IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klub Babylon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Klub Babylon   Pon Lut 16, 2015 10:39 pm

  ***  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen Marlowe

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Wto Lut 17, 2015 1:21 pm

Allen pracował w klubie Babylon od niedawna, lecz już zdążył zyskać popularność klientów i pracowników. Ludzie, głównie młode kobiety i starzy zboczeńcy lubili oglądać jego gładkie ciało wijące się wulgarnie w takty piosenek, które śpiewał. Głównie dostawał do śpiewania amerykańskie piosenki, które szczerze go bawiły. Bawiła go też ta cała szopka i ślinące się twarze, wlepiające chciwe oczy w jego szczupłe ciało. Dostawał za to jednak zadowalające go pieniądze, poza tym właściciel tego przybytku był szczerze zadowolony z obrotów lokalu. Violet robił swoje i był mu na rękę taki układ. Przynajmniej dostawał drinki za darmo.
Piosenka, którą w tej chwili śpiewał, miała ordynarny tekst i chwytliwą melodię, do której przyjemnie mu się tańczyło. Przesuwał fioletowymi oczami po widowni i z zadowoleniem zauważył, że z równą przyjemnością jest oglądany.
Czasami, kiedy postanowił wyjść z zaplecza, zaczepiali go klienci klubu, proponowali drinki lub bardziej prostolinijnie - seks. Allen już wolał tego typu zaczepki niż tę okropną ciżbę piszczących licealistek, które usiłowały zdobyć jego numer telefonu lub chociaż adres mailowy. Violet zawsze bardzo uprzejmie odmawiał, ale nie mógł powiedzieć, że go to nie męczyło. Oczywiście, w życiu by nie dał do zrozumienia klientowi czy klientce że są po prostu upierdliwi i nachalni, był na stanowczo zbyt dobrze wychowany. Allen, zawsze nieskończenie uprzejmy, uważał to za zdecydowanie poniżej jego godności.
Wychodził tu na niezłego hipokrytę, ponieważ kwestia jego godności była kwestią dość sporną, ale dopóki nikt nie skojarzył Violeta z klubu Babylon z paniczem Allenem Marlowe, nikogo to nie obchodziło. Zwłaszcza samego Violeta.
Skończył piosenkę, ukłonił się uprzejmie publiczności i w gąszczu oklasków zszedł ze sceny. Chłopak od techniki, Tommy, poratował go butelką wody. Allen musiał zwilżyć gardło.
- Co mam następne? - spytał, oddając do połowy pustą. Tommy zachichotał.
- "S&M" Rihanny. - widząc minę Allena, po prostu się roześmiał - Wiem, że nie jej nie znosisz, ale to jeden z twoich numerów popisowych. Wszyscy lubią jak obsuwasz dżinsy.
- Jeśli obsunę je jeszcze niżej, zostanę prawie nagi. - mruknął Allen, biorąc butelkę z powrotem - Gdzieś tu ciepłem koszulę...
- Nie wmawiaj mi, że masz problemy z lataniem z gołą klatą... - Tommy postukał długopisem o stolik. Z sali dochodziły odgłosy jakiegoś najnowszego hitu Nicky Minaj.
- Tu jest zimniej niż tam. - rzekł - No nic, później jej poszukam.
Wymieli jeszcze kilka uwag na temat repertuaru, klienteli i szefostwa, po czym Allen wstał i się przeciągnął. Didżej właśnie zapowiedział kolejny występ Violeta.


_________________
Tak, to ja. I ten maziajowaty avatar też mój. Maziaje są fajne <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Wto Lut 17, 2015 11:42 pm

Kto by pomyślał, że po dniu tak parszywym, wypełnionym gównianymi obowiązkami i okraszonym solidną dozą czystej biurokracji będzie miał ochotę i czas wyjść do dzielnicy 'ludzi'? Na pewno nikt przy zdrowych zmysłach. Van Hellem nie często decydował się na jakiekolwiek wycieczki poza Organizację, jednak w życiu każdego, nawet najbardziej zdegenerowanego dupka, zdarzają się chwile, że cztery ściany zaczynają nienaturalnie się do siebie zbliżać, a wszystko to za sprawą fiksującej z nadmiaru pracy i niedoboru świeżego powietrza psychiki.
Nie lubił obecności ludzi, ani przedstawicieli innych ras żyjących na ludzkich zasadach. Wydawało mu się to żałosne w swej rutynowej istocie, jednak warto czasem posłuchać niewyparzonych, zapijaczonych mord marginesu społecznego, będącego częścią tego nie najlepszego ze światów. Na jego nieszczęście był dosyć rozpoznawalny w każdym kręgu, w każdej warstwie społecznej, każdym miejscu w tej zapyziałej dzielnicy, zatem jak tylko wszedł do klubu motłoch stojący najbliżej drzwi szybko rozbiegł się po kątach udając niewidzialnych. Lider zaklął pod nosem i ruszył pewnym krokiem wgłąb lokalu i zajął miejsce gdzieś z boku, nonszalancko rozsiadając się i odpalając papierosa. Skinął na kelnera, który odskinął mu jedynie i odszedł w kierunku baru, by po chwili wrócić ze szklanką w 1/3 napełnioną brunatnym płynem. Gość na scenie właśnie zapowiadał jakąś gwiazdeczkę i dopiero teraz Nadir uświadomił sobie, że trafił na jakiś marny event... Uświadomił sobie także, że uwaga gawiedzi skupiona jest na nim... Wszyscy wokół rzucali mu ukradkowe spojrzenia, w głębi duszy zapewne modląc się, że ten w jakiś tajemniczy sposób tego nie widział. Owszem, widział wszystko i ignorował to z właściwą sobie pogardą oraz wzrokiem utkwionym w pustej jeszcze scenie. Zdaje się, że ukradł komuś show...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen Marlowe

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Sro Lut 18, 2015 1:18 pm

Allen nic nie mógł poradzić na to, że w pewnej chwili jakby przestał być obiektem głównego zainteresowania. Nie żeby go to szczególnie przejęło, ponieważ każda chwila, kiedy nie czuł na sobie natłoku ludzkich spojrzeń, była na wagę złota, i Marlowe odetchnął.
Zauważył, że większość zdała się kojarzyć przybysza. W istocie była to osoba dość charakterystyczna, w dodatku na milę cuchnęła demonem.
Dla Allena, anioła, zapach mężczyzny był średnio przyjemny. W zasadzie musiał użyć wszelkich swoich pokładów dobrego wychowania, by się nie skrzywić.
Po chwili piosenka nabrała tempa i na powrót wszyscy skupili swoją uwagę na Violecie. Nie było to szczególnie trudne, bo śpiewał i tańczył tak, że nie szło od niego oderwać wzroku. Kątem oka zauważył, że jakiś obleśny mężczyzna lubieżnie się oblizał.
Allen rzucił ostatnie, beznamiętne spojrzenie demonowi, by spróbować odszukać w pamięci kim on do cholery jest. Marlowe, skupiony na nauce, matce i pracy zupełnie nie miał głowy, by przejmować się mniej ludzkimi mieszkańcami miasta. Kamuflował się jak mógł, nie używał jakichś dziwnych anielskich sztuczek, które przyciągnęłyby uwagę, i w ten sposób wiódł w miarę spokojne, miłe życie.
Chwila oddechu i kolejna piosenka, tak samo denna i wulgarna jak pozostałe. Violet wiedział, że jego zadaniem jest utrzymanie klienteli, zarówno starej jak i nowej, więc dawał z siebie wszystko. Dziewczęta piszczały, mężczyźni uśmiechali się obrzydliwie, a obsługa wymieniała ściszone komentarze. Wszystko było tak, jak powinno być.
Oczywiście, wyjąwszy demona z Czerwonej Bramy, który wcale nie działał na Allena szczególnie krzepiąco.

_________________
Tak, to ja. I ten maziajowaty avatar też mój. Maziaje są fajne <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Pią Lut 20, 2015 4:04 pm

Upił oszczędny łyk mocnego trunku, pozornie nie zwracając uwagi na to, co dzieje się wokół. Tubylcy chlejący na umór, ćpający i pieprzący się po kątach wydali mu się niezwykle grzeczni. Bywał w miejscach, gdzie za takie zachowanie należałaby im się co najmniej beatyfikacja i mógł jedynie domyślać się jak bardzo w ich 'ziemiańskim' mniemaniu są zdegenerowani. Leniwie palił papierosa, a gdy na scenie w końcu pojawiła się zapowiadana persona van Hellem nieświadomie parsknął pod nosem. Muzyka zaczęła grać i choć okrutnie raniła jego uszy i poczucie estetyki nie przeszkadzało mu to, aż do tego stopnia, by opuścić lokal. A to tylko dlatego, że chłopak na scenie zaintrygował go... Nie śpiewem, ani tańcem... Sobą. Rozsiadł się wygodniej, przyjmując pozycję tzw. 'amerykańskiej czwórki' i spod leniwie zmrużonych powiek, z twarzą, na której malowała się despotyczna powaga obserwował co dzieje się na scenie. Gawiedź już jakiś czas temu wróciła do ślinienia się, krzyczenia, płakania i plotkowania, co dało mu swoistą swobodę zajęcia się swoim drinkiem i papierosem.

Jego lodowate, niemalże białe tęczówki wyłapały spojrzenie chłopaka o granatowych włosach, ale Nadir nie pozwolił sobie na jakąkolwiek reakcję. Widział bardzo wiele, przeżył prawie wszystko, jednak wciąż zdarzały się przypadki, które go fascynowały. Solidnym łykiem opróżnił zawartość szklanki i zgasił papierosa w popielniczce, a potem wstał... Tłum rozstąpił się, na co Lider nie zwrócił najmniejszej uwagi. Podszedł do baru, który znajdował się w niewielkiej odległości od sceny i usiadł na zajętym jeszcze chwilę temu hokerze.

- Kto to? - zapytał lakonicznie barmana, nie siląc się na wskazanie postaci, o którą pyta. Instynktownie gość postawił przed Nadirem napełnioną do jednej trzeciej szklankę i utkwił wzrok w chłopaku na scenie.

- Violet. Występuje u nas... Czasami. - wyjąkał i za wszelką cenę starał się nie natrafić spojrzeniem na wzrok van Hellem'a, który niemalże boleśnie przewiercał mu czaszkę.
Wsunął filtr papierosa między wargi i wziął szklankę. Nie spojrzał już w kierunku sceny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen Marlowe

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Pią Lut 20, 2015 9:15 pm

Kolejne popowe hity Rihanny odbiły się w kościach Allena. Po "Umbrelli" wiedział, że łatwo z klubu nie wyjdzie, i lepiej będzie jak się ztleni tylnym wyjściem.
Ukradkiem spojrzał kilka razy w stronę demona. Miał jasne oczy. Za jasne. Allen zagryzł wargę i ukłonił się publiczności, wykonując przy tym ordynarny gest w stronę pierwszego rzędu piszczących dziewcząt.
Zszedł ze sceny, rzucając suche spojrzenie w stronę baru. Barman patrzył na niego dziwnie.
Tommy podał mu koszulę i wodę. Allen w końcu odetchnął.
- Byłeś niesamowicie seksowny, Violet. - rzucił chłopak z uśmieszkiem. Marlowe parsknął.
- Za to mi płacą. - wsunął palec za szlufkę dżinsów - Idziesz już do domu?
Chłopak od techniki jęknął.
- Nie. Jeszcze muszę tu ślęczeć. Ty to masz dobrze... Przychodzisz, śpiewasz, tańcujesz, zgarniasz kasę i masz wolne... - wyburczał z wyrzutem - Ja też tak chcę...
- To zacznij zakładać mniej ciuchów. - powiedział Allen, odstawił butelkę i pocałował go krótko. - Idę na salę.
- Nie zapomnij butów...


Magia, istna magia. Wystarczyło przejść tyłem w koszuli i butach, zmazać tatuaż i doprowadzić włosy do stanu początkowego i nagle wszyscy zdawali się go nie rozpoznawać. Allen widział w tym zasługę didżeja, który porwał publiczność.
Przepchnął się do baru i usiadł. Westchnął ciężko.
- Daj mi coś do picia. - poprosił barmana. Czuł, że te kilka łyków wody skrojone Tommy'emu niewiele dały. Mężczyzna postawił przed Violetem wysoką szklankę z sokiem.
- Będziesz coś pił?
- Nie, rano muszę być na chodzie. - uśmiechnął się Allen i kątem oka zauważył znajomą, zakolczykowaną twarz. Barman zorientował się, na kogo patrzy kolega. Zbladł i wyszedł na zaplecze. Marlowe odprowadził go zagadkowym spojrzeniem.

_________________
Tak, to ja. I ten maziajowaty avatar też mój. Maziaje są fajne <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Wto Lut 24, 2015 12:46 am

Muzyka ucichła i wtedy van Hellem poczuł prawdziwą ulgę, zaczął doceniać ciszę, którą zapewniały mu kurczące się cztery ściany jego gabinet. Ale przecież wiedział na co się pisze wychodząc do 'ludzi'. Kątem oka zerknął jeszcze na schodzącego ze sceny chłopaka i jego uwadze nie mógł umknąć gest, który ten wykonał do publiki. Okolice baru opustoszały i doskonale wiedział, że to jego zasługa. Zdążył się przyzwyczaić do irracjonalnych zachowań istot. Nie zwykł robić niczego, co nie miałoby sensu... Jeśli robił komuś krzywdę, miało to logiczne uzasadnienie. A przyjemność z krzywdzenia do takich uzasadnień należy.

Minęła chwila zanim jakiś żałosny DJ dorwał swoją konsoletę i impreza rozpoczęła się na nowo. Westchnął tylko zanim przy barze zjawiła się gwiazda dzisiejszego wieczoru. Wsunął między wargi filtr papierosa i wyjął z kieszeni zapalniczkę benzynową, którą odpalił fajkę. Zaciągnął się porządnie i upił łyk alkoholu. Nie zaszczycił chłopaka spojrzeniem, za to zarejestrował fakt, że ten spogląda na niego. Nie umknęła mu również jego konwersacja z barmanem i szybkie odmeldowanie się tego drugiego.

Cóż za farsa... Dlaczego nie obskakują go tłumy zidiociałych nastolatek i podstarzałych, cuchnących zboczeńców? - pomyślał. Sam nie miał problemu, żeby połączyć postać ze sceny z personą, która właśnie przyszła do baru napić się soku... Wyglądał inaczej, z tym nie można się nie zgodzić, jednak doprawdy, trzeba być idiotą, żeby nie zauważyć.
Ścisnął filtr papierosa w zębach i w końcu odwrócił się w kierunku chłopaka, szyderczo bijąc brawo. Na jego twarzy nie malowało się nic poza powagą i lekką nutką drwiny.  

- Świetny występ... - Odezwał się w końcu niskim, ochrypniętym głosem, wlepiając swoje lodowate spojrzenie w niebieskowłosego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen Marlowe

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Pią Lut 27, 2015 8:41 pm

Allen wierzył w Boga, oczywiście, w końcu był aniołem i wiarę miał wpisaną w starter kit. Rzadko się modlił i mu to nie przeszkadzało, ale czasem nadchodziły takie chwile jak ta, kiedy wręcz błagał o klęcznik i ołtarz.

Święty Judo, patronie od przypadków beznadziejnych, proszę daj mi siłę, bym mógł to znieść...

Marlowe nadal był niezauważony, ale okropna woń demona drażniła jego nozdrza. Prawie się skrzywił. Prawie...
Niestety, demon nie dawał za wygraną. Dalej tam był i dalej cuchnął. W dodatku jeszcze zaczął klaskać. Allen miał ochotę zniknąć. Rozpłynąć się w powietrzu.
Z drugiej strony, teraz Violet miał okazję przyjrzeć mu się bliżej. Mężczyzna był specyficznie przystojny i pociągający, z pogardą wypisaną w ostrych rysach i papierosem w ustach.
Nikt nie zauważył, kiedy demon zaklaskał i odezwał się do Allena. Wszyscy byli pochłonięci do reszty zabawą, seksem i ponętnymi tancerkami, w jednej z których Marlowe rozpoznał córkę sprzedawczyni z supermarketu.

- Dziękuję. - powiedział ciepło i nieskończenie uprzejmie Allen, popijając sok. Dalej walczył z dziką chęcią zatkania sobie nosa. Dlaczego zapach tego demona tak bardzo mu się nie podobał?
- Nie bywasz tutaj. - zauważył nagle z rezerwą Allen - Nie widziałem cię tu wcześniej.
Zawiesił wzrok na mężczyźnie. Zauważył, że jedno pasmo włosów gdzieś mu się zgubiło przy uchu. Pewnie powinno być gdzieś indziej... Allen zachichotał, bo sam miał na głowie strzechę. Ciężko było pozbyć się efektu lakieru. Wzdychał w duchu. Będzie musiał porządnie umyć włosy...

_________________
Tak, to ja. I ten maziajowaty avatar też mój. Maziaje są fajne <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Czw Kwi 09, 2015 2:33 pm

Wyjął z ust dopalającego się kiepa i zgasił go w szklanej popielniczce stojącej na blacie. Wziął szklankę i jednym łykiem opróżnił jej zawartość, a potem z impetem odstawił. Chciał zamówić kolejnego drinka, jednak po barmanie nie było śladu. Westchnął i usiadł tyłem do baru, opierając łokcie  na ladzie i leniwie przeciągnął spojrzeniem po sali.

- Racja, nie bywam tu zbyt często. – Odparł krótko i skrzywił się nieco, gdy jeden z urżniętych niemalże w trupa ziemian trącił go przy barze. Westchnął, chwycił go za fraki i wymierzył mu nauczkę w postaci kilku mocnych ciosów w zapijaczoną mordę. I nikt nie miał odwagi mu zwrócić uwagi, a ochrona jedynie odwróciła wzrok. Ktoś w końcu zdecydował się pozbierać nieszczęśnika, a van Hellem wyjął z kieszeni chustkę i dokładnie wytarł nią dłonie. Nie lubił kontaktów z ludźmi.

Na co dzień jestem raczej zajęty… - Kontynuował zupełnie nie wytrącony z równowagi. W końcu odchylił nieco głowę i wciągnął w nozdrza powietrze. Anielski zapach… Nadir miał wiele fetyszy, wiele upodobań, wiele dewiacji, ale zapach pierzastych wysłanników nieba zawsze sprawiał, że odzywała się w nim jego iście demoniczna natura. Zerknął na niego kątem oka i przechylił nieco głowę.

- Domyślam się, że Ty bywasz tu częściej, Violet. – Powiedział ochrypniętym, nieprzyjemnie brzmiącym głosem. Barmana jak nie było tak nie ma, a przynajmniej nie w tej części baru. Zaczynało go to porządnie irytować, więc dla zabicia czasu i zajęcia czymś rąk odpalił kolejnego papierosa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Allen Marlowe

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Sro Kwi 15, 2015 5:10 pm

Allen nie zareagował, kiedy demon zaatakował pijanego. Obserwował go tylko. Facet śmierdział i Marlowe wcale się nie dziwił, że zarobił w mordę. Gołym okiem widać było, że demona się nie zaczepia, choćby się waliło i paliło.
- Wierzę, że jesteś zajęty. – powiedział Allen, zanim zdążył ugryźć się w język. Demony z reguły były zajęte. Nawet bardzo. Marlowe trzymał się z dala zarówno od nich, jak od pobratymców – nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Miał swoje życie i jedynym jego zmartwieniem była matka.
- Masz rację. – potaknął anioł, a jego czupryna wykonała dziwny, bliżej nieokreślony ruch – Pracuję tutaj. Z bliżej mi nieznanych powodów ludzie lubią oglądać wulgarne występy. – wzruszył ramionami – Ty wiesz, że nazywam się Violet. A ty jak masz na imię?
Mówił grzecznie, towarzyskim tonem. Głos demona był inny. Zachrypnięty, złowrogi, ale z dziwnych powodów miły dla ucha. Anioł powoli zaczął przyzwyczajać się do nieprzyjemnej woni. Odczuwanie demona w taki sposób było naturalnym odruchem Allena. Podejrzewał, że sam też nie pachnie zbyt przyjemnie dla mężczyzny.
Jeszcze raz powiódł po jego sylwetce. Był dobrze zbudowany, na twarzy miał wypisaną pogardę dla świata i okolic, nonszalancki ubiór.
- Podać ci coś? Kolejną szklankę? – spytał i wstał. Nie czekając na odpowiedź wszedł za bar, zgarnął naczynie i znów je napełnił – Chyba wystraszyłeś barmana. I barmankę.


_________________
Tak, to ja. I ten maziajowaty avatar też mój. Maziaje są fajne <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadir van Hellem
Administrator
Lider Czerwonej Bramy
avatar

Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Klub Babylon   Pon Maj 04, 2015 3:33 pm

Zarejestrował fakt, że chłopak go zmierzył zanim zdecydował się przejść za bar, na co jedynie zmrużył oczy. Nie lubił kiedy ktoś patrzy na niego w ten sposób. Zdecydowanie wolał spojrzenie prosto w oczy i świadomość tego jak bardzo jest to niewygodne dla jego rozmówcy. Odwrócił się znów przodem do baru. Zdziwił go fakt, że Violet zapytał o jego imię. Byłby w stanie założyć się o połowę Bramy, że nie było w lokalu istoty poza chłopakiem, która nie wiedziałaby jak przedstawia się demon, jednak postanowił go nie uświadamiać.

- Z taką postawą nie powinni tu pracować. Jestem ich klientem i chcę się napić… - Mruknął na wypowiedź o zniknięciu obsługi baru. Wziął szklankę i upił spory łyk intensywnie wpatrując się w chłopaka.
Zaczynał źle czuć się w tym miejscu. Za dużo istot, zapachów, które zaczynały niesamowicie go drażnić, na co skrzywił się nieznacznie. Z pewnością żaden demon nie przepadał za wonią jaką roztaczali wokół siebie ludzie i anioły… On nie mógł znieść jedynie ludzkiego smrodu… Anielski traktował zupełnie inaczej. Napił się i w końcu oderwał spojrzenie od anioła, dopił swojego drinka i odstawił szkło na bar.
- Czas na mnie… - Wstał i skierował się do wyjścia. Ulga istot wokół, gdy zarejestrowali fakt, że van Hellem wychodzi, była niemalże namacalna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub Babylon   

Powrót do góry Go down
 
Klub Babylon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Klub Jeździecki LEWADA pilnie zaprasza
» Klub antypsychofanów Ruffian.
» Klub Konika Polskiego :) (ZAPISY!)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Miejsca rozrywki i kultury-
Skocz do: