IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hawira białej wiedźmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 8:57 pm



Willa jak willa - duża i pełna przepychu. Zawiera kilkanaście pokoi, kuchnię, ogromny hol i jeszcze większą bibliotekę oraz służbówkę. Biblioteka to królestwo Liona i nikt poza nim i pokojówką, która sprząta, nie ma tam wstępu.
Wszystkie pokoje są urządzone ze smakiem i niewypowiedzianym gustem. W piwnicach znajduje się kilka wymyślnych pomieszczeń i loch. Domem zajmuje się ochmistrz, mający pod sobą kilku służących i pokojówek. Służba nosi odpowiednie stroje i jest na każde skinienie rozpieszczonego anioła. Niemal każdej nocy ktoś spośród nich ląduje w łóżku pana.
Sam budynek jest położony na uboczu, wśród drzew. Za willą znajduje się stajnia i ogromny różany ogród, którego alejki wysypane są kolorowym żwirem. W centrum widać fontannę i ławki. Lion lubi tu przychodzić i czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 9:50 pm

Teraz to się przeraził. Młody anioł nigdy w życiu nie przypuszczał, że znajdzie się w tak beznadziejnym położeniu i dopiero teraz zdawał sobie z tego sprawę. Gwałty, posłuszeństwo, pewnie jeszcze tortury... Nie chciał przez to przechodzić. Zaczął żałować swojej decyzji, że zgodził się na tak szaloną misję. Przez głowę przemknęła mu nawet myśl, że to musi być pomyłka albo, że Bóg robi sobie żarty.Ot taka mała iskierka nadziei ale jakże słaba. Stał cicho i patrzył z lekkim przerażeniem w swoich nieziemskich oczach. Tak. Pierwszy raz w życiu zaczął się czegoś obawiać. Do tej pory nie odczuwał negatywnych uczuć, a tutaj zalewają go przyprawiając o dreszcze.
-Należę tylko do Niego-powiedział niemym wręcz szeptem do siebie. Jesteś mój... Te słowa zadźwięczały mu bardzo głośno w głowie. Nie... On należał tylko do Boga.. Nie może być czyjąś jeszcze własnością! Zbuntował się w myślach, właśnie, tylko w myślach, by na razie rozeznać się w sytuacji. Z niepokojem patrzył jak pojawiają się motyle po czym zmieniają w przedmioty o wiele bardziej przyprawiające o dreszcze. Złapał się lekko za szyję i magią ukrył własną obrożę by jej czasem nie stracić. Była zbyt cenna dla niego, gdyż świadczyła o jego przynależności i oddaniu dla Boga. Po założeniu drugiej obroży do tego z łańcuszkiem wyglądał jak pies co w cale mu się nie podobało ale wciąż tłumaczył sobie, że to nie czas i miejsce. Po zasłonięciu oczy postanowił w miarę możliwości wykorzystać inne zmysły by nie wpadać na obiekty. Szedł za dziewczyną ostrożnie stąpając i nasłuchując jak odbijały się fale dźwiękowe. Po dotarciu do schodów ostrożnie chwycił się balustrady, którą jakimś cudem odnalazł i znowu ruszył w górę czując jak po plecach przechodzą go ciarki. Chyba o wiele bezpieczniej było pozostać w lochu ale to nie była jego decyzja.
Gdy w końcu wyszli na dwór Alaric głośno odetchnął świeżym powietrzem. Nie wiedział, że tak będzie za czymś tak błahym tęsknił. Nie nacieszył się długo, bo został wprowadzony do auta i tu już zahaczył głową o dach. Tak to jest jak się idzie na ślepo. Przez resztę czasu w samochodzie siedział nieruchomo od czasu do czasu wytężając słuch. Nie miał prawa jazdy więc była to dla niego czarna magia. Mógł jedynie dosiąść konia ale mistrzem jazdy nie był, wolał latać ale to malutki szczegół.
Gdy w końcu dotarli na miejsce, bo samochód się zatrzymał wysiadł mimowolnie chcąc się rozejrzeć ale nie chciał od razu zdejmować maski.
-Ano... Mógłbym prosić o zdjęcie tego?-spytał swojego "Pana" dotykając palcem opaski na oczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 10:09 pm

W aucie Lion zajął sie tym, co cenił najbardziej - książką. Była to powieść detektywistyczna i chłopak w głowie analizował wszystkie możliwe scenariusze.
Biała wiedźma lubił mówić, że dobra książka detektywistyczna to taka, w której do samego końca nie wiesz, kto zabił.
Usadziwszy Alarica obok siebie, oparł kolana o siedzenie szofera i starał się dokończyć rozdział.
Po niecałej półgodzinie auto się zatrzymało. Szofer, milczący trzydziestolatek, wyszedł, by otworzyć Lionowi drzwi.
- Oczywiście. - zgodził się chłopak i delikatnym ruchem, niemal pieszczącym, zdjął opaskę, która na powrót stała się złotym, błyszczącym motylem. Owad usiadł na nosie Alerica, a po chwili rozpadł się na tysiące złotych fragmentów.
Lion uśmiechnął się i ciągnąc lekko za smycz, wyprowadził anioła z auta i skierował kroki ku wejściu.
- W moim domu panują zasady, których radzę przestrzegać. zaczął beznamiętnie Lion - Nieposłuszeństwo skutkuje karami, z reguły dotkliwymi.
Wskoczył na ostatni stopień. Ogromne drzwi posiadłości otworzyły się same.
Za nimi stał lokaj, dwie pokojówki i ochmistrz, który przemówił jako pierwszy.
- Paniczu Lionie. - skłonił się mężczyzna. Miał prawie pięćdziesiąt lat, lecz nie stracił na profesjonaliźmie - Witamy w domu.
- Dzień dobry, ochmistrzu.- przywitał się chłopak i machnął ręką. Obroża Alerica i smycz rozpadły się w złoty pył.
- Czy mam przygotować pokoje dla naszego gościa? - spytał ochmistrz usłużnie, świdrując anioła wzrokiem.
- Tak, proszę. Te przy moich. [b][/b]- rzekł Lion, po czym zwrócił się do Alerica - Chodź, zaprowadzę cię na razie do mojego pokoju. Rui..- zwrócił się do młodego lokaja - Przynieś do moich pokoi ubrania dla niego.
Chłopak skinął głową i się odsunął. Zaczerwieniona pokojówka widać chciała zrobić to samo, lecz się potknęła i upadła.
- P-Przepraszam! - zapiszczała, próbując się podnieść, lecz solidny kopniak Liona wymierzony w jej brzuch skutecznie posłał ją na ścianę.
Dziewczyna zaczęła się krztusić i pluć krwią, ale panicza to nie obeszło. Taka sama reakcja była wymalowana na twarzach reszty służby. Wiedźma uśmiechnął się do Alerica i złapał go za rękę.
- Chodźmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 10:35 pm

Gdy tylko opaska zmieniła się w motyla anioł spojrzał na czubek swojego nosa i potrząsnął głową. Jego oczom ukazała się całkiem nie mała willa, która robiła ogromne wrażenie. Jak dotąd jedynym domem, który widział Alaric była jego cela więc to była wręcz miła odmiana.
Ruszył spokojnie za Wiedźmą ciągnięty lekko za łańcuszek rozglądając się dookoła. Musiał przyznać, ze miejsce było całkiem ładne. Podobało mu się więc strach, który go zalewał nieco zelżał. Gdy dziewczyna zaczęła mówić anioł uważnie słuchał. Skrzywił się na słowo nieposłuszeństwo i wiedział już, że nie raz mu się oberwie. Oj tak Alaric nie zamierzał być posłuszny i uległy. Na razie był spokojny by wydostać się z lochów, a teraz to co innego. Gdy tylko drzwi się otworzyły chłopak wszedł za Białą Wiedźmą do jego posiadłości i zaczął przyglądać się jej wnętrzu. Było tak jak to sobie wyobrażał, a to było dla niego dobrym znakiem, bo nie chciał tu ujrzeć żadnych „plugawych” rzeczy.
Przysłuchiwał się całej rozmowie nic nie mówiąc i z ulgą patrzył jak obroża założona mu przez dziewczynę znika. To była wielka ulga ale nie dał po sobie tego znać. Niepewnie tylko patrzył na jego służbę i martwił się ty, ze będzie miał pokój tak blisko Wiedźmy. To nie wróżyło nic dobrego. W dodatku dostanie nowe obrania… Ciekawił się co konkretnie. Patrząc jak pokojówka się potyka chciał podejść i jej pomóc ale jedyne co zdążył zrobić to otworzyć szerzej oczy gdy nagle poleciała na ścianę plując krwią. To zaskoczyło młodego anioła, który chcąc rzucić się jej pomóc, i ją uleczyć został zatrzymany przez rękę Białej.
-Pozwól mi jej pomóc-powiedział błagalnym tonem patrząc jak dziewczyna próbuje się podnieść z podłogi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 10:56 pm

Twarz Liona stężała. Mocniej ścisnął rękę Alerica.
- Rui. - rzekł władczo panicz. Lokaj skłonił się.
- Zgodnie z życzeniem.
Chłopak podszedł do próbującej się podnieść pokojówki i złapał ją za szyję.
- Nie...błagam...- wykrztusiła dziewczyna, ale lokaj nie słuchał. Wydano mu rozkaz.
Cisnął ją pod nogi Liona.
- Aleric. - odezwał się panicz - Chcę, żebyś przyswoił sobie podstawową zasadę tego domu. Życie sługi...
- Jest nic niewarte. - dokończył Rui i dosłownie zgniótł nogą czaszkę służącej. Rozległ sie trzask, kawałki kości i mózgu rozprysły się na wszystkie strony, także na twarz Alerica.
Lion zlizał kroplę krwi ze swojej wargi i przymknął powieki z zadowoleniem.
- Jesteś cudownym lokajem, Rui. - Thesiger pochwalił sługę i złapał go za strój na piersi. Przyciągnął mocno do siebie i czule pocałował. Wulgarna scena trwała chwilę, aż Lion się oderwał.
- Dzisiejszej nocy dostaniesz nagrodę. - wyszeptał do ucha służącemu, a temu zamgliły się oczy.
- Oczywiście, paniczu Lion.
Biała wiedźma uśmiechnął się i znów chwycił Alerica. Poprowadził go do swoich pokoi, wesoło nucąc.
- Tutaj sypiam. - powiedział Thesiger - Zaraz Rui przyniesie ci jakieś ubrania. Powinny pasować, musisz się przebrać. I wziąć kąpiel. - skrzywił się Lion - Za jakąś godzinę będzie kolacja. Mam nadzieję, że zjemy ją razem. Masz jakieś pytania?
Thesiger się przeciągnął i zzuł buty. Posłał je kopniakiem pod kolumienkę łóżka. Samo łóżko było ogromne, jak podwójne małżeńskie, z bordowym baldachimem i szafką obok. Pokój był urządzony ze smakiem. Na podłodze leżał puchaty dywan w róże. Biurko, toaletka, kilka komód i szafek z książkami...
- Po kolacji oprowadzę cię po domu. - powiedział Lion, biorąc do ręki szczotkę i podając ją Alericowi. Zdjął z głowy hairdress i usiadł na łóżku tyłem do chłopaka.
- Rozczesz mi włosy. - powiedział - Skołtuniły mi się nieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 11:24 pm

Gdy poczuł jak mocniej ściska mu rękę i nie pozwala podejść do pokojówki czuł, że coś się święci. Słysząc błaganie w ustach dziewczyny niemal chciał się wyrwać i do niej pobiec jednak ta wylądowała mu pod nogami. Nie podobało mu się to. Jego instynkt mówił, by jak najszybciej zareagować ale nie wiedział na co.
Z lekkim przerażeniem spojrzał na Wiedźmę i jej lokaja. Nie podobały mu się te słowa, a już na pewno nie to co po nich nastąpiło. Stał wstrząśnięty jak posąg nie mogąc się w ogóle ruszyć. Po chwili tylko podniósł drżącą rękę i spojrzał w dół by zobaczyć swoje ubranie we krwi. Nie był w stanie nic z siebie wydusić. Chciał jakoś wytrzeć z siebie krewa ale tylko bardziej ją rozmazywał. Po jego policzku spłynęła łza smutku, bardzo głębokiego smutku za los jaki spotkał dziewczynę. Chciał się wyrwać i uciec ale… Gdzie? Nie miał dokąd się podziać, a Wiedźma na pewno by go złapała. Jak na razie zagryzł dolną wargę i odwrócił wzrok od grzesznej sceny. Tak naprawdę Alaric nigdy się nie całował, bo nie miał ku temu okazji. Czekał na tą właściwą osobę, a tu zadanie od Boga jak grom z jasnego nieba.
Poszedł za nią do pokoi nadal lekko drżąc. Gdy tylko przekroczyli próg rozejrzał się by stwierdzić, ze ładny ale nie miał teraz głowy by się czymkolwiek zachwycać. Słuchał słów Białej uważnie i tylko lekko kiwnął głową na znak, że się zgadza i nie ma nic przeciwko.
-N…nie-odparł drżącym głosem uciekając gdzieś wzrokiem by tylko nie natknąć się na jej wzrok. Oprowadzenie po domu się przyda o ile nie będzie więcej niespodzianek. Już cały drżał, a co dopiero jakby znowu miało się wydarzyć. Otarł łzę z policzka i podszedł do łóżka biorąc szczotkę do ręki. Uklęknął przy łóżku i zaczął czesać jej włosy. Delikatnie by nie szarpać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Nie Lis 23, 2014 11:38 pm

- Nie masz powodów do płaczu. Szybko się przyzwyczaisz. - wzruszył ramionami Lion - Za tamtymi drzwiami... - wskazał podwoje po lewej - ... jest twój pokój. W gruncie rzeczy podobny do tego. Jeśli będziesz chciał wprowadzić jakieś poprawki, daj znać.
Thesiger zamruczał, kiedy poczuł szczotkę we włosach. Uwielbiał to uczucie. Poddał się mu na jedną krótką chwilę, aż w końcu zatrzymał rękę Alarica. Odwrócił się i pogłaskał go po policzku. Oboje byli umorusami krwią i płynnym mózgowiem.
- Należysz do mnie. - przypomniał mu Lion, przyciskając do łóżka i siadając na nim okrakiem - Chcę, byś wiedział, że żądam absolutnego posłuszeństwa. Zwracaj się do mnie tak jak wszyscy, "wiedźmo" albo "paniczu Lionie". Większość swoich nocy będziesz spędzał w moim łożu. Trzeba cię jeszcze wytresować, ale masz potencjał.
Wepchnął kolano w białej pończosze między uda chłopaka i uśmiechnął się. Bladozielone włosy opadły lokami.
- W sumie nie interesuje mnie jak zapatrujesz się na seks grupowy, ale uprzedzam, że cię nie ominie. Może nawet dzisiaj. Może to właśnie ty zostaniesz nagrodą dla Ruia? Rui jest przesłodkim i bardzo posłusznym chłopcem. Mam nadzieję, że weźmiesz z niego przykład. Inaczej...
Nachylił się nad twarzą anioła, oczy zapłonęły mu niezdrowym blaskiem sadysty.
- Zostaniesz ukarany. - rzekł Lion i pocałował namiętnie Alarica prosto w usta, jak przed chwilą zrobił to z lokajem. Błądził przez chwilę zwinnym językiem we wnętrzu niewolnika, aż w końcu się oderwał i oblizał. Rozległo się pukanie do drzwi.
- Paniczu Lion, to ja, Rui. Przyniosłem ubrania dla gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 12:03 am

Nie zamierzał się przyzwyczajać... Nie..  Nie chciał nawet o tym myśleć. Na drzwi do swojego pokoju zerknął tylko przelotnie by wiedzieć gdzie się znajduje. Miał nadzieję, że będzie w miarę normalny bo na luksusy nie liczył.
Gdy Biała nagle zatrzymała jego rękę spojrzał na nią zdziwiony. Był pewien, ze jej nie pociągnął bo miał wprawę w czesaniu dzięki swoim włosom. Na głaskanie po policzku nie odpowiedział ale jej słowa znów go ukuły. Należę tylko do Niego... Odparł z desperacją w myślach, bo naprawdę w to wierzył. Gdy został położony i przyciśnięty do łóżka przez ciało Wiedźmy znowu wróciło przerażenie. Nie podobało mu się to, ze siedziała mu na biodrach, a już na pewno nie podobało mu się to, że mówiła coś o tresurze i potencjale... W dodatku zdał sobie sprawę z tego, że dziewczyna na nim siedząca jest tak naprawdę chłopakiem. Spojrzał nie tyle co zaskoczony a wręcz osłupiały na niego. Stanowczo mu się to nie podobało. Chciał już jakoś uciec ale jego jakże czułego miejsca dotknęło kolano. Zszokowany wlepił spojrzenie w jego oczy nie mogąc go oderwać. Słysząc dalszą wypowiedź zbladł, a jego serce zaczęło uderzać głośno ze strachu. Szarpnął się przerażony, jego oczy się zaszkliły i znowu poleciała jedna łza.
-N..nie... błagam... Nie c..hcę-odparł załamanym głosem patrząc straszne oczy, które stanowczo znajdowały się za blisko niego. Nie chciał w żaden sposób mieć kontaktów fizycznych. Nie takich brudnych i zwierzęcych. Do tego spanie z innym mężczyzną to grzech ciężki, którego nie wie czy by sobie wybaczył. On taki czysty skażony przez coś takiego. O Stwórco... Za co żeś mnie tak pokarał...? Jęknął w myślach ale nie miał czasu na większe skupienie gdyż coś naparło na jego usta. Mimowolnie otwarł je szerzej i pożałował tego. Próbował łapać oddech i jakoś uciec od niego, odepchnąć rękami, łzy spływały mu po policzkach. Gdy w końcu przestał Alaric załkał cicho zasłaniając usta rękami i patrząc kątem oka na drzwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 12:58 pm

Alaric przepadł. Jęki, błagania i szlochy były tym, co niezmiennie od lat podniecało Liona i sprawiało, że jego członek wypychał delikatną, kobiecą bieliznę.
Tak też stało się teraz. Piękne, ciemnoniebieskie oczy, okolone stanowczo za długimi rzęsami, zamgliły się. Lion oblizał się lubieżnie.
- Wejdź, Rui. - rzucił, podnosząc się znad anioła. Już wiedział, że tej nocy z pewnością uczyni Alarica swoim w każdym calu jego kuszącego ciała. Jeszcze nie teraz - Lion był pieprzonym estetą i o tyle o ile krew na ich ubraniach mógł znieść, o tyle ewidentne braki w higienie osobistej anioła spowodowane jego pobytem w lochu były całkowicie i absolutnie nie do przyjęcia.
Lokaj wszedł usłużnie i niemal natychmiast po zlokalizowaniu Alarica posłał mu nienawistne spojrzenie.
Nie umknęło to uwadze Liona, który zachichotał.
- Rui, drogi chłopcze, czyż zazdrość nie jest jednym z siedmiu grzechów głównych? - rzekł z obrzydliwym, niemal odpychającym uśmiechem człowieka, który w każdej dobie swojego życia kpi z boskich nakazów. Lion właśnie taki był, i kiedy porwał w ramiona sługę, nie martwił się o swoją anielską duszę. Zamiast tego pocałował nabrzmiałe z wyczekiwania wargi Ruia w sposób nader wulgarny i wyuzdany, łapiąc jego pośladki i przyciągając go do siebie. Sługa jęknął, odpowiadając na lubieżny pocałunek.
- Wykąp się. - powiedział Lion do Alarica, odrywając się od lokaja ku jego niezadowoleniu. Sługa poczuł jednak, że jego pan jest twardy, i to jemu, nie aniołowi, przypadnie słodka rola kochanka Liona.
- Mam nadzieję, że nowe ubrania ci się spodobają. Kiedy już się umyjesz i przebierzesz, zejdź na kolację. Jadalnia jest na parterze, z pewnością trafisz. - rzekł panicz - Rui, zdejmij moją sukienkę.
Lokaj spojrzał na Alarica z antypatią i podszedł do swojego pana. Wprawnymi dłońmi rozwiązał satynowe wstążki zakończone kremowymi perłami i po chwili brudna sukienka opadła z cichym szelestem na podłogę. Lion został w halce i bieliźnie. Do podwiązki miał przypięty nóż. Przez materiał przebijała się pokaźna erekcja panicza.
- Idź. - zachęcił Alarica Lion - Chyba, że chcesz popatrzeć...
Thesiger odszukał swoimi miękkimi wargami chętne usta Ruia, i wpił się w nie z nieskończoną pasją. Pchnął lokaja na łoże, zrywając z niego ubranie. Chłopak, jęcząc, wsunął blade dłonie pod halkę pana.
Kilka chwil później sypialnia Liona wypełniła się jękami, piskami i błaganiami, odgłosami lubieżnych zabaw i nieprzyzwoitymi krzykami obu chłopców.


Ostatnio zmieniony przez Lion dnia Pon Lis 24, 2014 2:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 1:24 pm

Widząc zamglony wzrok panicza Alaric zadrżał lekko sparaliżowany. Nie... Nie chce tak skończyć... To miał być miły pobyt na ziemi, a zmienia się w istne piekło. Dla kogoś nie znającego tego świata mogło się tak wydawać. Zaczął się zastanawiać czemu Bóg tak bardzo kocha ten świat skoro ludzie grzeszą i robią to z przyjemnością... Jak on ma ich nawrócić?
Spojrzał na drzwi i na lokaja. Jego wzrok wcale mu się nie podobał. Niech bierze sobie wiedźmę on wcale jej nie chciał. Wiedział, że musi jakoś się stąd wydostać. Przeczuwał, że dzisiejszej nocy nic dobrego się nie wydarzy. Już wolał wrócić do lochów ale wątpił by było to możliwe.
Przysłuchiwał się ich rozmowie nie wydając z siebie żadnego dźwięku. Natychmiast odwrócił wzrok od ich pieszczot i zagryzł zęby. Nie chciał na to patrzeć. To było nie godne jego czystych oczu. Gdy usłyszał natomiast głos Liona, że ma iść się umyć wręcz zerwał sie z łózka i przemieścił się na środek pokoju. Tyle uczuć się w nim kłębiło, ze nie był w stanie opisać tego słowami. Kiwnął tylko twierdząco głową, że zrozumiał po ostatnich słowach panicza zanim ten zajął się swoim lokajem złapał ciuchy i zniknął prędko wychodząc zamykając za sobą drzwi. Zakrył sobie uszy i wpadł do swoje pokoju z przerażeniem na twarzy. Ciuchy rzucił na łóżko i poszedł do łazienki. Nie miał czasu się nią zachwycać. Jak w amoku ściągnął z siebie ciuchy i napuścił wodę do wanny. Nadal lekko drżał i z zimna i ze strachu. Nie chciał by jego czyste ciało splamił ktoś taki. Wszedł do wanny i przyciągnął nogi do siebie kładąc na nich głowę i cicho płacząc. Modlił się, by Bóg go uratował. Nic innego mu nie pozostało. Dotknął tylko swojej srebrniej cienkiej obroży i zdjął z niej zaklęcie by była widoczna. Mimo, że błagał nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Tak jakby został tu porzucony ale nie chciał w to wierzyć. Nie zrobił nic złego, a spotkał go taki los... Gdzie w tym logika?
Gdy już się umył i wysuszył ubrał ciuchy, które dostał od wiedźmy. Rozczesał jeszcze tylko swoje włosy i wyszedł kierując się na dól do jadalni. Ku swojemu zaskoczeniu nie zauważył ciała dziewczyny ale w sumie po co miałoby zakłócać nienaganny wygląd pomieszczenia...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 3:24 pm

Lion, wpółprzytomny po przeżytym orgaźmie, zwlekł się z łóżka. Rui dyszał ciężko i zwijał się z bólu. Przyjemność minęła, zostało tylko to tępe i wyjątkowo nieprzyjemne uczucie poniżej pleców.
- Boli? - spytał lekceważąco panicz, otwierając okno. Było mu duszno, a on nie znosił swoich przeklętych ataków kaszlu powodowanych przez "zastane" powietrze.
- Boli. - szepnął przez łzy lokaj. Kochał brutalne stosunki ze swoim panem, ale po nich zawsze tak bardzo bolało...
- To dobrze. - Lion odrzucił długie włosy do tyłu - Ten ból jest znakiem, że...
- Należę do panicza. - dokończył sługa, krztusząc się własną śliną i łzami. Miał piętnaście lat i jego ciało nadal było bardzo wrażliwe. Łatwo zostawały na nim sińce i zadrapania. Był jak bardzo łatwe do zarysowania szkło, kruche i delikatne, gotowe w każdej chwili się potłuc.
- Dokładnie! - rozpromienił się Thesiger, rozpinając sprzączki pasa do pończoch - Idę się umyć. Posprzątaj tu.
- Tak jest...


Wiedźma zszedł do jadalni w nieodłącznym akompaniamencie stukotu obcasów. Na kolację wybrał jasnoszarą sukienkę z materiału ani nie szorstkiego, ani zanadto śliskiego. Dekolt był dość głęboki, ale nie zanadto. W ubiorze Lion zachowywał umiar. Włosy związał w wysoki kucyk przewiązany białą wstążką. Całości dopełniały kryształki kolczyków.
Nylonowe pończochy szeleściły, kiedy wszedł do chłodnego pomieszczenia. Jadalnia była ogromna jak niemal każde pomieszczenie w willi, z gramofonem i kolumienkami. Na środku stał duży prostokątny stół z białym obrusem podpiętym przy krawędziach. Na środku mebla, wśród złotych koronek stała różana dekoracja.
- Ubrania na ciebie pasują? - spytał Lion, zapraszając Alarica do stołu i wskazując mu miejsce naprzeciw niego, po drugiej stronie długiego stołu. Sam zajął swoje miejsce i rozłożył na kolanach serwetkę.
- Kiedy mówiłem o zasadach w tym domu... - zaczął Thesiger swoim bezpłciowym i beznamiętnym głosem - ...miałem na myśli dziesięć głównych...hmmm...przykazań tego domostwa. Większość z nich dotyczy ciebie, ponieważ służba dokładnie zna swoje obowiązki. - skinął głową ochmistrzowi, który nalał mu wina do kieliszka i skierował się do Alarica, by napełnić jego - Pierwsza i absolutnie nienaruszalna zasada jest taka, że absolutnie nie wolno ci wchodzić do biblioteki na końcu korytarza. Poza mną i jedną pokojówką nikt nie ma tam wstępu. To miejsce świętsze niż wszystkie świątynie naszego Ojca.
Upił łyk i pochwalił trunek. Ochmistrz się skłonił.
- Posiłki są o stałych porach. Kucharz jest w tym względzie bardzo surowy i nie radzę go denerwować. - ciągnął Lion - Śniadanie o dziewiątej, obiad o piętnastej, herbata o siedemnastej i kolacja o osiemnastej. Jeśli będziesz głodny pomiędzy tymi porami, możesz iść do kuchni i próbować szczęścia. Stanowczo odradzam, prędzej poproś kogoś z pokojówek albo lokajów. Albo mnie. - zaakcentował ostatnie słowo - Idąc dalej...
Chłopak zamyślił się i postukał paznokciami o kieliszek. Nie miał rękawiczek.
- Możesz korzystać z sali muzycznej na drugim piętrze, stajni, siłowni i ogrodu jak ci się żywnie podoba. Możesz dostać też jakieś filmy do oglądania i książki do czytania. Naturalnie, nie radzę samemu ich sobie organizować. - cmoknął panicz - Wolno ci rozmawiać ze służbą, ale na twoim miejscu porzuciłbym nadzieję o ich pomocy w ucieczce. To bezcelowe. Jeśli coś będzie dla ciebie niejasne, nie wahaj się zadać im pytania jeśli mnie nie ma w pobliżu.
Kolejny łyk. Podano kolację - rybę z warzywami. Obok talerza Liona położono też drugi, mniejszy - z kilkoma kawałkami cytryny i małym widelczykiem.
- Kontynuując... - rzekł Lion, zaczynając swoją porcję - Kiedy nie będzie mnie w domu, rządzi tu ochmistrz i to jego polecenia masz wykonywać w pierwszej kolejności. Pomijając mnie, jego słowo jest tu święte.
Przełknął rybę i posłał ochmistrzowi pełne uznania spojrzenie.
- Przekażę kucharzowi. - skłonił się mężczyzna.
- Nie wolno ci schodzić do podziemi bez pozwolenia. Jest tam wiele rzeczy, na które jeszcze nie czas. - ciągnął Lion towarzyskim tonem - Kolejna reguła dotyczy szacunku. Zwracając się do kogokolwiek w tym domu, włączając w to służbę i gości, chcę, żebyś okazywał szacunek.Jeśli chcesz się ze mną widzieć, służba to najlepsza droga do znalezienia mnie. Szczególnie Rui, którego już poznałeś, Christina, pokojówka, która nas przywitała i ochmistrz. Naturalnie, nie wolno ci opuszczać willi bez pozwolenia. Czyli, ergo, beze mnie. Porzuć nadzieje na ucieczkę. - dodał Lion, patrząc się przenikliwie w niesamowite oczy Alarica, czarno-niebieskie - Każda niesubordynacja będzie karana z najwyższą surowością.
Upił łyk wina.
- Masz jakieś pytania albo wątpliwości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 3:54 pm

Słysząc obcasy wiedźmy zerknął za siebie by ujrzeć jego postać. Jak zwykle piękna suknia i nienagannie wręcz upięte włosy. Alaric bardzo lubił piękno jak i też lubił się nim zachwycać jednakże ta „sztuka” była przeszyta złem na wskroś co bardzo kłuło anioła.
-Tak-odparł krótko zerkając jednak w bok by unikać spojrzenia panicza. Poszedł za nim do jadalni zachowując etykietę i zasiadł na wskazanym krześle. Jadalnia jak i cały dom przypadł mu do gustu ale czuł się jak w więzieniu. Bez możliwości wyrażenia własnego, zapewne buntowniczego, zdania Alaric będzie na wszystkie sposoby szukał jak odzyskać choć trochę wolności. Cenił sobie strasznie ten przywilej, wszak nie był zwykłym człowiekiem, a aniołem i to jednym z najczystszych. Bardzo to cenił, a wręcz pielęgnował.
Na dźwięk słów „Dziesieć przykazań domu” lekko się skrzywił. Przypomniało mu to dekalog, który oczywiście znał na pamięć wszak twierdził, że aniołów nie dotyczy, bo był kierowany do ludzi. Przysłuchiwał się jego słowom ze szczególną uwagą ale nie budziły w nim zachwytu. Uwielbiał czytać książki więc nie ucieszył się słysząc, ze nie będzie mógł wejść do biblioteki. Czuł się jak ptaszek w klatce nie mogący rozwinąć swoich pięknych skrzydeł. Podziękował za wino skinieniem głowy i upił łyk słuchając dalej. Raczej ze zdążeniem na posiłki nie będzie miał problemu. Alaric z reguły mało jadł więc raczej oszczędzi sobie wędrówek po przekąski, by jak najmniej napytać sobie biedy.
Na słowa o Sali muzycznej w oczach młodego anioła rozbłysło zaciekawienie. Alaric strasznie lubił grać na skrzypcach tudzież harfie, miał nadzieję, że chociaż tego mu nie zabroni. Chciałby też zobaczyć konie gdyż miał wielki podziw do tych zwierząt. Siłownie odwiedzałby chyba najrzadziej, bo ćwiczy zazwyczaj na swój sposób ale kto wie… Z książek i filmów na pewno skorzysta nie raz aczkolwiek nie teraz na nie pora. O ucieczce wiedział na razie tylko tyle, że musiał jak najszybciej się za nią zabrać, a po odzyskaniu sił będzie w stanie stąd odlecieć.
Gdy podano kolację anioł wziął do ręki sztućce i zaczął jeść. Było dobre, a nawet lepsze ale to już skomentował panicz. Nie pałał też radością na to, że jakiś człowiek ma mu wydawać rozkazy. Jest aniołem kręgu II na Boga, a nie służącym w dodatku nieczystych ludzi. Do podziemi nie zamierzał się zapuszczać ale słowa wiedźmy, że nie czas na nią wcale go nie pocieszyły. Właśnie teraz docierało do niego, że w takiej sytuacji w jakiej się znalazł nie będzie w stanie wykonać swojej misji, a co za tym idzie nie wróci prędko do nieba. To przybiło go jeszcze bardziej i lekko zabolało w serce.
Wątpił aby służba patrzyła na niego przychylnie. Sam, Rui, raczej już go nienawidził za same istnienie, a co dopiero reszta. Czuł, że służbę i ich Pana łączy głęboka więź więc pewnie będzie traktowany przez resztę jak intruza. Spojrzał w talerz i przez chwilę wbijał bez konkretnego celu widelec w rybę głęboko myśląc. Musiał się stąd wydostać… Za wszelką cenę…
Na słowa wiedźmy uniósł z powrotem wzrok kończąc swój posiłek i mimowolnie wlepiając oczy w Liona.
-Nie… Wszystko jest jasne…-odparł krótko ograniczając się tylko do tych paru słów i rozejrzał się po pomieszczeniu wyglądając za okna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 4:35 pm

Lion uśmiechnął się promiennie do Alarica.
- Oh, właśnie! - klasnął w dłonie - Coś, co na pewno ci się przyda podczas pobytu tutaj. Prawie zapomniałem.
Panicz uniósł lewą dłoń i spod jego palców wystrzeliły złote iskry motyli. Piękne owady unosiły się przez chwilę, aż rozpadły się na tysiące złotych pyłków, ukazując złoty, błyszczący klucz.
- To jest master key, klucz uniwersalny. - rzekł chłopak i chwycił przedmiot w dwa palce - Otwiera każde drzwi w tym domu poza biblioteką, podziemiami i główną bramą.
Z tymi słowami Lion wstał i podszedł do Alarica. Wręczył mu klucz.
- Postaraj się go nie zgubić ani nie zniszczyć. Jest kruchy. - powiedział panicz, wracając na miejsce - Moja magia jest delikatna. Ulotna. Prawdziwa magia wiedźmy.
Lion usiadł na krześle i obok niego pojawił się kolejny złoty motyl. Zatrzepotał skrzydełkami i prysł.
- Delikatna. - szepnął panicz, przyglądajac się złotym fragmentom na swoich palcach. Uniósł je do ust, a po chwili opuścił.
- Alaricu, nie zdradziłeś mi swojego nazwiska. - przypomniał sobie nagle - To niegrzeczne. Ty wiesz, że nazywam się Lion Thesiger, ja zaś wiem tylko, że jesteś aniołem Alaricem. Wysoko postawionym cherubem. - Lion zmrużył oczy - Zwykły człowiek by wyczuł, że nie jesteś byle kim. Zdradź mi swoje nazwisko, ale jeśli masz skłamać, to milcz. I tak dowiem się prawdy.
Upił łyk wina. Głos miał wyprany z emocji i gładki, zimny jak lód.
Dojadł swoje danie i skinął głową na ochmistrza, by dolał mu trunku. Czekał cierpliwie, aż Alaric skończy i sam dopił wino.
- Chcę dokończyć książkę. - powiedział Lion, wstając od stołu - Oprowadzę cię teraz po domu, później dostaniesz pół godziny wolnego czasu. Potem chcę cię widzieć w moich sypialniach. Rui.
Zabłysła horda złotych motyli i obok Liona pojawił się kłaniający się lokaj.
- Ciebie chcę widzieć za godzinę. - wyszeptał mu do ucha, gryząc płatek. Sługa zadrżał.
- Zgodnie z życzeniem.
Thesiger uśmiechnął się na swój promienny sposób i odwrócił się do Alarica.
- Chodź. - rzekł i ruszył w stronę holu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 5:19 pm

Z udawanym spokojem w oczach patrzył na złote motylki, które pojawiły się na życzenie panicza. Gdy zmieniły się w klucz spojrzał na niego niepewnie. Gdy tylko wiedźma wstała i mu go dała wziął go delikatnie w ręce ostrożnie oglądając. Tyle mu wystarczyło. Nie potrzebował na pewno dostępu do podziemi, a brama nie była przeszkodą. Schował złoty klucz do kieszeni by go nie zgubić i podążył wzrokiem za wiedźmą.
-Dobrze będę uważał.-odparł szczerze do panicza, bo w sumie nie miał po co niszczyć klucza, a prosić o drugi nie ma zamiaru. Na pewno nie byłoby też łatwe uzyskanie kopii. Alaric parał się w magii leczniczej. Jako, że sam miał zdumiewającą samo regenerację obrażeń był w stanie leczyć innych jak jego ojciec. Potrafił jeszcze materializować swoje skrzydła jak i włócznię, którą się posługiwał. Może i wyglądał delikatnie, niewinnie ale obronić się potrafił.
-Nie wiem po co miałbym kłamać, nie leży to w mojej naturze i z góry przepraszam za to niedomówienie. Moje nazwisko nie żadną tajemnicą. Brzmi ono Nyxus.-odparł spokojnie odkładając sztućce i upijając łyk wina.-Jeśli mogę ośmielić się spytać. Skąd wiesz, że jestem cherubem? I kim ty jesteś, bo zauważyłem, że nie człowiekiem ale twoja aura jest…. Niepewna.-powiedziawszy t lekko przechylił głowę w bok wpatrując się w Liona. Nie mógł określić jego istoty. Nigdy wcześniej nie spotkał takiej aury. W niebie nie było nic poza aurą aniołów więc pod tym względem nie był mistrzem.
Wstał dopijając wino do końca i odchodząc od stołu. Skinął głową zgadzając się na oprowadzenie i nie zwracając większej uwagi na lokaja, który szczerze pewnie by się go pozbył westchnął cicho. Nie podobały mu się słowa, ze ma za niedługo w sumie znaleźć się w sypialniach Liona. Jego serce zabiło mocniej, a w głowie jedno słowo mówiło, uciekaj.
Oprowadzanie nie trwało długo. Zajrzeli do sali muzycznej, siłowni, bibliotekę i podziemie pominęli. Dowiedział się też gdzie śpi służba by w razie czego wiedział gdzie się zgłosić. Tylko przeszli obok stajni ale zdołał usłyszeć rżenie koni. Po tym wszystkim Alaric miał ogólny zarys posiadłości, a pamięć miał świetną wiec się nie zgubi. Po tym jednak rozstał się z paniczem, który poszedł czytać książkę, a sam skierował się do swojego pokoju. Z ulgą odkrył, że nie ma tu jego motylków więc uklęknął na jedno kolano przykładając rękę do serca, odmówił modlitwę i po cichu otworzył okno materializując skrzydła. Nie wąchając się ani nie czekając na nic z uporem w oczach wzbił się w powietrze chcąc znaleźć się jak najdalej od posiadłości.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 5:44 pm

- Nyxus. - powtórzył Lion, wtrawiając nazwisko anioła w swój mózg. - W porządku.
Wysłuchał pytań Alarica i zatrzymał się.
- Jestem wiedźmą. Białą wiedźmą. Niczym mniej, niczym więcej. - odrzekł beznamiętnie i Nyxus musiał uznać rozmowę za zakończoną.






Książka była naprawdę ciekawa i Thesiger z przyjemnością przewracał kolejne strony.
Powinien się tego spodziewać. Nie, spodziewał się. Wiedział, że to nastąpi.
- Dziecko Rafaela. Cóż za utrapienie. - rzekł Lion, zamykając książkę i odkładając ją na półkę. Wygładził falbany sukienki i przeszedł za regałem, tam, gdzie wisiał obraz Trójcy Świętej otoczonej chórem aniołów.
- To było głupie, Ojcze. Bardzo głupie. - rzekł zimno, patrząc w namalowaną twarz Boga Jedynego. Przeszywając malunek chłodnym spojrzeniem lodowatych oczu, postał jeszcze przez krótką chwilę.
Wyszedł z biblioteki i zamknął ją na klucz, który po chwili prysł w złote pyły.
- Paniczu... Pójdę po niego. - zaoferował się Rui, zamilkł jednak natychmiast, widząc minę swojego pana. Nagle wszystko zawirowało, a on sam poczuł mocny cios w brzuch. Młody lokaj opadł niczym szmaciana lalka na podłogę.
- Znaj swoje miejsce, kukło. - rzekł beznamiętnie Lion.
- Tak, paniczu...
Thesiger skinął głową na Christinę, by ta pomogła Ruiowi, i wyszedł z domu w deszczową noc.



Widział Alarica. Anioł unosił się nad miastem. Wyglądał tak pięknie, taki wolny...
Lion oblizał się. Raz. Drugi. Trzeci.
Jasna sukienka wiedźmy trzepotała na wietrze. Jej nieproporcjonalnie wielkie, białe skrzydła, tak śnieżne jak najbielszy śnieg, przyjmowały w siebie kolejne ciosy krwiożerczego wiatru.
- To było głupie, Alaricu. - rzekł cicho, nie ruszając się ani o cal. Unosił się w zimnym, deszczowym powietrzu trzy metry za cherubem, i patrzył w jego plecy.
Wokół nich tańczyła chmara złtych motyli, których rzężenie przypominało bardziej chichot niż jakikolwiek inny dźwięk.
Twarz Liona była blada i zimna. Stał i czekał, aż Alaric się odwróci.
A motye wokół nich rzęziły i rzęziły złowieszczo, obwieszczając początek burzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 6:20 pm

Unosił się wysoko w powietrzu oszczędzając siły i szybując na wietrze. Z pewnością Lion dowiedział się już o jego zniknięciu co wróżyło tylko tyle, że na pewno będzie go ścigał. Postanowił nieco przyspieszyć docierając nad miasto jednak nie obniżając lotu. Dobrze by było gdyby stąd odleciał ale wahał się z wiadomego powodu. Wtem otoczyły go złote motyle i zamarł bojąc się odwrócić. Czuł na sobie jego spojrzenie ale opanowując emocje odwrócił się mierząc go wzrokiem. Nie pokazywał po sobie żadnych uczuć a jego skrzydła równomiernie odpychały powietrze utrzymując go na stałym pułapie.
-Nie należę do ciebie-powiedział cicho zaciskając ręce w pięści. Nie zamierzał dać się złapać po tym jak wreszcie poczuł wiatr w skrzydłach. Takie nagromadzenie tych złotych żyjątek nie wróżyło nic dobrego. Musiał się stąd wydostać.
-I nigdy nie będę-odparł hardo pewny swych słów. Odetchnął więc głęboko i zatrzymał skrzydła składając je szybko. Zaczął gwałtownie spadać i w między czasie zmaterializował swoją białą, lśniącą, pokrytą anielskimi zdobieniami włócznię. Gdy osiągnął potrzebną wysokość skierował się w las wlatując miedzy drzewa. W duszy jednak modlił się do Stwórcy, ojca i matki by udało mu się uciec. W końcu cuda się zdarzają. A przynajmniej on był o tym święcie przekonany. Młody anioł zgrabnie, slalomem unikał wszelkich przeszkód w postaci gałęzi czy konarów. Widać, ze sztukę latania opanował do perfekcji. Wszak nie lubił stąpać po brudnej ziemi jeśli nie ma ku temu potrzeby. Postanowił nie oglądać się za siebie by nie widzieć wiedźmy i jego przeklętych motylków. Starał się też lecieć na tyle cicho by współgrać z szumem liści na wietrze chodź wiedział, że biel jego skrzydeł mogła go zgubić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 6:44 pm

- Nie uciekniesz mi. Jesteś mój. Należysz do mnie. Uczynię cię moim. - szepnął Lion i ruszył w pogoń za uciekinierem. Motyle wściekle rzęziły, wściekle, złośliwie, potępieńczo, niemal gruźliczo.
Chwila. Jedna, krótka, ulotna jak magia białej wiedźmy, kiedy Lion zastąpił aniołowi drogę, zatrzymując go.
- Modlisz się o cud? - spytał. Na jednym z jego palców siedział złoty owad i trzepotał kruchymi skrzydełkami.
- O cud? Myślisz, że jesteś zdolny przyzwać cud? - zaczął chłopak cicho, ale na tyle głośno, by dało się wyczuć to chore pożądanie w jego głosie, dziką obsesję, psychotyczną żądzę, kiedy dopadł do anioła, nadziewając się prosto na jego anielską włócznię, plamiąc swoją brudną krwią jego ubranie, i śmiejąc się. Motyle też się śmiały. Chichiotały niczym małe, złote chochliki.
- TO JEST CUD! - wrzasnął Lion, chwytając chłopaka za nadgarstki i prowadząc jego dłoń do swojej rany - Czujesz to? To moje jelita... ciepłe? Sięgnij dalej, tam jest mój kręgosłup! Wyciągnij go! Wyrwij!
Biała wiedźma śmiała się i śmiała, aż w końcu złapała anioła za szyję i uderzyła nimi o brudną, zimną ziemię. Motyle charczały okropnie, tworząc przerażającą kakofonię dźwięków i świateł.
Lion usiadł okrakiem na biodrach Alarica, cały czas go dusząc. Włócznia w locie wysunęła się z rany, zabierając za sobą tkanki. Dziura broczyła brwią, zalewając ich ubrania. Lion oblizał ze swojej wargi słoną posokę.
- To właśnie jest cud, o który tak się modliłeś! - krzyknął Thesiger - Cud, którego oczekiwałeś od Ojca Jedynego, Boga i Pana Naszego!
Głos wiedźmy przerodził się w chichot, a potem w motyle rzężenie. Białka oczu miał przekrwione, z oczu wyzierał obłęd.
- Powiedziałam...Powiedziałem... Powiedzieliśmy... Której formy powinienem użyć? - zamyślił się Lion - Ach, nieważne!
Nachylił się do chłopaka i puścił jego szyję, w tej samej chwili go unieruchamiając i całując. Pocałunek białej wiedźmy smakował jak krew i szaleństwo, był jednocześnie gorzki i kwaśny od cytryn, słodki i cudowny.
Lion wziął wargę Alarica między swoje zęby i zagryzł ją. Wgryzał się, aż poczuł, że prawie oderwał chłopakowi kawałek ust.
Oblizał się. Usta i ich wnętrze miał całe w czerwieni, która skapywała na jego brodę, na jego jasną sukienkę i sklejała włosy.
Motyle dalej charkotały jak popsute zębatki, a Lion śmiał się.
I śmiał.
I śmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 7:16 pm

Gdy ujrzał przed sobą Liona zamarł zatrzymując się w jedne chwili. Nie… To nie mogło się tak skończyć. Nie wybaczy sobie tego jeśli nie uda mu się uciec. Zamachnął się włócznia ustawiając jej ostrze w kierunku wiedźmy
-Nie zbliżaj się!-krzyknął starając się by jego głos był poważny i niezachwiany ale dało się wyczuć…. Desperację? Tak. Alaric stanowczo był zdesperowany. Nie chciał wracać do tamtego domu. To nie miejsce dla niego. W ogóle nie powinien się tutaj pojawiać. Ten świat nie był dziełem Boga. Nie mógł w to uwierzyć, że zostawił tutaj swoje twory, dając im takie cierpienia. Jak miał komukolwiek pomóc jak oni nie chcieli Jego pomocy. Pierwszy raz w życiu czuł się bezradny.
Gdy panicz się ruszył i nadział na jego włócznię ten z przeprażeniem spojrzał na miejsce wbicia. Nie mógł uwierzyć, ze sam z własnej woli Lion wbił się i to w brzuch. Cały sparaliżowany patrzył jak zbliża się do niego i łapie za rękę kierując do rany. Zaczął się wyszarpywać gdy, bo robiło mu się nie dobrze dotykając wnętrzności Liona. Gdy poczuł uścisk na szyi zacisnął zęby, bo wiedział co nastąpi. Gdy uderzył o ziemię jęknął głucho kaszląc. Jak wiedźma usiadła na jego biodrach zaczął się szarpać, wierzgać by tylko pozbyć się z siebie napastnika. Słuchał jego słów patrząc na wiedźmę katem oka. Bał się, przeraźliwie bał się. Serce w jego klatce piersiowej łomotało jak szalone.
-Puść mnie! MASZ MNIE PUSCIĆ-krzyknął do niego nie wiedząc co ma zrobić by Lion przestał. Uścisk na jego szyi powodował, że się dusił i od czasu do czasu pokaszliwał. Gdy zobaczył jak wiedźma nachyla się nad nim załkał cicho i szarpnął się. Co z tego, ze puścił szyję jak podejrzewał co się stanie. Próbował uciec głową, odepchnąć rękami ale nie mógł się ruszyć. Gdy poczuł jak go całuje chciał wyszarpać głowę i zacisnąć zęby ale na niewiele mu się to zdało. Jednak cisze rozdarł jego wrzask. Pełen bólu i cierpienia gdy Lion wgryzał się w jego wargę. Łzy uporczywie nadal spływały po jego policzkach i przez chwilę zadławił się własną krwią, która wypływała ze świeżej rany. Cały brudny we krwi zarówno swojej jak i wiedźmy leżał nieruchomo i łkał zerkając z wielkimi wyrzutami w niego. Nie mógł uwierzyć, że Bóg go zostawił, że wszyscy go zostawili, że jest tu sam zdany na siebie jak ludzie.
-Puść… mnie. Błag..am… Daj mi spo..kój-szepnął cicho załamującym się głosem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 7:43 pm

W brzuchu Liona kotłowało się od owadów. Po chwili jednak zniknęły, i jedynym źródłem światła wokół dwójki przeciwników - pana i niewolnika, było koło trzepoczących, motylich skrzydeł.
Mimo to wokół nich panował półmrok, przerywany migoczącym, złotym światłem.
Lion oblizał się lubieżnie i pogłaskał chłopaka po policzku, a potem po włosach czułym, pieszczotliwym gestem.
- Przestań się rzucać, synu Rafaela. - wyszeptał cicho i lodowato - Obudź się. Nikt ci nie pomoże. Zostałeś tutaj sam. Twój Bóg cię opuścił.
Przesunął opuszkami palców po ranie na jego wardze, a potem je oblizał.
- Twoja krew...smakuje mi. - powiedział Lion i nachylił się nad aniołem - Chcę...jeszcze.
Zrobił to powoli, nieśpiesznie, muskając jego poranioną wargę swoimi miękkimi ustami i delikatnie, niemal czule ją liżąc. Zlizywał słono-metaliczne kropelki z niemym zachwytem.
- Masz takie ładne ciało... - zaczął cicho, muskając palcami skórę Alarica - Białe jak mleko, i jakby kruche...
Zjechał językiem niżej i rozpiął jego koszulę. Jęknął.
- Idealne. - wyszeptał upojony Lion - Na pewno nikt cię nie dotykał? To wręcz grzech zostawić tak cudowne ciało nietknięte...
Sunął ręką dalej, kolanem rozsunął mu uda. Wiedźma zaciągnął sobie pończochę, ale o tym nie myślał. Cały drżał z chorego podniecenia.
Wyciągnął spod sukienki nóż i oblizał go.
- To trochę zaboli. - rzekł i zrobił płytkie nacięcie na klatce piersiowej anioła. Jęknął znów i przejechał po ranie językiem.
- Absolutnie cudowna. Całe twoje ciało jest cudowne, wiedziałem to od momentu, kiedy zobaczyłem cię w tamtym lochu... Mmmm.... Czeka cię tresura, ale i bez tego widzę, że jesteś niesamowity. Ciekawe jak głośno krzyczysz kiedy dochodzisz...
Nie znosząc nieposłuszeństwa, Lion zerwał z Alarica koszulę, która, mimo że rozpięta, zawadzała mu. Oblizał się, i przesunął mokrym językiem po lewym sutku chłopaka.
- Dotykałeś się kiedyś sam? - spytał mimochodem, dobierając się do paska od spodni anioła - Zaspokajałeś się sam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 8:17 pm

Przerażenie w jego oczach narastało. Nie… Nie mógł w to uwierzyć, ze został sam. To nie może być prawda… Łkał dalej w myślach mrużąc oczy. Nie pocieszył go nawet czuły dotyk Liona zwiastujący coś o wiele gorszego.
-Nie prawda… Nie… NIE ZOSTAŁEM TU SAM!-wydarł się lecz tak naprawdę zwątpił. Zwątpił w swojego Pana po raz pierwszy. Czemu to go spotkało? Dlaczego? Co takiego zrobił, że Stwórca tak go kara? Czemu nawet mu nie odpowie? Ta jak i masa innych pytań zalewały jego głowę. Był wierny. Wykonywał każdy rozkaz. A mimo to został zostawiony na pastwę tego… Tego potwora. Nie mógł się z tym pogodzić.
Zadrżał gdy dotknął jego wargi. Ta zaczęła już się leczyć ale krew nadal ciekła z rany. Nie szarpał się już tylko leżał i wpatrywał smutne, przerażone i pełne samotności spojrzenie. Pozostawiony w taki sposób na tym padole łez, bólu i cierpienia. Łzy cały czas spływały po jego policzkach ale nie łkał. Nie wydawał żadnych dźwięków tylko przyspieszony oddech.
Słuchał jego słów ale sam dobrze znał swoją wartość. W końcu był aniołem. Dzięki swojej krwi był wyjątkowy tylko na co to mu skoro teraz leży cały brudny, skalany krwią swoją jak i panicza. To hańba na dumie anioła. Wciągnął gwałtownie powietrze gdy wiedźma zjechał niżej językiem i dobrał się do jego koszuli. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała szybko, a srebrna obróżka na szyi lśniła w świetle latających wokół motyli. Przełknął głośno ślinę zmieszaną ze swoją krwią i zagryzł dolną wargę sycząc z bólu gdy Lion rozsunął jego nogi. Na nóż zareagował błyskawicznie zamykając oczy ze stłumionym jękiem. Zagryziona warga bolała go mocniej niż to nacięcie. Odchylił głowę do tyłu gdy jego rana została polizana gdyż zaczęła piec nieprzyjemnie.
Nie podobały mu się słowa wiedźmy. Zwiastowały coś do czego nie chciał dopuścić. Mógł się zgodzić na wiele rzeczy ale nie da sobie popełnić tego aktu jakże zakazanego przez samego Boga. Te akty przyniosły na pewne miasto zagładę, a nie chciał narażać się Jemu. Wolał już zginąć ale pozostać czystym. Gdy Lion zerwał koszule i polizał jego sutek zaczął się szarpać na nowo łkając.
-Nie… Nigdy… Błagam Cię… Przestań… Zabij mnie ale nie rób tego…. Proszę zlituj się-błagał patrząc w oczy „pana” i wyrywając się na wszelkie możliwe sposoby. Próbował też uwolnić się za pomocą swoich skrzydeł, które tak jak ich właściciel drżały i trzęsły się jak osika.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 8:41 pm

- Litość jest zbrodnią. - odrzekł z przekonaniem Lion, głaszcząc go po głowie. Przesunął ręką po ustach anioła, po jego zesztywniałych z zimna sutkach, po brzuchu i kroczu, które zaczął delikatnie masować i dotykać.
- Wolisz śmierć od chwili bólu i przyjemności? Oh, zapomniałem. Jesteś nietknięty. - wyszeptał mu do ucha Lion, kolanem naciskając na czułe miejsce pomiędzy udami Alerica - Bóg zabrania tego typu słodkich uniesień.
Z tymi słowami podniósł się i oblizał. Białowłosy błagał. Płakał. Szlochał.
- Znów zrobiłem się twardy przez ciebie. - powiedział cicho Lion - Krzycz, płacz i się wyrywaj, ale skończę na twojej twarzy. Albo w tobie. W twoim tyłku, ustach, a jeśli mi się zachce... W oczodole.
Thesiger uśmiechnął się wulgarnie i zmrużył oczy, ściągając z Alarica spodnie. Chłopak miał jasną, cudowną skórę. Lion nachylił się i zaczął błądzić po niej językiem. Zrobił kilka malinek na szyi, klatce piersiowej i mięśniach brzucha.
- Oh, racja! - klasnął w dłonie. Motyle zatrzepotały. - Zapomniałem, że będziesz się wyrywał.
Para kajdanek przymocowała nadgarstki Alarica do drzewa. Lion mlasnął.
- Teraz lepiej.
Podniósł się i ponownie usiadł na nim okrakiem. Zaczął powolnymi ruchami rozpinać guziki na staniku swojej sukienki. Materiał przefrunął w powietrzu i upadł opodal. Lion rozsznurował gorset i go zdjął. Przez cienki materiał majtek było widać jego erekcję.
- Nie zastanawiaj się nad moją płcią. Przyzwyczaisz się. - wyszeptał mu w usta i czule pocałował, dłonią chwytając jego członka i delikatnie masując.
- Widzisz? Potrafię być delikatny. - Thesiger polizał płatek jego ucha - Potrafię, co nie znaczy...że będę... Lubię...jak krzyczysz.
Zszedł językiem niżej, do szyi i sutków, a na końcu ujął sporego członka Alarica między swoje pełne, kuszące wargi, i zaczął go lizać i ssać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 9:19 pm

Uciekał głową spod jego ręki. Nie chciał teraz pieszczot. Nie chciał by go dotykał. Nie chciał nawet go widzieć na oczy. Z obawą drżał pod jego dotykiem i gdy ręka zaczęła sunąć po jego ciele wstrzymał oddech i jęknął cicho gdy dotknął jego krocza masując.
-Zabij mnie… Błagam… Ja nie chcę-zaszlochał w odpowiedzi na jego szept zagryzając mocno zęby by nie wydawać z siebie żadnych niepotrzebnych tutaj jęków. Nie chciał zgrzeszyć. Nigdy żadnego grzechu nie popełnił i był z tego dumny. Kłamstwo by sobie wybaczył ale nie akt z drugim mężczyzną. Według niego był to grzech śmiertelny głęboko wbijający się w duszę. Nie chciał by to dosięgnęło jego czystą jak śnieg.
Na jego słowa przeraził się kręcąc przecząco głową i nadal wyrywając się. Wydal z siebie cichy krzyk gdy został pozbawiony spodni.
-Nie.. nie patrz się tak-warknął drżącym głosem mając jeszcze małą nadzieję, że Lion przestanie. Czując jak liże i lekko ssie jego skórę znowu zagryzł wargi. Nie miał zamiaru dać się ponieść dzikim żądzom. Nie będzie czerpał z tego przyjemności to może Bóg mu wybaczy. Gdy jego ręce zostały unieruchomione zerknął tylko na chwile na kajdanki i szarpnął je mocno.
Zamknął oczy gdy zauważył, że wiedźma się rozbiera. Nie będzie też patrzył na to wszystko. Nie chciał. Czując pocałunek starał się go nie oddawać ale gdy złapał jego członka masując przyjemnie jęknął w jego usta, a na jego policzkach pokazały się rumieńce wstydu. Tak bardzo nie chciał by było to przyjemne. Zniósłby najgorszy ból, najgorsze tortury ale nie to. Zadrżał gdy polizał jego ucho i uciekł głową.
-Przestań… Nie chcę być splamiony… Bóg mi nie wybaczy-zacisnął ręce w pięści i odchylił głowę zagryzając mocno wargi gdy poczuł usta panicza na swojej męskości. Starał się jak mógł ukryć swoje jęki ale i te pojedynczo się wydostawały spod mocno zaciśniętych, prawie do krwi, ust. Nie chciał przyznać, że było to przyjemne ale było przez co Alaric zaczął się nienawidzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 9:39 pm

Lion liznął koniuszek penisa Alarica i oparł go sobie o policzek.
- Nie musisz łasić się do Boga o przebaczenie. - wyszeptał - Jedyne, co musisz teraz zrobić, to otworzyć swoje usta i pozwolić mi słuchać tych swoich słodkich jęków.
Thesiger napluł na swoją białą, wypielęgnowaną dłoń i rozprowadził ślinę na członku Alarica, poruszając energicznie ręką.
- Jesteś oporny, ale zdradza cię twoje zmysłowe i spragnione ciało. Rumienisz się, drżysz mi pod palcami i wyginasz się. - rzekł ściszonym głosem Lion, całując usta chłopaka, a potem ściskając jego sutki naprzemiennie.
W białej wiedźmie gotowało się. Tak bardzo, bardzo chciał rozerwać pierścionek zaciśniętych mięśni Alarica i rżnąć, rżnąć do utraty tchu...
Piękno tego rodzaju seksu polegało na tym, że Lion nie mógł sobie pofolgować. Jeszcze trochę musiał wytrzymać.
Wrócił do ssania i kąsania członka Alarica, który rósł w jego ustach. Lizał go po całej długości i ssał mocno, wkładając go całego do swoich chętnych ust.
W końcu uniósł się, cały pokryty śliną i preejakulatem chłopaka.
- Spróbuj. - pocałował go, przekazując słone krople do ust anioła - Tak właśnie smakujesz. Podoba ci się?
Zlizał z wargi białowłosego słony smak i zamlaskał z zadowoleniem. Wykonał ruch ręką i kajdany zniknęły w złotym pyle.
- Odwróć się. - polecił Lion - Nie chcesz, żeby bolało bardziej niż to konieczne, prawda?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 10:05 pm

Dławił w sobie jęki, które chciały się wydostać z jego ust. Było to ciężkie, bo poniekąd nietykane ciało Alarica było bardzo wrażliwe na dotyk szczególnie w tej okolicy ciała. Otworzył jedno oko i zerknął na Liona. Dobrze wiedział, że nie może otworzyć ust. Nie może dać się temu ponieść, bo zgrzeszy świadomie.
Dobrze wiedział, ze jego ciało reaguje na dotyk wiedźmy. Było mu wstyd. Tak bardzo, że nie mógł na siebie patrzeć. Tyle lat zachował czystość i w ciągu jednego dnia wszystko zostało mu odebrane. Po tym wszystkim zabiłby się gdyby to też nie było grzechem. Rozchylił delikatnie usta gdy go pożałował i wydał z siebie niemy jęk. Czemu musiało akurat do tego dojść? Czemu nie tortury? Po tym wszystkim jak on spojrzy w oczy rodzicom i Bogu? Jeżeli w ogóle kiedyś wróci, bo w to też zaczął wątpić.
Gdy na powrót jego członek był adorowany przez wiedźmę nie wytrzymał i jęknął głośniej zamykając oczy i odchylając głowę do tyłu. Wił się pod jego dotykiem nie móc przestać czuć do siebie obrzydzenia.
Nie opierał się już przy kolejnym pocałunku i zadrżał na całym ciele. Jego lekko zamglone oczy zdradzały co właśnie czuł i przed czym się wzbraniał. Tak bardzo tego nie chciał ale ciało domagało się dotyku. Gdy kajdanki zniknęły zerknął przerażony na niego i zawahał się. Nie chciał już nic czuć. Nie mógł na siebie patrzeć i mimowolnie łzy spłynęły z jego oczu ale tym razem łzy wstydu i rozgoryczenia samym sobą. Na jego twarzy malowała się złość i poczucie winy. Podniósł się drżąc i złożył skrzydła, które po chwili zniknęły nie zostawiając po sobie żadnego śladu na plecach. Odwrócił się zgodnie z poleceniem zaciskając mocno oczy i trzęsąc się. Jak on ma z tym wstydem dalej żyć?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 10:25 pm

Kiedy Alaric posłusznie się obrócił, Lion pogłaskał jego wypięte pośladki.
- Mądry wybór. - wyszeptał, nachylając się nad nim. Przeczesał mu jedwabiste, białe włosy palcami i przejechał opuszkami po kręgosłupie.
- Uwielbiam ten widok. - przyznał Thesiger, i zaczął składać mokre pocałunki u podstawy kręgosłupa anioła. Dłonią powiódł wzdłuż jego uda, a potem do swoich ust, i obficie je zwilżył.
- To będzie boleć. Bardzo. - uprzedził Lion, ale jemu było w gruncie rzeczy wszystko jedno - Skoro spodobało ci się, jak robiłem ci dobrze ustami, do może to też ci się spodoba.
I naparł palcami na silnie zwarte mięśnie, drugą ręką sięgając do jego wciąż mokrego penisa.
Widząc, że anioł nie chce przyjąć go w siebie, napluł na jego dziurkę i na swojego, sztywnego i bolącego z podniecenia członka.
Lion złapał chłopaka za biodra i wszedł w niego bez uprzedzenia, czując, że rozrywa jego ciało.
- Boże. - jęknął - Alaric, jesteś taki ciasny...
Wiedźma kochał nietkniętych chłopców. Byli przerażeni i strasznie krzyczeli, a ich niewyrobione ciała mimowolnie się zapierały. To go tylko podniecało i sprawiało jego kochankom nowe dozy rozrywającego bólu.
Lion pchnął mocno i wszedł głębiej. Po udzie anioła zaczęła ściekać krew, jednak Thesiger się nie zatrzymał. Rżnął Alarica, jęcząc i drapiąc jego biodra.
- Taki ciasny... - wyjęczał i przełknął ślinę - Jeśli się nie rozluźnisz, uszkodzę cię bardziej.
Lion czuł ciepło wnętrza chłopaka, jego spazmatyczne skurcze mięśni i drżenie nóg. Było to cudowne uczucie, od którego wiedźma był absolutnie uzależniony. Kochał słodką uległość i ciasne, chętne wnętrze Ruia, i planował pokochać ciało Alarica tak samo.
Przyśpieszył. Mocno. Jego biodra z głośnym plaskiem uderzały o wypięte pośladki anioła. Wbił się mocno paznokciami w jego biodra. Po chwili wysunął nieco swojego zakrwawionego, pokrytego śluzem członka z dziurki Alarica i dołączył do niego palec. Wepchnął głębiej opuszek uwięziony między pulsującym, mokrym penisem i drżącymi mięśniami.
- Mam nadzieję, że nie przestaniesz być tak cudownie kuszący. - Lion oblizał palec i ponownie przyśpieszył ruchy. Chwycił swojego niewolnika za włosy i mocno pociągnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   

Powrót do góry Go down
 
Hawira białej wiedźmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Biały Jeździec
» Limited Edition- rysowane avatary za free!
» Jak popularne jest twoje nazwisko?
» SPRZEDAJE ŹREBAKI ( PRZECZYTAJ )
» Zwierzaki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna :: Dzielnica willowa-
Skocz do: