nigdy nie wolno było mu zdejmować. Zamiast tego sięgnął niżej, do brzegu cienkiej bluzki, którą po chwili ściągnął przez głowę. W trakcie tej czynności stopniowo oczom Nadira, oprócz wytrenowanego ciała i pokrywającej go jasnej skóry, ukazały się blizny - najpierw kilka niewielkich na brzuchu, potem większe na żebrach i jedna stara, cienka pod obojczykiem. Jednak było to nic w porównaniu do siatki blizn pokrywającej mu ramiona i jeszcze zagęszczającej się na plecach. Za młodu był lany ile wlezie, twardo, bez litości, aż go nie złamano. Miał walczyć, nie musiał być piękny, więc nikt nie zwracał uwagi co mu zostanie po tych ,,zabiegach''. W końcu osiągnięto cel i to jedyne, co się liczyło...
Niedługo do szalu i bluzki dołączyły buty, potem spodnie. Fern nie ociągał się przy rozbieraniu. Akurat to go nie ruszało. Bardziej upokarzające było to, co często następowało później i czego przebłyski zdawał się zauważać w zimnym spojrzeniu swojego pana. Jak zwykle nic jednak po sobie nie pokazywał. Nie było innej drogi jak być posłusznym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Sro Gru 03, 2014 12:18 am

Uważnie obserwował jak po kolei elementy jego garderoby lądują na podłodze odkrywając części jego wypracowanego ciała, które przez liczne blizny było istnym curriculum vitae. Nie przeszkadzało mu to. Doskonale znał jego historię. Wiedział o nim niemalże wszystko, od przeszłości po teraźniejszość... Można nawet powiedzieć, że wiedział też sporo o jego przyszłości, która była teraz w jego rękach. Nie powiedział nic. Ścisnął filtr papierosa między wargami i podszedł do niego. Bez zbędnego teatrzyku rozpiął obroże i zdjął ją, a potem odrzucił gdzieś w kąt.

- Nie będziesz tego potrzebował. Od teraz jesteś nietykalny. Nikt poza mną nie ma prawa położyć na Tobie ręki, o podnoszeniu jej na Ciebie nie wspomnę. - zakomunikował stojąc wciąż przy nim i spoglądając na niego nieco z góry z racji swojego wzrostu.

- Możesz się ubrać. - Powiedział i odszedł. Po drodze do barku zgarnął swoją szklankę i napełnił ją do trzech-czwartych objętości. Upił łyk i zdjął z siebie kosztowną marynarkę, którą zawiesił na oparciu fotela. Usiadł za biurkiem, a jemu wskazał fotel po przeciwnej stronie. - Od dzisiaj nie będziesz walczył...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Sro Gru 03, 2014 12:49 am

Uniósł lekko brodę, gdy Nadir odpinał mu obrożę. Patrzył, jak ląduje na podłodze. Niepewnie dotknął swojej szyi, którą opasywała tak długo. Czuł się... dziwacznie. Ten pasek skóry od dłuższego czasu był jego nieoderwalną częścią. Wiedział już jednak, że nie będzie tęsknił długo. Co innego przyzwyczajenie się do jej braku - zapewne jeszcze długi czas będzie się łapał na szukaniu pod palcami chłodu klamry. Zawsze dotykał jej gdy intensywnie nad czymś rozmyślał i weszło mu to już w nawyk.
Nie wiedział co ma myśleć o słowach, które padły po pozbyciu się obroży. Czyżby trafił lepiej niż na początku przypuszczał? A może to tylko chwilowa zachcianka? Nie, Fern nie był pesymistą - był realistą. Poza tym przeszedł już przez tyle rąk, że nauczył się nie przyjmować niczego jako pewnik. Nigdy nie wiadomo czy jego pan nie zmieni zdania. A nawet jeśli nie zmieni - czy jako jedyna osoba uprawniona do wydawania mu rozkazów będzie dla niego chociaż względnie łagodny?
Ubrał się sprawnie i zarzucił szal na szyję, nie okręcając go jednak, tylko pozwalając obu końcom swobodnie zwisać. W trakcie ubierania kątem oka obserwował Nadira. Następnie usiadł na wskazanym miejscu, pochylając się lekko i opierając przedramiona na nogach. To co później usłyszał sprawiło, że szerzej otworzył oczy z niedowierzania. Nie będzie walczył...? Nie będzie robił tej jedynej rzeczy w której był dobry? Która zapewniła mu godziwy byt mimo tego, że był tylko niewolnikiem? Oj, ta wiadomość go nie ucieszyła. Nic nie powiedział, ale momentalnie nieco się zachmurzył. Walka była jedynym, co dawało mu poczucie prawdziwej wolności. Jedyną okazją, aby mógł być sobą - gwałtownym, wojowniczym, nieprzewidywalnym sobą. A teraz? Naprawdę zostanie skazany na ciągłe życie w tej... uległości, słabości...? Jego natura buntowała się przeciw temu. Rozum jednak panował nad ciałem, więc ostatecznie wydusił z siebie tylko: - Jak sobie życzysz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Sro Gru 03, 2014 1:27 am

Rozsiadł się wygodnie w fotelu, odchylając głowę na oparcie. Przymknął oczy i chwilę nad czymś myślał dopalając papierosa, który wkrótce wylądował, jako jeden z wielu, w kosztownej popielniczce. Odetchnął głęboko i rozpiął dwa guziki koszuli, odsłaniając tym samym kawałek tatuażu, który pokrywał niemalże całą klatkę piersiową i plecy Lidera.

- Wiem czym są dla Ciebie walki i wiem także jak przedstawiają się ich wyniki. To zaprawdę godne podziwu, ale... - upił łyk alkoholu, a ton jego głosu był oschły i nieprzyjemny. Kontynuował. - Nie jesteś nieśmiertelny... W Bramie znajduje się wielu dobrze wyszkolonych niewolników, wiele demonów i aniołów, którzy potrafią grać bardzo nieczysto... Wyobraź sobie sytuację, w której dowódca ważnej jednostki... Szef, ktoś kurewsko ważny... - Wlepił w niego beznamiętne, ale jakże chłodne spojrzenie i mówił dalej. - ...wystawia do walki swojego najlepszego wojownika. Tysiąc walk, zero porażek... Mistrz w swoim fachu, nie do pokonania... - Założył nogę na nogę i obracał w dłoni kryształowe naczynie, bawiąc się brunatną zawartością. - I nagle okazuje się, że nieszczęśnik nie przewidział biegu zdarzeń... Ginie od ciosu zadanego przez średniej klasy demona wystawionego przez bogatego urzędnika Stowarzyszenia, który mógł sobie na to pozwolić. - Oboje doskonale wiedzieli kim są bohaterowie tej opowieści, która miała na celu zobrazować jeden z możliwych scenariuszy. - Co się dzieje w takim wypadku...? Jak myślisz...? - Zapytał go i nie oczekiwał odpowiedzi... Bo ta nasuwała się sama. - A to tylko jeden z powodów, dla których Twoja noga nie postanie na arenie... - Dodał enigmatycznie i jednym łykiem opróżnił zawartość szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Sro Gru 03, 2014 10:47 am

Pochylił nieco głowę, spoglądając na swoją dłoń. Powoli zacisnął ją w pięść, a potem rozluźnił. Jednocześnie cały czas słuchał słów Nadira. Rozumiał, o co mu chodziło, chociaż nie pojmował czemu zadaje sobie trud i cokolwiek mu tłumaczy. Był niewolnikiem, miał tylko przyjmować do wiadomości i stosować się do woli swojego właściciela, prawda? Teraz przydałoby się wspomnieć, jak to Fern docenił to, że demon objaśnił mu sytuację. Prawda była jednak taka, że zupełnie nie docenił, bo było mu to absolutnie obojętne - ponieważ mimo, że Nadir się nagadał, niczego to nie zmieniło. Zgodnie z jego wolą pół-anioł właśnie zakończył karierę wojownika na czas nieokreślony. W związku z tym jeśli za pare lat zostanie sprzedany (a to następowało zawsze prędzej czy później) i znów trafi na arenę, to po takiej przerwie marny jego los. Nie miał jednak na to wpływu, więc pozostawało wziąć głębszy oddech i jak najszybciej się z tym pogodzić.
Teraz tylko zaczął się zastanawiać, po co właściwie Nadir go kupił? Jaka będzie jego praca? W łóżku nigdy nie był szczególnie dobry, bo nie do tego służył. Wyszło to raczej przy okazji. Za szczególnie pięknego też się nie uważał, ale to akurat rzecz gustu. Znowu pies salonowy? Nie ośmielił się zapytać. Zresztą zapewne niedługo jego pan poinformuje go o roli, jaką będzie spełniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Czw Gru 11, 2014 11:01 pm

Bacznie obserwował jego reakcje, rejestrując każdy, nawet najmniejszy ruch, zmianę mimiki, grymas... Dopił zawartość szklanki i odstawił ją na blat biurka.

- Chciałbym, żebyś zaczął mówić to, co myślisz. Irytuje mnie Twój nawyk potakiwania na każde moje słowo. - Powiedział nieco rozleniwionym głosem, zerkając na niego kątem oka. Nie chciał towarzystwa kolejnej szmacianej lalki, bez wyrazu i odrobiny własnej woli. Miał świadomość, że Fern właśnie tego został nauczony i być może nie zna innych zasad funkcjonowania, jednak sam postanowił pokazać mu alternatywę.

- Jeżeli spodziewałeś się, że będziesz musiał mi usługiwać to się myliłeś. Oczekuję od Ciebie dotrzymywania mi towarzystwa. - Spojrzał na niego i uniósł brew. - I tak, tego w sypialni też...  - Dodał domyślając się, że chłopak zechce poznać swoje funkcje u boku Nadira. Nie zamierzał wykładać wszystkich kart na stół i ostrzegać, co może go spotkać, gdy przesadzi ze swobodą.

- Wymagam, żebyś był posłuszny, jednak nie stał się bezmózgim organizmem wykonującym rozkazy. - Uprzedził jedynie, a lista zachowań, których Nadir nie akceptował była długa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fern

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   Pią Gru 12, 2014 7:42 pm

Nadir miał stanowczo wysokie wymagania wobec kogoś, komu od małego wbijano do głowy, że ma być cicho i wykonywać rozkazy - szybko i najlepiej bez myślenia. Fern nie dał się stłamsić do końca, co jego nowy pan zdążył już pewnie zauważyć, ale i tak będzie mu bardzo trudno zmienić swoje zachowanie. Dotąd wszystkim ono odpowiadało, tego wymagano od niewolnika. Do tego sam z siebie zawsze był małomówny... Ma mówić co myśli? Na chwilę obecną zdawało mu się to nierealne. Nie wiedział jak ma to robić. Nie pamiętał już czasu, kiedy mu się to udawało. A teraz... Wszystko co nasuwało mu się, że mógłby teraz powiedzieć, wydawało się zbyt bezpośrednie i bezczelne. Co mógłby z siebie wydusić? Czuł się strasznie zagubiony i nieco skonsternowany, chociaż po jego twarzy nie było nic widać - jedynie zmarszczył lekko brwi.
- Nie wiem, jak mam to robić. - powiedział w końcu, całkowicie szczerze. Uniósł wzrok, sprawdzając reakcję swojego właściciela. Będzie zły, zniecierpliwiony, rozczarowany? Po raz kolejny zaczął się zastanawiać, czy Nadir na pewno wiedział, co kupuje, decydując się właśnie na niego. A może postawił sobie za cel kupienie niewolnika wyszkolonego w konkretnym celu, aby potem podjąć na nim próbę przeszkolenia go do czegoś zupełnie odmiennego?
Odruchowo przytaknął na kolejne słowa demona... i zamarł na moment. Nie tak miało być, przed chwilą dano mu to wyraźnie do zrozumienia. - Tak jest... Obawiam się jednak, że nie jestem zbyt dobrym towarzystwem... - wydusił z trudem, cały spięty. Następnie natychmiast uciekł wzrokiem gdzieś w bok, nie mogąc zmusić się, żeby chociaż spojrzeć na swojego pana. Normalnie zaraz za coś takiego dostałby po głowie. Ale w końcu Nadir chciał, żeby wyrażał własne zdanie, prawda? To dawało nadzieję, że mu się jednak nie oberwie...
Co do samego rozkazu - Fernowi nieszczególnie przeszkadzała perspektywa sypiania z innym mężczyzną. Nie lubił tego i chyba nigdy nie polubi. Była to dla niego jedna z bardziej upokarzających rzeczy, które go spotykały. Ale udało mu się przywyknąć. Tym razem też przywyknie - prędzej czy później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biuro Lidera.   

Powrót do góry Go down
 
Biuro Lidera.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Siedziba Stowarzyszenia :: Budynek główny :: Biuro Lidera-
Skocz do: