IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hawira białej wiedźmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Pon Lis 24, 2014 11:14 pm

Nie wybaczy sobie tego. Nigdy nie będzie w stanie. Tak się zniżyć i dać splugawić takiej istocie. Zacisnął ręce na ziemi wbijając w nią paznokcie. Nie obchodziło go już, że jest cały brudny. Bardziej brudny już być nie może.
Bał się spojrzeć na Liona ale mruknął cicho czując delikatnie mrowienie na kręgosłupie. Nie podobały mu się odruchy własnego ciała. Tak nie powinno być. Jego pierwszy raz miał być wspaniały ze wspaniałą anielicą jaką on wybierze. Wiele razy zwierzał się o tym Bogu… A ten go tu zostawił w dodatku na pastwę wiedźmy.
Sporadyczne pomruki wydostawały się z jego gardła w odpowiedzi na przyjemne dreszcze. Nie miał już siły walczyć i zamykać ust. Był zmęczony ale nie fizycznie, a psychicznie. Czując jak wkłada w niego palce syknął i spuścił głowę. Ból był nieznośny przez co nie mógł go zniwelować ani się rozluźnić co wiedział, że źle się skończy.
Wtem przez las poniósł się krzyk pełen bólu. Aniołowi aż ręce się załamały i opadł głową na ziemię z szeroko rozwartymi ustami. Ból był przerażający i paraliżujący, przeszywający na wskroś jego ciało i duszę. Jakby coś chciało go rozerwać od środka. Czuł męskość wiedźmy w sobie co napawało go coraz większym obrzydzeniem. Na jego słowa tylko zalał się purpurą na twarzy ale „sielanka” nie potrwała długo. Gdy Lion wszedł w niego głębiej Alaric znowu wrzasnął zaciskając mocno powieki. Czuł jak po jego udach coś spływa i domyślił się, że jest to jego własna krew. Oparł czoło o ziemię i to krzycząc to jęcząc z bólu. Bolało go całe ciało i nie chciało przestać.
Nie był w stanie na cokolwiek zareagować. Przez paraliżujący ból nadal był spięty co pewnie odbije się tymczasowo na jego zdrowiu ale co może zrobić? Nigdy wcześniej się nie kochał. Nie myślał nawet o grzesznym stosunku z osobnikiem tej samej płci. Nie wiedział nic na temat seksu ale wiedział, że to teraz jest gwałtem, na nieszczęście biednego anioła.
Po czasie z jego ust wydobywały się tylko głośniejsze jęki bo nie miał już siły krzyczeć. Oddychał spazmatycznie z trudem łapiąc powietrze. Po jego brodzie spływała ślina, bo w żaden sposób nie był w stanie jej przełknąć. Pokusił się nawet by spojrzeć na wiedźmę ale jego wzrok był nieobecny. Pociągnięty za włosy krzyknął niemo dysząc ciężko ale uniósł głowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 10:44 am

Wiedźma doszedł z krzykiem. Ostatnie, rozpaczliwe pchnięcia jego delikatnych, kobiecych bioder odbiły się echem po pustym lesie. Przyjemność, która zasłoniła jego umysł krwawą mgłą, mrowiła w każdej komórce jego ciała.
Z cichym, wcale nie przyzwoitym plaśnięciem wysunął ze znękanego wnętrza Alarica swój mokry od potu, śluzu, krwi i nasienia członek i opadł obok ciała anioła wpółprzytomnie. Wziął kilka głębokich oddechów, palących jego płuca żywym ogniem, i pogłaskał Alarica po głowie czułym gestem. Wrzaski Nyxusa cudownie huczały w jego głowie, odbijając się echem od ścian czaszki.
- Zimno. - powiedział po dłuższej chwili Lion. Lubił chłód, ale w tej chwili o wiele bardziej by docenił swoje ciepłe ciepłe łóżko z wykrochmaloną pościelą.
Podniósł się i chwycił Alarica za ramię.
- Obejmij mnie za szyję. - polecił i ujął go niczym księżniczkę. Rozłożył swoje nieproporcjonalnie wielkie, anielskie skrzydła, i wzbił się w powietrze.
- Trzymaj się mocno. - rzucił. Nienawidził latać w deszczu. Doprowadzenie potem skrzydeł do porządku było czymś, czego Lion szczerze nie znosił, nawet pomimo jego zamiłowania do wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych.
Kiedy w końcu wylądował przed drzwiami swojego domu, odetchnął z wyraźną ulgą. Dawno nie latał i musiał złapać oddech.
Ochmistrz otworzył mu drzwi i skłonił się z szacunkiem. Lion był niemal nagi, stał w samej halce i podartych pończochach, ale mężczyzny to nie przejęło. Okrył pana miękkim kocem i przejął od niego Alarica.
- Każ Ruiowi go umyć i ubrać. - rozkazał Lion tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Tak, paniczu.
- I niech Christina przyniesie mi cytryny i wina do biblioteki.
- Oczywiście.
- Zabierz go.
Ochmistrz skłonił się i zniknął wraz z więźniem w chmurze złotych motyli.
Lion opatulił się mocniej kocem i ruszył korytarzem.
- Wiem, że tu jesteś, Rui. Nie chowaj się.
Unoszący się opodal, trzepoczący owad zarzęził, rozpadł się na chmarę motyli, z których wyłonił się młody lokaj.
Skłonił się z szacunkiem.
- Paniczu, ale ten loch...
Lion zatrzymał się.
Rui instynktownie się cofnął. Wiedział, że zirytował panicza. Zadrżał.
- Rui.
- T-tak?
- Nigdy więcej nie kwestionuj moich rozkazów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 1:57 pm

Czując jak wiedźma dochodzi w nim wydał z siebie ostatni głośny krzyk. Czuł nasienie panicza w sobie co napawało wręcz wymiotnych odruchem ale nie miał na nic siły. Gdy wyszedł z niego Alaric oparł na ziemię ledwo przytomny cały mokry, spocony i brudny od krwi i spermy spływającej mu pomiędzy udami. Jego oddech był nierówny, spazmatyczny, płytki lecz po chwili wrócił do normy, a jego oczy stały się nieobecne, pozbawione blasku.
Nie zareagował na głaskanie po głowie. Każda komórka jego ciała błagała o skrócenie męki ale to nie nadchodziło.
Słysząc jakieś niewyraźne słowo i czując uścisk na ramieniu zadrżał lekko, prawie niewyczuwalnie. Jego ciało było słabe. Nie miał siły się wykonać nawet najmniejszego ruchu, a co dopiero wstać. Gdy został wzięty na ręce zmrużył tylko oczy i z wielkim trudem, słuchając wiedźmy objął go za szyję. Jego uścisk nie był mocny ale wystarczający by wiatr spowodowany lotem nie targał jego słabego ciała.
Gdy dotarli do posiadłości Liona Alaric ostatkiem sił utrzymywał resztki świadomości.
Chciał umrzeć. Błagał i wołał już do kogokolwiek by go uwolnił od cierpienia. Wiedział, że nie był to ostatni raz, a nie chciał kolejnych. Jego blada, mleczna skóra wraz z podkrążonymi oczami nadawały mu wręcz trupi wygląd. Było mu też tak zimno, że nie był w stanie się trząść. Po ranie na wardze i piersi nie było już śladu, tak samo zaczęły się goić rany na biodrach, a w przyszłości cała reszta.
Przekazany na ręce ochmistrza czuł jak dopada go dziwne zmęczenie. Starał się jak mógł by nie dać się mu pochłonąć ale nie miał siły walczyć. Zamknął oczy słysząc tylko niewyraźne fragmenty rozmowy i stracił przytomność wtedy też choć na chwilę zapomniał o bólu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 2:50 pm

Lion spędził noc w bibliotece. Około szóstej z niej wyszedł, zostawiając talerzyk po cytrynie i na wpół pustą butelkę wina na parapecie.
- Dzień dobry, paniczu. - przywitał go ochmistrz. Był na nogach już od godziny. Reszta służby zaczynała dzień dopiero teraz.
- Dzień dobry, ochmistrzu. - ziewnął Lion i przetarł oczy. Książka go wciągnęła tak, że nie zmrużył oka. Nie pierwszy raz zresztą.
- Życzy panicz sobie kawy? Herbaty?
Chłopak potaknął i znów ziewnął.
- Wypiję u siebie. I przynieś coś słodkiego.
Mężczyzna skłonił się i zniknął.
Lion przeciągnął się leniwie. Miał na sobie nocną koszulę i szlafrok. Z zamiarem przebrania się zaczął pokonywać kolejne stopnie. Miał trochę czasu zanim ochmistrz poleci przygotować posiłek.
Pchnął lekko drzwi do swojego pokoju. Czuł słodki zapach perfum Christiny, która w tej chwili ścierała kurze z gabloty pod ścianą.
- Dzieeeń dobry, Christino. - ziewnął Lion. Pokojówka, mniej więcej tego samego wzrostu co panicz, z obfitym biustem wypychającym uniform i pięknymi ciemnymi włosami i jasną skórą, skłoniła się z uśmiechem.
- Dzień dobry, paniczu.
- Wstałaś dziś wcześnie.
- Nie mogłam spać.
- Aha.
Chłopak usiadł przy toaletce i zaczął rozczesywać swoje długie, jasnomiętowe włosy. Opadały mu kaskadami na twarz, plecy i klatkę piersiową.
- Dzisiaj zjem śniadanie później. Najpierw chcę zejść do lochów. - powiedział nagle. Pokojówka skłoniła się, przyzwyczajona do fanaberii pana.
- Oczywiście, powiem Ruiowi...
- Nie. - rzekł Lion i wstał- Pójdę sam.
Christina wytrzeszczyła oczy, ale się nie odezwała. Rozkazów panicza nie wolno było kwestionować.
- Tak, panie.




Najedzony kawałkiem ciasta i herbatą Lion poprawił opaskę na głowie. Z nieodłącznym stukotem obcasów pchnął ciężkie drzwi prowadzące do przenikliwie zimnych lochów i ruchem ręki stworzył chmarę złotych owadów, by dawały światło.
Klatka schodowa prowadząca do podziemi była wilgotna i wąska. Składała sie z kilkunastu stopni - lochy znajdowały się na tyle głęboko, by nikt nie słyszał dochodzących z nich zawodzeń i szlochów, lecz też płytko, by zapewnić dopływ świeżego powietrza. To ostatnie bynajmniej ze względu na więźniów - Lion o nich nie dbał, lecz ze względu na kłopoty panicza z oddychaniem w dusznych pomieszczeniach. Zdecydowanie lepiej wentylowane były pokoje tortur po drugiej stronie lochów.
Wzdłuż obu ścian szerokiego korytarza znajdowało się łącznie piętnaście cel. Siedem po jednej stronie, siedem po drugiej, i jedna cela na wprost.
Pomieszczenia były wilgotne i brudne, zatęchłe i cuchnące. Lion nie lubił tu schodzić właśnie ze względu na smród - fekalia, zapach brudnych ciał i nierzadko rozkładające się szczątki były niechlubnym powodem okropnej woni.
Wokół rozchodziły się szlochy, płacze, zawodzenie, jęki bólu i obrzydliwe rzężenie. Panował półmrok. Jedynym źródłem światła byłi kilka mdłych lamp i złote motyle Liona.
Słysząc stukot obcasów, więźniowie zaczęli charkotać i wyć jeszcze bardziej. Było ich w sumie dziesięciu, jedenastu z Alariciem, osadzonym w celi na wprost wejścia.
- Wiedźma!
- Lion..!
- Przyszła!
Lion - w biało-różowej sukience, czysty i pachnący, na tle lochów i charczenia, błagań i krzyków, wyglądał jak sam Zbawiciel.
Złote motyle tańczyły wokół niego, a on sam patrzył na więźniów z pogardą wymalowaną na szlachetnej, anielskiej twarzy.
Powolnym krokiem ruszył wzdłuż korytarza. Wszystko ucichło. Każdy modlił się, aby to jego wybrał panicz. Żeby go stąd zabrał. Zabrał tam, gdzie jest światło i ciepło.
Zatrzymał się dopiero przed celą Alarica i wbił wchłodny wzrok w więźnia.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 5:26 pm

Nie wiedział co działo się z nim po zapadnięciu stracie przytomności. Obudził się za to na posadzce w lochu. Odurzony potwornym zapachem wręcz przez jakiś czas się dusił. Pozbawiony większej ilości światła też nie czuł się najlepiej. Schował się gdzieś w kącie, gdzie było w miarę sucho i zmaterializował swoje skrzydła, które lekko opalizowały i emanowały białym, zimnym światłem. Otulił się nimi by chodź na chwilę zapomnieć o całym tym paskudnym świecie. Wcale mu się tu nie podobało. Istne piekło. Nawet demony wyciągnęły już tu swoje pazury, zdeprawowane anioły i rzesza jakiś mieszańców. On sam tu nic nie zdziała. Jeśli Bóg chce ocalić ten świat powinien wysłać wujka Michała z Jego wspaniałą armią i oczyścić świat. Słowa i dobre chęci na nic się zdadzą, bo sytuacja jest zbyt tragiczna.
Siedząc tak w kącie usłyszał znajomy stukot. Stukot obcasów charakterystyczny tylko dla jednej postać w tym piekielnym domostwie. Zacisnął mocno zęby i ręce w pięści. Jego ciało już nie bolało, zdążyło się wyleczyć ale został uraz psychiczny. Bał się Liona ale i go nienawidził. Pierwszy raz kogoś nienawidził. Wiedział, ze to grzech ale nie mógł opanować tego uczucia ani w sobie stłumić.
Słuchał tych krzyków i jęków dopóki na obecność panicza nie ucichły. No cóż chociaż tyle. Słyszał jak się zbliża i bardzo nie chciał by to było do jego celi. Nie chciał widzieć jego twarzy. Mocniej otulił się skrzydłami, które były jedyną czystą rzeczą w tym lochu aczkolwiek znowu zaczęły im się brudzić końcówki piór, które dotykały ziemi. Chciał się stąd wydostać ale nie miał jak. Czuł się bezsilny. Jedna z wielu negatywnych emocji, którą odkrył po przybyciu na ziemię. Nie tak to sobie wyobrażał. Nikt nie mówił o tym co tu się dzieje. Nie dostał żadnych instrukcji. Dostał polecenie, dar i to wszystko. W dodatku dar, który jest dla niego przekleństwem. Dobrze zdawał sobie z tego sprawę, że jeżeli będzie się tak szybko leczył częściej będzie dostawał.
Wyczuwając obecność wiedźmy nie odsłonił swoich skrzydeł ale mimowolnie zamknął oczy. Podkulił nogi do siebie i objął je rękami zamykając się w pierzastej bańce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 6:09 pm

Lion przez dłuższą chwilę patrzył się na skulonego anioła, aż w końcu ukucnął przy kratach. Sukienka osunęła się z cichym szelestem.
- Jesteś zawiedziony? - spytała, nagle wiedźma sięgając dłonią w rękawiczce przez kraty zupełnie tak samo jak gdy poznał Alarica.
Niestety, nie mógł go dosięgnąć, więc tylko cofnął rękę powoli.
- Ten świat... jest piękny. Okrutny, żałosny, śmieszny, ale piękny. Bóg Ojciec stworzył go takim i jestem pewien, że go zaakceptował. - powiedział Lion czysto swoim beznamiętnym głosem - Ty też lepiej to zrób.
Jeden zbłąkany motyl usiadł na ramieniu Liona. Ten przymknął oczy i się cofnął. Dotknął palcami krat. Te rozpłynęły się pod jego opuszkami w złote owady, a kiedy chłopak znalazł się w celi, pręty znów były na swoim miejscu.
- Nie uderzę cię. - powiedział cicho - Więc...pozwól mi się dotknąć.
Lion podniósł dłoń w rękawiczce do swoich ust i ściągnął pudroworóżowy materiał. Przysunął się do Alarica i delikatnie rozsunął jego skrzydła.
Spojrzał prosto w te jego niesamowite, czarno-niebieskie oczy.
Przesunął zimnymi palcami po jego policzku, a potem zanurzył ją we włosach. I zachichotał.
- Rui jest okropny. Użył mojego szamponu.
Lion zbliżył się bardziej. Wciągnął zapach Alarica, i przesunął nosem po jego szyi.
- Pachniesz jak mydło. Konwaliowe. - wyjaśnił Thesiger - Nie lubię męskich perfum i nie pozwoliłbym ci ich używać.
Odsunął się, by dotknąć policzka anioła jeszcze raz, ale w tym momencie jego ręka zatrzymała się w pół ruchu.
Lion chwycił się za sukienkę na klatce piersiowej i zaczął charczeć i się dusić. Kaszlał przeraźliwie niczym gruźlik, łapał oddech z głośnym świstem, i wił się na ziemi, próbując złapać haust ożywczego powietrza.
Nie zauważył, że drzwi prowadzące do lochu się zamknęły - nie było przeciągu. Płuca Liona były wrażliwe na nie do końca świeże powietrze i właśnie głośno się buntowały. Głośno i krwawo, bo chłopak zaczął kaszleć krwią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 7:35 pm

Bał się tego, że Lion tu wejdzie. Tak bardzo chciał teraz zostać sam. Był zawiedziony. Nigdy nie widział tyle okrucieństwa na oczy. Z chęcią by je sobie wydłubał ale i tak by je odzyskał. Każda rana w jego ciele mogła zniknąć nie pozostawiając po sobie śladu. Tak jakby został zatrzymany w czasie. Bez możliwości zestarzenia się czy łagodnej śmierci.
Słuchał jego słów kładąc głowę na kolana. Nie widział tutaj piękna. Odkąd tu przybył był tylko żal, smutek, nienawiść, ból i wstyd. Żadne pozytywne uczucia nie wypełniły jego serca od kiedy po raz pierwszy postawił stopę na ziemi. Nie wiedział jak ma zaakceptować to zło. Nie chciał.
Słysząc jak wiedźma wchodzi do celi wstrzymał oddech. Otulił się mocniej skrzydłami nie mogąc spojrzeć na niego. Bał się go. W jego oczach był potworem, w pięknym opakowaniu ale potworem. Nie mając innego wyjścia pozwolił rozsunąć swoje skrzydła choć z lekkim oporem. One stanowiły jego barierę i przypominały o tym kim jest, a tylko to mu zostało. Czując jego dotyk zadrżał nie wiedząc czy z powodu chłodu dłoni czy strachu. Dal mu się dotknąć aczkolwiek wiedział, że to była tylko parodia. Nie mógł liczyć tutaj na żadne pocieszenie. Spojrzał mu w oczy, niepewnie ale długo. Nie wiedział, że to Rui go umył. Pewnie wcale nie był zadowolony z powierzonego mu zadania ale rozkaz to rozkaz. Nie przeszkadzało mu to jak pachnie. Alaric nigdy nie używał mocnych zapachów do podkreślenia swojej osoby. Często były delikatne zdarzały się kwiatowe wiec konwalia mu nie przeszkadzała.
Czując dotyk na policzku delikatnie zmrużył oczy. Nadal czuł się słabo po tym co wczoraj zaszło. Widząc jak łapie się za sukienkę na klatce piersiowej zamarł. Nie wiedział co się działo z Lionem. Widząc jak wije się na ziemi i kasła krwią wiedział, ze znienawidzi się za to. Wstał szybko podchodząc do wiedźmy i unieruchamiając go. Zerwał sukienkę z jego klatki piersiowej i położył na niej rękę która zaczęła połyskiwać delikatnym zielonym światłem. Nie wiele mógł tu zdziałać, gdy powietrze wciąż raniło płuca panicza. Zacisnął mocno pięści ale wstał i podszedł do krat materializując włócznię. Przeciął je tak by mógł łatwo wyjść, pozbył się więc zbędnej już broni z rąk i wziął Liona na ręce. Wyszedł szybko trzymając go mocno by go nie upuścić. Kolejną przeszkodzą były drzwi ale te ustąpiły po naciśnięciu na klamkę. Gdy wyszli położył wiedźmę na ziemi i zawisł nad nim przytykając swoje czoło do jego odmawiając krótką inkantację i dotykając ręką jego piersi. Wiedział, ze będzie tego żałować, wiedział, że znowu mu się oberwie ale nie zniósłby patrząc jak ktoś w cierpieniu wije się przed nim. Nie był potworem. Jego ciało rozświetliło się delikatnym zielonym blaskiem i gdy skończył położył się obok panicza zmęczony nagłą utratą energii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 8:23 pm

Lion się dusił. Okropnie bolały go płuca, czuł, jakby pękały. Nienawidził tego.
Nagle poczuł się lepiej. Oślepiło go światło. Nie był w lochu.
Oddech wrócił. Chłopak wziął potężny haust zimnego powietrza. Cudowne, świeże powietrze...
Czuł ciepło w piersi.
- Alaric...? - wychrypiał. Niewolnik leżał obok niego niemal nieprzytomny.
Oddech Liona uspokajał się. Po chwili chłopak mógł się podnieść bez bólu w piersi.
- Trzeba było mnie zostawić. I uciec. Ja bym tak zrobił. - powiedział cicho. Spojrzał na swoją rozerwaną sukienkę i westchnął.
- Szkoda jej, ale nic nie poradzę.
Usiadł obok Alarica i przeczesał palcami jego włosy. Zamyślił się. Lion nie czuł się zobowiązany do okazania wdzięczności, w sumie czuł się dość obojętnie jak na kogoś kto przed chwilą walczył o oddech.
Głaskał głowę anioła i głaskał w zamyśleniu. W końcu oderwał dłoń od jego włosów i wstał.
- Jestem głodny. Idę się przebrać i coś zjeść. Możesz iść ze mną, albo wrócić do lochów. - powiedział zimno, tak po swojemu - Wybieraj. Inne opcje nie są dostępne.
I ruszył korytarzem w kierunku schodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 8:50 pm

Nie mógł uciec i nie mógł go zostawić. Sumienie by mu potem ciążył, a i odmowa pomocy jest grzechem. Był aniołem, nie mógł pogodzić się co do swojego losu ale nie zamierzał się staczać. Gdy siły zaczęły mu powracać usiadł na ziemi patrząc na wiedźmę. Wiedział, że to była pewnie jego jedyna szansa ucieczki ale nie mógł go tam zostawić i patrzeć jak cierpi. Zacisnął ręce na materiale spodni i odwrócił wzrok. Był wrażliwy z czego był dumny ale wiedział, że tutaj to go pewnego dnia zgubi.
Też było mu nie w smak rozdzierać sukienkę ale musiał mieć bezpośredni kontakt ze skórą by cokolwiek zdziałać. Jego ojciec potrafił to samo jednak o wiele lepiej panował nad tą mocą. Alaric ja tylko odziedziczył ale nie rozwinął jej potencjału. Za mało czasu.
Gdy wiedźma przeczesywał mu włosy ręką zmrużył lekko oczy. Nie spodziewał się po kimś takim wdzięczności ale miał nadzieję, że nie stanie mu się żadna większa krzywda. Nie wiedział czego spodziewać się po Lionie.
Słysząc tylko dwie opcje nie wiedział co wybrać więc zamyślił. W lochach mu się kompletnie nie podobało, a będąc tutaj w sumie miał większą swobodę. Nie chciał tylko trafić znowu w objęcia wiedźmy. Miał nadzieję, że znudził mu się na jakiś czas. Wstał chwiejąc się lekko i mając mroczki przed oczami ale te po chwili ustąpiły.
-Z…zostanę tu….-odparł niepewnym głosem obejmując rękami swoje ramiona i wbijając wzrok w ziemię. Podszedł powoli do Liona, niepewnie ale cicho. Tutaj przynajmniej było ciepło ale nie było to zbyt wielkie pocieszenie. Skrzydła na jego plecach znowu zniknęły w małej mgiełce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 9:24 pm

- Dobrze. - powiedział wiedźma, wchodząc po schodach. Jego obcasy stukały w rytm kroków. Po chwili nacisnął klamkę i wszedł do swojego przenikliwie zimnego pokoju.
- Usiądź na łóżku. Pomożesz mi się ubrać. - powiedział Lion i podszedł do szafy. Posłał Alaricowi nieodgadnione spojrzenie - Ty też musisz się przebrać. Masz brudną koszulę od siedzenia w lochu.
Wisiało tam kilka dość prostych, ale urokliwych sukienek. Reszta znajdowała się w garderobie chłopaka, dość pokaźnej zresztą.
Dumał tak chwilę przed wieszakami, aż wyciągnął ładną, kremową, z haftami od bioder w górę. Miała bufkowe rękawy i była wygodna.
Położył ją na łóżku obok Alarica i pozbył się podartej sukienki i halki. Materiał opadł z szelestem na podłogę.
Kiedy Lion się odwrócił, ogromna, wypalona blizna na jego plecach była w pełni widoczna. Znak diabła. Przeklęty symbol, którym naznaczono chłopca który był tak zepsuty, że w piekle nie było dla niego miejsca.
Będąc szczerym, dla Liona nigdzie nie było miejsca. Naznaczony, nie mógł wejść do nieba. Nie mógł też trafić do piekła. Błąkał się po ziemi niczym mara senna, której nikt nigdy tak naprawdę nie widział.
Podszedł do komody i wyciągnął z niej nowe, białe pończochy. Zdjął te które miał na sobie, nieco zaciągnięte od wicia się na podłodze lochu, i zaczął ubierać nową parę. Pięć żabek przytrzymywało grubą manszetę na swoim miejscu. Do prawej nogi Lion przypiął nóż.
- Obieram nim cytryny. - rzekł beznamiętnie - Podejrzewam, że ty nie lubisz cytryn?
Wyciągnął też jasną, półprzezroczystą halkę i wsunął ją na siebie. Materiał przyjemnie dotykał skóry.
- Zapniesz mi suwak, dobrze? - spytał Lion, ubierając sukienkę - Nie dosięgnę sam.
Okropna blizna była nadal doskonale widoczna, ale Thesiger się nie przejmował. Nie czuł już jej bólu.
- Nie zatnij suwakiem halki. - powiedział, zabierając włosy na jedną stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Wto Lis 25, 2014 10:12 pm

Poszedł za nim woląc się bardziej nie narażać. Miał dosyć na jakiś czas. Wchodząc do jego pokoju usiadł na łóżku posłusznie rozglądając się po pomieszczeniu. Kiwnął głową na znak, że zrozumiał i zaczął śledzić wzrokiem Liona. Nie chciał spuszczać go z oka, by czasem coś mu się nie stało.
Widział jak wybiera sukienki. Wszystkie były ładne i urokliwe ale nie przyzna tego na głos. Nie widział sensu. Jak zaczął ściągać sukienkę lekko odwrócił wzrok ale rzucił mu się w oczy symbol na jego plecach. Doskonale wiedział co to jest i z czym się wiąże.
W duchu jęknął do siebie, że gorzej chyba trafić nie mógł. Jego ojciec był w stanie dzięki swojej mocy usuwać takie znaki. Mógł nawet oczyścić dusze splamione najgorszymi grzechami czy pozbywać się demonów z ciał śmiertelników. Naprawdę go podziwiał.
Cały czas patrzył się na panicza z lekki zaciekawieniem. Nie badał wzrokiem Jego ciała ale nie mógł wyjść z podziwu, ze mimo iż jest mniejszy od niego to jest równie silny przez co uczucie wstydu powróciło. On taki potężny, wysoko postawiony anioł zgwałcony przez niechcianego potwora wyglądającego jak księżniczka. Taka wizja naprawdę go dołowała ale była prawdą i tego negować nie mógł. Zerknął na nożyk i westchnął cicho:
-Wolę słodkie rzeczy… Potrafię piec ciasta i ciasteczka-starał mówić się spokojnie, bez emocji i nawet mu to wyszło. Jego głos przynajmniej nie drżał jak przed chwilą na parterze. Zdziwiło go, ze nie widział nigdzie po drodze służby. Był pewien, że od razu przylecą ratować swojego pana ale tak się nie stało. Gdy wiedźma założył na siebie sukienkę wstał i zapiął, uważając na halkę, zamek jego sukni.
-Mogę iść się przebrać?-spytał go z nutką nadziei, że chociaż przez chwilę będzie mógł pobyć sam.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 11:24 am

- Idź. - polecił Lion i wziął szczotkę, by rozczesać włosy - Ciastka....hmmmm....
Thesiger lubił jeść, a kiedy jedzenie było w jakiś sposób powiązane z cytrynami, rozpływał się w zachwycie. Był ciekaw umiejętności Alarica. Planował po śniadaniu zabrać go do kuchni, by ten mógł się wykazać. Cytrynowe ciastka albo ciasto z cytrynowym kremem... Tak, to byłoby pyszne.
Włosy spiął  dwoma ozdobnymi spinkami po obu bokach głowy.
Chłopak lubił swój wygląd. Odbicie w lustrze przypominało mu porcelanową lalkę. Lubił lalki. Były piękne i kruche.
Lion był kruchy tak samo jak one, zdolny potłuc się w każdej chwili.
Zszedł na śniadanie. Ochmistrz ukłonił mu się z szacunkiem.
- Paniczu. - rzekł - Na śniadanie są...
- Tosty z dżemem wiśniowym i herbata malinowa. - dokończył za niego Lion - Wiem.
Chłopak usiadł przy stole i upił łyk herbaty. Była mocna i słodka, taką jak lubił.
Obok talerza z ciepłymi tostami stał talerzyk z kawałkami kwaśnego owocu. Lion nadział jeden na widelczyk i zjadł ze smakiem. Cytryny były przepyszne.
- Alaric. - odezwał się - Chcę, żebyś po śniadaniu poszedł ze mną do kuchni. Umiesz zrobić  coś cytrynowego? Krem... albo ciastka... albo coś..
Lion rozmarzył się, ale zaraz odchrząknął.
- Sam nie umiem niczego zrobić, więc jeśli ty potrafisz, będę szczęśliwy.
Wziął do ręki kubek z ciepłą herbatą i upił parę łyków.
- Dzisiejszą noc spędzisz w moim łożu. - rzekł, odstawiając naczynie - Po południu będę czytał aż do kolacji, więc zorganizuj sobie czas. Christina może przynieść ci książki. Postaraj się nie przeszkadzać reszcie służby, będą zajęci.
Dokończył swój posiłek, otarł usta serwetką i wstał.
- Klucz uniwersalny otworzy także drzwi do pokoju muzycznego. Instrumenty są do twojej dyspozycji. Masz jakieś pytania?


Ostatnio zmieniony przez Lion dnia Sro Lis 26, 2014 3:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 1:30 pm

Po wydanej zgodzie panicza Alaric wyszedł z pokoju i udał się do tego, który mu wczoraj wyznaczono. Zrzucił z siebie brudne ciuchy i obejrzał dokładnie ciało. Tak jak przypuszczał na jego skórze nie było żadnych pozostałości po wczorajszym zdarzeniu w lesie. Znowu był idealny co groziło tym, że znowu Lion go tknie.
Ubrał się w czyste ciuchy i wyczesał starannie włosy. Jego dwa "rogi" cały czas sterczały. Nie mógł się ich pozbyć. Gdy tylko obcinał te włosy po jakimś czasie wracały do pierwotnego stanu. Czasami mu przez nie dokuczano ale ignorował to.
Gdy już skończył poprawił ciuchy i zszedł na dół. Odetchnął głęboko i wszedł do jadalni gdzie czekał już Lion. Usiadł naprzeciw niego wbijając wzrok w obrus. Ot tak by nie gapić się na wiedźmę.
Słysząc swoje imię jednak zerknął zaciekawiony. Odetchnął z ulga gdy chodziło o wypieki. Stanowczo mógł się tym zająć, by tylko jakoś zleciał czas.
-Umiem. Cytryna wszak jest owocem. Nie umiem za to gotować-odparł szczerze jak to miał w zwyczaju. Mógł piec najróżniejsze ciasta, ciasteczka. Potrafił nawet zrobić sorbet ale nie potrafił gotować. Proste rzeczy jak jajecznica, omlet czy tosty francuskie tak, ale nic skomplikowanego wymagającego użycia przypraw.
Podziękował ochmistrzowi za przyniesione mu śniadanie i zabrał się za nie. Musiał przyznać, ze jak zwykle było dobre w dodatku dżem... Alaric uwielbiał truskawkowy i morelowy. Gdy skończył upił łyk herbaty i o mało się nie zachłysnął na wiadomość, że będzie spał z wiedźmą w jego łóżku. Spojrzał z lekkim przerażeniem i o razu jego oddech przyspieszył. Już myślał, że chociaż dzisiaj będzie miał spokój. Względny, bo musi słuchać rozkazów, ale spokój.
-Nie. Nie mam. Z chęcią skorzystam z pokoju muzycznego.-powiedział cicho zerkając na zegarek. Niby miał sporo czasu do wieczora ale coś sądził, że szybko mu upłynie specjalnie gdy da się ponieść muzyce, a na pewno to zrobi, by wyładować emocje.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 3:40 pm

Lion poprawił zapięcie rękawiczki.
- Przyjdź do kuchni jak zjesz. Porozmawiam z kucharzem, żeby nie robił ci wyrzutów.
Skłonił się ochmistrzowi i ruszył w stronę korytarza.
Lion nie dał poznać tego po sobie, ale umierał z ciekawości. Gotowanie i pieczenie były dla niego z gruntu obce, ale jeśli efektem miały być cytrynowe rzeczy, gotów był wygonić groźnego kucharza z jego królestwa.
Kucharz był w podobnym wieku co ochmistrz, z miną bynajmniej przyjazną, ale niesamowitym fachem w ręku. Rządził pomieszczeniem dużym, ze zlewami, metrami kwadratowymi nieskazitelnie czystych blatów, równie czystą podłogą i wielkimi oknami, które dawały mnóstwo światła.
- Oho, panicz. - mężczyzna podniósł się z taboretu i skłonił. Miał na sobie czysty, biały uniform kucharza, i wypastowane buty.
- Dzień dobry. - przywitał się Lion - Chciałbym, żebyś teraz udostępnił kuchnię mojemu gościowi.
Mężczyzna zagryzł wargę. Widać było, że ma do powiedzenia raczej dużo na temat tego - jego zdaniem - całkowicie poronionego pomysłu, ale na szczęście zmilczał. Brew panicza drgała niebezpiecznie.
- Oczywiście. - wymamrotał i skłonił się jeszcze.
- Możesz pomóc ochmistrzowi z księgowością. - dodał Lion na pozór bezcelowo.
Oczy mężczyzny zabłysły. Thesiger uniósł jeden kącik ust w krzywym uśmiechu, tak, by kucharz nie widział.
Lion wiedział, jakie relacje łączą poszczególnych służących, i nawet nie był zdziwiony, kiedy odkrył, że pan kuchni i pan domu spędzają razem upojne noce.
Wolał nie wiedzieć, kto w tej sytuacji jest na dole - obie możliwości były jednakowo absurdalne.
Mężczyzna wyszedł do pokoi służby, a Lion otworzył okno. Przez chodzący piekarnik i Bóg jeden wie czego jeszcze będzie Alaric używał, zrobi się duszno. Thesiger wolał nie dusić się więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 4:37 pm

Gdy opił herbatę również wstał i podziękował za posiłek po czym ruszył do kuchni. Zastał w niej tylko Liona wiec na pewno odprawił już kucharza by mu się tu nie kręcił. Alaric zawsze piekł sam, nigdy w zespole nie mógł dojść do porozumienia ani inni z nim.
Zaczął zastanawiać się co by tu zrobić. Postanowił zrobić tarte cytrynową z delikatną bezową pianką. Pokrążył trochę po kuchni w poszukiwaniu potrzebnych mu rzeczy. Miski, łyżki, ubijaczka, mikser i parę innych mniej ważnych przedmiotów. Zgarnął też po drodze odpowiednie składniki i zabrał się do przygotowania ciasta. Wysmarował blachę do tarty i na chwilę odłożył na bok by wyrobić spód pod ciasto, przy okazji włączył już piekarnik. Gdy spód był już idealny włożył go do formy tak by lekko wystawał poza nią i ładnie prezentował ciasto.
Następnie zabrał się za wyrobienie kremu. Do tego użył soku ze świeżych cytryn by nadać kwaskowaty i charakterystyczny smak. Dodał też trochę startej skórki. Podpiekł krótko spód i po jego ostygnięciu wyłożył na nie krem. Wtedy też ubił jajka z cukrem dodając olejku migdałowego, by nadać bezie delikatny orzechowy posmak łamiący kwaskowaty cytrynowy. Obrał też parę cytryn i po obraniu ze skórki i pokrojeniu w plastry wyłożył na cieście, a następnie wyłożył piankę bezową. Tak przygotowane ciasto wsadził do piekarnika.
W międzyczasie sprzątnął kuchnie i stanowisko pracy, by kucharz nie miał mu za złe małego bałaganu, gdyż Alaric względnie trzymał czystość. Gdy ciasto było gotowe wyciągnął je ostrożnie z piekarnika i położył na blacie. Cieszył się ze swojego wypieku, jak zresztą z każdego. Wiele razy piekł cytrusowe ciasta gdyż jego matka je lubiła. Gdy lekko ostygło ukroił kawałek i wyłożył na talerzyk.
-Proszę, gotowe.-powiedział podając wiedźmie talerzyk z małym widelczykiem. Obawiał się nieco opinii Liona. Nie wiedział jak on może zareagować. Wiedział tylko, że raczej panicz nie chciałby kosztować jego sztuki gotowania… Nawet matka mu tego zabraniała…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 5:08 pm

Oczy Liona błądziły za sylwetką Alarica, krzątającą się po kuchni. Chłopak nie miał pojęcia, co anioł robi, ale tak długo, jak miało to być dobre, Thesigera to nie obchodziło.
Spojrzał dziwnie na ciasto, potem na Alarica, i znowu na ciasto, i zaczął jeść.
Przełknął kilka kęsów. Rumieńce występowały na jego blade policzki.
- To...jest pyszne! - rozpromienił się. Czasami Lion zachowywał się jak dziecko - i to niewątpliwie była ta chwila.
Z wyraźnym rozanieleniem wypisanym na twarzy jadł...nie, pochłaniał kawałki ciasta.
- Ty też musisz zjeść. - powiedział, nakładając porcję Alaricowi i podsuwając mu talerzyk.
Słodkie było niesamowicie smaczne i Lion z przyjemnością przełykał kwaśno-migdałowo-słodkie kęsy. Kucharz znał się na deserach i jedzeniu, ale ciasto Alarica wyłamywało się z kanonów smakowych mężczyzny.
- Wezmę sobie trochę do biblioteki. - powiedział Lion, nakładając na talerzyk kolejną porcję. Dbał o linię, ale na szczęście kalorie nie lubiły odkładać się w ciele chłopca. Oczywiście, wziął też dwie cytryny i wlożył je do kieszeni sukienki, ukrytej między falbanami.
- Wracajmy. - polecił i ruszył w stronę drzwi - Nie zobaczymy się do osiemnastej. Po kolacji przyjdź do mojego pokoju. Odeślę służbę i nikt nam nie będzie przeszkadzał.
Wszedł po schodach i skierował się w stronę biblioteki. Zapłonęło złote światło, owady zarzęziły i drzwi się otworzyły.
Lion usiadł w swoim ulubionym miejscu na szerokim i dużym parapecie, zzuł buty, pociągnął nogi i sięgnął po leżącą obok książkę.
Chwilę później pochłonęła go lektura i świat się dla niego skończył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 5:38 pm

Delikatnie uśmiechnął się gdy powiedział, że mu smakuje. Nie wie czemu ale się ucieszył, że chociaż to nadal jest w stanie robić dobrze. Taki pozytywny przebłysk w ciągu ostatnich kilku dni. Wziął talerzyk z ciastem, który podsunął mu Lion i zjadł. Sam nie wiedział, ze wyszło aż takie dobre ale rozkoszował się przyjemnym smakiem.
Z lekkiego zamyślenia wyrwały go słowa panicza. Kiwnął głową i poszedł za nim ale słysząc, że ma przyjść wieczorem do jego sypialni jego dobry humor prysł jak delikatne motylki panicza. Bał się. Bał się do niego przyjść ale wiedział, że jak się nie stawi może spotkać go coś o wiele gorszego. Przełknął głośno ślinę i ruszył za nim wychodząc z kuchni. Gdy się rozstali Alaric oparł się o ścianę nie wiedząc co robić. Nie miał jak uciec ani jak się sprzeciwić. Czuł się bezradny. Zagryzł lekko dolną wargę i ruszył do pokoju z instrumentami. Otworzył je uniwersalnym kluczem i zamknął się tam rozglądając po jej wnętrzu.
Było tu naprawdę sporo instrumentów i wszystkie świetnej jakości. Wybrał jednak skrzypce ale wpierw je dostroił. Zastanawiał się co by tutaj zagrać. Był sam. Mógł w sumie się nie ograniczać ale miał nadzieję, że żaden dźwięk tej Sali nie opuści. Odetchnął głęboko i stanął przy oknie wyglądając za nie. Po chwili po pomieszczeniu rozniósł się charakterystyczny dla skrzypiec dźwięk. Zamknął oczy i dał się ponieść muzyce. Wsłuchiwał się we własną muzykę i brak jakiegokolwiek fałszu. Anioł strasznie cenił ten instrument jak i harfę ale to nie był dobry moment by na niej grać gdyż wywoływała w nim nostalgiczne wspomnienia.
W sumie nie wie ile spędził tutaj czasu. Zauważył to dopiero kiedy w pokoju było już ciemno i jedynie światło księżyca oświetlało pokój. Zerknął na zegarek na ścianie i odetchnął z ulgą widząc, ze jeszcze trochę czasu ma. Na koniec postanowił zagrać ten utwór, który usłyszał kiedyś gdy był w mieście i strasznie mu się spodobał.
Odstawił skrzypce na miejsce żegnając się z nimi i wyszedł na kolacje. Był lekko przed czasem więc usiadł na parapecie okna w jadalni wyglądając przez okno z tęsknotą w oczach. Tak bardzo chciałby być wolny, w końcu... Słysząc obcasy panicza, a po chwili widząc go zasiadł do stołu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 6:04 pm

Lion odłożył książkę.
Muzyka, którą grał Alaric, niosła się po domu czułą falą. Podobała się chłopakowi, i ten przykmnął powieki i słuchał jej z umiłowaniem.
W końcu jednak muzyka ucichła, jakby urwana. Lion zrozumiał, że nadszedł czas kolacji.
Schodząc do jadalni, odszukał wzrokiem Alarica. Gdy anioł tylko go ujrzał, zasiadł do stołu.
Ochmistrz podał posiłek, na który składał się ryż z warzywami i sok pomarańczowy. Tego dnia Lion nie miał ochoty na wino.
Patrzył na Alarica swoimi ciemnoniebieskimi oczami o nieodgadnionym wyrazie. Nie był głodny, więc tylko dziubał w jedzeniu.
Zmusił się do wzięcia dwóch czy trzech kęsów, chcąc chociaż spróbować jedzenia kucharza. Jak zwykle było idealne i Lion był zadowolony.
Po kilkunastu minutach dopił do końca sok, otarł usta serwetką i wstał.
- Będę na ciebie czekał. - rzekł beznamiętnie, po czym zwrócił się do ochmistrza - Proszę, by do rana nikt nam nie przeszkadzał.
Mężczyzna skłonił się, a Lion wyszedł. Oboje - pan i panicz - wiedzieli, że to Christina zamknęła drzwi lochu przed atakiem kaszlu chłopaka. Była to jedna z tych pokojówek, która wiedziała absolutnie wszystko o wszystkich - i robiła z tej wiedzy użytek.
Było to równie przerażające co przydatne, i Lion uśmiechał się na myśl o scenie w podziemiach. W tym momencie niemal dziękował Bogu za kapryśne płuca.
W swoim pokoju chłopak rozebrał się i wziął krótki prysznic. Dokładnie wytarł się miękkim ręcznikiem i spiął włosy w wysoki kucyk.
Nasunął na swoje ciało delikatną koszulę nocną, wcale nie prześwitującą, i sięgającą do kolan. Nie miała rękawów.
Czekając na Alarica, przymknął jedno z okien. Jemu chłód nie przeszkadzał, ale anioł to inna historia. Łóżko Liona, perfekcyjnie zaścielone, czekało na to, co się wydarzy.
O ile cokolwiek w ogóle miało się wydarzyć.
Chłopak podszedł do ogromnego lustra i złączył dłonie ze swoim odbiciem.
- "Lion Thesiger". - wymamrotał, patrząc w swoje własne oczy - Lion...Thesiger...
Po chwili oderwał się i zagryzł wargę. W oczekiwaniu podszedł do okna i wyjrzał za nie.
Ściemniło się zupełnie. Za szybami istniała tylko nieskończona czerń, zaś przed nimi - świetlisty półmrok, stworzony przez cień nadchodzącej nocy, migotliwe lampy w pokoju Liona i złote motyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 6:28 pm

Gdy podano kolację Alaric od razu zabrał się do jedzenia oczywiście zachowując standardowe maniery. Jak zwykle posiłek był dobry. Kucharz wiedział co robi i dobrze to robił. Czując co się zbliża specjalnie ociągał się ze skończeniem posiłku.
Strach lekko ścisnął go w brzuchu i nie mógł jeść ale nie dawał po sobie tego znać. Siedział przy stole i swoimi nie pasującymi do anioła oczami patrzył to na talerz, a to na panicza. Też widział, że nie jadł ale to pewnie z powodu braku ochoty i uczucia głodu.
Widząc jak panicz kończy wzdrygnął się lekko aż zadrżała mu ręka. Po słowach Liona jego serce przyspieszyło jeszcze bardziej uniemożliwiając mu jedzenie. Odłożył sztućce i przetarł twarz dłońmi by się uspokoić ale to nie dawało rady.
Dopił jeszcze sok i wstał leniwie dziękując ochmistrzowi i podchodząc do okna. Tak bardzo nie chciał iść teraz na górę, że jego oddech drżał ale przełamał się i ruszył po schodach do góry. Starał się nie myśleć o niczym, by przezwyciężyć nieznośne uczucie.
Będąc pod drzwiami do pokoju panicza stanął jak wryty. Widział jak z przerażenia trzęsą mu się ręce i zaczęło go dusić w klatce piersiowej. Przez dłuższą chwilę zmagał się ze swoimi myślami, które nieznośnie przypominały mu o wczorajszej nocy.
Wreszcie jednak zapukał z grzeczności trzy razy w drzwi i wszedł zamykając za sobą drzwi. Oparł się o nie plecami mierząc wzrokiem znajomy pokój jak i panicza, który stał przy oknie wyglądając przez nie.
-Przepraszam za zwłokę-rzucił cicho w przestrzeń nie ruszając się na krok i wbijając wzrok w podłogę.
Obawiał się tego co może się tu zdarzyć. Nie chciał bardziej plamić swojej duszy choć już i tak miał na swoim koncie parę grzechów i to tych poważniejszych. Miał nadzieję, że szybko skończy tutaj swój żywot i trafi do czyśćca, by odpokutować za swoje czyny.
Musiał przyznać, że nie podoła zadaniu, które Bóg mu dał. Nie wierzył w to, ze mu się to uda. Lion był nieśmiertelny, jak i Alaric. Wątpił w to, by szybko się go pozbył więc na pewno spędzi z paniczem sporo czasu co nie było wcale optymistyczne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 6:57 pm

Lion odwrócił się. Alaric stał tam i wbijał wzrok w ziemię. Panicz przeszył go chłodnym spojrzeniem.
- Usiądź na łóżku. - rzekł Thesiger, zapraszającym gestem wskazując łoże - Nie czekałem długo. Gdybyś postawił na dezercję, nie byłbym rad. Doceniam to.
Chłopak wspiął się na łóżko i usiadł za aniołem. Znajdowali się przed ogromnym lustrem i oboje widzieli swoje odbicia.
Lion uniósł swoje blade dłonie, wypielęgnowane i gładkie, i położył na barkach anioła, by po chwili zacząć je masować wprawnymi ruchami.
- Jesteś strasznie spięty. - zauważył chłopak - Nie ma się czego bać. Rozluźnij się trochę.
Lion kontynuuował masaż najpierw lekko, potem trochę mocniej, nade wszystko pozostając niesamowicie delikatnym.
Wiedział co robi. To był jego sposób na tresurę. Czule, pieszczotliwie przesuwał dłońmi po karku i barkach anioła, ściskając lekko mięśnie i zaraz je puszczając. Ruchy miał pewne, ale nie nader gwałtowne; stanowcze, ale nie nachalne.
- Jeszcze troszkę, dobrze? - poprosił cicho - Luźniej.
Lion umiał robić użytek ze swoich palców nie tylko w łóżku i tę umiejętność bezczelnie wykorzystywał.
- Oprzyj się o poduszki. - rzekł chłopak cicho, odrywając dłonie od barków i karku anioła.
Lion poduszek miał dużo. O te przy wezgłowiu oparł się Alaric, a chłopak usiadł na nim okrakiem i przejechał palcami po jego policzku.
- Nie bój się i nie wyrywaj. - powiedział Thesiger - Dzisiaj nie będzie bolało. Obiecuję.
Z tymi słowami ucałował delikatnie czoło Alarica, potem jego usta. Czule i pieszczotliwie. Jego wargi, niczym skrzydła motyla, muskały zarys szczęki anioła. Nie wsuwał języka do środka. Nie teraz. Teraz musiał być subtelny i łagodny, by nie wystraszyć anioła. Żadnych gwałtownych ruchów czy mocnych ścisków.
- Nie spinaj się. - poprosił Lion szeptem skierowanym do ucha anioła - Nie bój się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 7:44 pm

Spojrzał na niego gdy kazał mu usiąść na łóżku. Niepewnie oderwał się od drzwi i ruszył w kierunku łóżka siadając na nim z lekkim drżeniem. Nie chciał uciekać. Nie teraz i w najbliższej przyszłości. Nie miał dokąd i nie wiedział jak.
Widząc swoje odbicie w lustrze jak i odbicie wiedźmy wstrzymał oddech. Czując dłonie panicza na swoich barkach lekko zmrużył oczy bojąc się, że coś mu zrobi. Wiedział, że jest spięty bo miał powód. Każdy by był gdyby w piersi ściskał go strach. Słowa niezbyt go pocieszyły ale nie uciekał, tylko patrzył w lustro katem oka by widzieć Liona. Przymknął oczy czując przyjemny masaż. Musiał przyznać, że panicz miał w tym wprawę i to zaczynało działać. Młody anioł powoli się rozluźniał, a jego oddech znów był spokojny. Odchylił lekko głowę do góry próbując się odprężyć. Strach nadal gdzieś w środku się tlił i mówił, ostrzegał by zachował czujność, by miał się na baczności przy tym potworze.
Oparł się zgodnie z poleceniem o poduszki patrząc na niego niepewnym wzrokiem. Nie wiedział czego mógł się spodziewać po Lionie ale nie chciał by znowu bolało. Chciał wierzyć jego słowom, chciał się nie bać i nie wyrywać ale to by oznaczało, że się poddał, a tego nie przyjmie do wiadomości. Gdy wiedźma usiadł na nim okrakiem wciągnął powietrze ze świstem. W tym momencie przypomniała mu się podobny moment z tym w lesie, a ten nie był najprzyjemniejszy. Wiedząc jednak, że już nie ucieknie przed tym co się stanie nie szarpał się. Nie uciekał spod dotyku jego ciepłych warg.
Czując jego usta na swoich, na swojej twarzy delikatnie muskające jego skórę jego twarz zalał lekki róż widoczny na jego mlecznej cerze.  Nie podobało mu się to ale jego ciało wdzięcznie reagowało na delikatne pieszczoty. W sumie miał mieszane uczucia, których nie mógł zrozumieć więc się nie odzywał tylko leżał spokojnie i wpatrywał się w poczynania Liona.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 8:14 pm

- Cii. - szepnął uspokajająco Lion i ręką powiódł ku głowie Alarica, by pogłaskać go po włosach.
Ustami badał jego szyję i miękkie, kuszące wargi, między które w końcu wsunął język. Z początku powoli, jakby nieśmiało, potem zaczął suwać nim po wnętrzu ust Alarica. Zaczepiał jego język swoim i zachęcał do przyjemnego tańca.
Ciało anioła reagowało na czułe pieszczoty Liona i ten o tym wiedział, ale nie skomentował tego. Za to ucałował czoło anioła jeszcze raz i wrócił do pieszczenia szyi językiem. Potem sięgnął powoli do guzików koszuli Alarica i równie powoli zaczął je rozpinać.
- Dzisiejszej nocy chciałbym trochę cię uspokoić. I rozluźnić. - zaczął cicho Lion, gładząc teraz nagi tors anioła z wyraźnym zachwytem - Dzisiaj nie będę cię gwałcił.
Z tymi słowami powiódł mokrym, ciepłym językiem po klatce piersiowej chłopaka, delikatnie zaczął ssać i przygryzać jego sutki.Po chwili miejsce języka zajęły palce, nadal chłodne, ale gładkie. Obwodziły kciukami otoczki brodawek i głaskały skórę.
Lion ponownie nachylił się do jego ust. Łagodnie, czule, powoli.
- Spróbuj odpowiedzieć na mój pocałunek. - wyszeptał i wsunął język między wargi Alarica - To nie jest trudne.
Po dłuższej chwili Lion oderwał się, by znów zacząć pieścić jego tors, jego łagodnie zarysowane mięśnie i twarde od zimna (a może gorąca?) sutki. Językiem zrobił mokrą ścieżkę od jabłka Adama anioła, przez mostek, aż poniżej pępka. Dłonią zaczął nieśpiesznie zbliżać się do krocza Alarica, głaskać je i subtelnie pieścić przez materiał spodni.
- Wszystko w porządku? - spytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 8:55 pm

Z kruchym spokojem przyjmował pieszczoty Liona i gdy ten zaczął muskać jego usta nieśmiało rozchylił je pozwalając na śmielszy pocałunek jednak nie odwzajemniał go bojąc się cokolwiek zrobić. Robiło mu się dziwnie gorąco przez co jego oddech nieznacznie przyspieszył. Odchylił głowę do tyłu czując przyjemne dreszcze na szyi. Nie zareagował też na to jak panicz rozpinał jego koszulę, było mu to w sumie na rękę bo gorąco stawało się nieznośne.
Słuchał jego cichych, łagodnych słów mierząc go spojrzeniem. Bał się mu zaufać i było to słuszne odczucie ale cóż innego mógł zrobić? Wygiął się delikatnie torsem do góry czując jak pieści jego tors zostawiając na nim przyjemne, ciepłe ślady, aż jego ust wyrwał się cichy język gdy pieścił jego sutki. Nie podobało mu się to, że tak mocno reagował na coś takiego. Nie mógł ukryć, że było to przyjemne, a jego oczy to zdradzały. Lekko przymglone, zmrużone i spokojne.
Postanowił spróbować. Nie wiedział czemu ale chciał. Delikatnie i nieśmiało całował i bawił się z językiem Liona, nie miał wprawy ale starał się jak mógł. Swoje ręce oparł na jego torsie, nie odpychając go, po prostu jakoś chciał je tam mieć.
Gdy wiedźma przerwał pocałunek schodząc niżej zadrżał ale z przyjemności cicho wzdychając. Czując jego rękę na swoim kroczu pieszczącą je delikatnie zagryzł dolną wargę czując jak robi mu się ciasno w spodniach.
-N…nie…-jęknął do niego ze szczerą prawdą, bo nie wiedział co się z nim dzieje. Tak bardzo nie chciał reagować ale nie był w stanie się powstrzymywać. To było inne niż wczoraj, bardziej drażniło jego zmysły, do tego stopnia, że jego ciało stawało się dla niego obce. Nigdy wcześniej nie czuł podniecenia i mimowolnie otarł się kroczem o jego rękę domagając się więcej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lion

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Sro Lis 26, 2014 9:17 pm

- Jest ci gorąco? - spytał Lion, chociaż dokładnie znał odpowiedź. Ciało Alarica przestało go słuchać i podążało za wzburzonymi hormonami i chęcią zaznania słodkiej przyjemności.
Thesiger widział to w jego drżeniu, w jego zamglonych, niesamowitych oczach, w jego biodrach wypychających krocze po więcej. Więcej dotyku i więcej rozkoszy.
Rumienił się i oddech miał przyśpieszony, a Lion mógł doskonale usłyszeć jego bijące w szaleństwie serce. Cudowna mieszanka.
Powolnym, leniwym ruchem odpiął guzik jego spodni i dalej głaskał jego budzącą się do życia erekcję.
- Całe twoje ciało chce więcej. - powiedział cicho Lion i pocałował Alarica w usta długo i namiętnie, jednocześnie uwalniając go ze zbędnych mu spodni i bielizny. Kolanem delikatnie naparł na szczelinę między jego nogami.
- Rozsuń nogi. - powiedział, wodząc palcami po skórze Nyxusa pokrywającej się błyszczącymi kropelkami potu.
- Dzisiaj nie musisz się wstrzymywać. - rzekł cichutko do ucha anioła - Krzycz, jęcz... Cokolwiek zechcesz.
Z tymi słowami zjechał mokrym językiem po wcześniej wytyczonym szlaku, i wziął penisa Alarica do ciepłych, chętnych ust.
Zaczął go delikatnie ssać i kąsać cierpliwie, czując, jak członek rośnie mu w buzi. Lizał go od podstawy aż po główkę, co kilka chwil przerywał i pomagał sobie zwinną, wprawną w fachu ręką. Kiedy czuł, że męskość Alarica zaczyna niebezpiecznie drżeć, przestawał i przedłużał słodką torturę.
- Posłuchaj swojego ciała. - wyszeptał Lion pomiędzy gorączkowymi pocałunkami - To ciało chce więcej i więcej. Zaspokoję je dla ciebie.
Mówiąc to, cały czas drażnił jego prącie rozlicznymi masturbacjami, a gdy skończył, ponownie wziął penisa między nabrzmiałe wargi i zaczął go pieścić. Lion znał się na rzeczy. Ssał i kąsał na przemian, głaskał i wpychał głęboko do gardła, przyjmując w usta całą długość penisa bez najmniejszego charkotu.
Thesiger był potworem i o tym wiedział - znęcając się rozkosznie nad Alariciem, doprowadzając jego ciało do szału czuł się cudownie. Cudowne było niedoświadczone ciało anioła, gładkie i nienaruszone, chętne, ale jednocześnie nieśmiałe, słodko rumieniące się i zaprzeczające swoim własnym czynom. Idealne. Piękne. Niesamowite.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reshiram

avatar

Liczba postów : 64

PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   Czw Lis 27, 2014 12:35 am

-T…Tak pali….-odparł do wiedźmy zamykając oczy i odchylając głowę do tyłu. Jego całe ciało przyjemnie płonęło z podniecenia. Nie miał sił się powstrzymywać, szczególnie, że po wczorajszym bardzo łaknął delikatności. Nie zastanawiał się teraz nad tym czy to było specjalnie ukartowane przez Liona czy nie. Nie miał głowy by o tym myśleć. Nie obchodziło go też czy to grzech czy nie. Jego ciało pragnęło tego dotyku, a on nie mógł tego powstrzymać, było to spowodowane tym, że setki lat ani razu nie zaznał tej przyjemności.
Nie zabroniono mu pokochać jakiejś anielicy i spędzić z nią noc ale Alaric nie zaprzątał sobie tym głowy uznając, że znajdzie się jeszcze na to czas.
Czując jak rozpina jego spodnie i dalej masuje jęknął głośno zaciskając ręce na pościeli. Oddawał pocałunki chętnie, dołączając się do zabawy momentami nie raz łapczywie pragnąc więcej. Tak. Chciał więcej. O wiele więcej. Nie wiedział czego ale pragnął, by wiedźma dalej go dotykał. Czując nacisk kolanem i słowa panicza więc rozsunął posłusznie nogi zagryzając wargę z podniecenia.
Nie zamierzał się powstrzymywać. To było silniejsze od niego, a szczególnie gdy poczuł ciepłe usta na swojej męskości. Wraz z pieszczotami jęczał głośno wijąc się pod nim. Przyjemne dreszcze rozchodziły się po całym jego ciele. Czuł mrowiące napięcie na męskości ale Lion nie pozwolił mu tak łatwo zdobyć uniesienia. Spojrzał na niego jednym okiem dysząc ciężko patrząc lekko z wyrzutem.
-Tak… Proszę…-jęknął do niego błagalnie szarpiąc pościel i pragnąc dojść. Czując jak znowu pieści jego członka, gryzie i ssie wręcz krzyczał z przyjemności. Po dłuższej chwili doszył z głośnym krzykiem opadając łóżko i ciężko dysząc. Nadal cały drżał, a jego ciało przyjemnie płonęło. Spojrzał zamglonym wzrokiem na Liona lekko się uśmiechając. Wiedział, że później się za to znienawidzi. Jego srebrna obróżka na szyi już zaczęła mu ciążyć ale nie zamierzał jej zdejmować. Wiedział, że grzeszy świadomie ale nie mógł przestać. Nadal czuł podniecenie w całym ciele jednak wiedział, że to nie koniec zabawy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hawira białej wiedźmy   

Powrót do góry Go down
 
Hawira białej wiedźmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Biały Jeździec
» Limited Edition- rysowane avatary za free!
» Jak popularne jest twoje nazwisko?
» SPRZEDAJE ŹREBAKI ( PRZECZYTAJ )
» Zwierzaki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czerwona Brama :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna :: Dzielnica willowa-
Skocz do: